Okiem eksperta

Wracają stare demony

Nie tak dawno pisałem, że 2021 r. upływa pod znakiem hossy. Twierdzenie to jest dalej prawdziwe, szczególnie jeśli spojrzeć na rynek amerykański, ale pojawiła się bardzo istotna rysa.
Giełdy Foto: Fotorzepa, Piotr Nowak

Przyszła jesień, a wraz z nią wzrost zachorowań na Covid-19. Scenariusz ten po części mógł być oczekiwany, jednak wydawało się, że kolejne zamknięcia gospodarek będą scenariuszem skrajnym. Tymczasem przyrost zachorowań okazał się na tyle duży, że Austria i Słowacja już ogłosiły wprowadzenie lockdownu, a inne państwa, w tym Niemcy (co byłoby mocno dotkliwe dla polskiego przemysłu) rozważają takie działania. Wydaje się, że dynamika rządowych obostrzeń może teraz przyspieszyć.

W czwartek pojawiły się pierwsze informacje o wykryciu w RPA nowego wariantu koronawirusa o roboczej nazwie B.11.529, pewnie wkrótce opatrzonego jakąś grecką literą. Naukowcy podają, że wariant ten jest mocno zaraźliwy, a szczególnie niepokojące jest to, że wykazuje on dużą odporność na stosowane szczepionki. Co prawda Pfizer informuje, że będzie pracował nad specjalną wersją szczepionki. Prace te zapewne nie potrwają tyle, ile opracowanie pierwotnej szczepionki, ale przez ten czas nowa odmiana może zbierać krwawe żniwo. Także na giełdach. Według najnowszych doniesień wykryto już przypadek tej mutacji w Belgii, a więc zatrzymać jego transmisję będzie niezwykle trudno, zwłaszcza że przed nami okres zwiększonej świątecznej mobilności społeczeństw. Dlatego też sprawa robi się coraz poważniejsza, a groźba powtórki sytuacji sprzed dokładnie roku coraz większa.

W Polsce i bez nowego wariantu liczba dobowych zakażeń Covid-19 zaczyna się zbliżać do 30 tys., chociaż daje się dostrzec słabnięcie tempa wzrostu. Na ten moment jednak pojawiło się nowe zagrożenie i to zmienia mocno reguły gry. Na wszystkich giełdach króluje kolor czerwony i nie inaczej jest na GPW. Różnica polega na tym, że WIG spada już od kilku tygodni i od szczytu z początku listopada stracił prawie 12 proc. Tymczasem na Wall Street spadki rozpoczynają się prawie od historycznych szczytów. I bynajmniej nie musi to oznaczać, że tamtejszy rynek spadnie teraz bardziej – gospodarka amerykańska jest elastyczna, na straży stoi też Fed, a przewagę mają spółki technologiczne, mogące znów zyskiwać na kolejnej fali pandemii. Rotację widać też na GPW – zyskuje Mercator, ale też gry, dobrze trzyma się IT, zyskuje Allegro. Aby wyciągać indeksy, to jednak za mało i jeśli stoimy przed poważnym globalnym koronawirusowym problemem, końcówka roku na GPW może wymazać dużą część tegorocznej hossy. Nie chwal dnia (roku) przed zachodem (sylwestrem). ¶

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.