Okiem eksperta

Różne bolączki, wspólny wróg

Rynki wschodzące znalazły się w poważnych tarapatach. Mówi się wręcz o kryzysie, ale taka diagnoza jest uzasadniona tylko w przypadku Turcji i Argentyny.

Bartosz Sawicki kierownik działu analiz, TMS Brokers

Foto: Archiwum

Ameryka Łacińska ma swoją długą historię kryzysów finansowych – problemy Argentyny nie wywarłyby takiej presji na cały koszyk. Od połowy lat 70. XX w. dwukrotnie ogłaszano niewypłacalność, odnotowano kilka kryzysów bankowych i około dziesięciu epizodów, które mogą zostać zakwalifikowane jako kryzys walutowy. Oczywiście największe załamanie to krach utrzymywanego przez dekadę (wielkim kosztem i wbrew logice) systemu izby walutowej na początku XX w. Restrykcyjny reżim kursowy, sztywno wiążący walutę z dolarem amerykańskim i uzależniający emisję pieniądza od poziomu rezerw walutowych, miał uniemożliwić niefrasobliwą politykę monetarną i być panaceum na odwieczną bolączkę gospodarki, czyli hiperinflację. Początki były obiecujące, ale wady tego systemu w obliczu rozlewającej się fali kryzysów walutowych i przy rosnących globalnie stopach procentowych ostatecznie musiały przeważyć. Efekt to recesja tak głęboka, że jej skutki widać do dziś. Można zatem powiedzieć, że kryzys w Argentynie jest stanem permanentnym. W Turcji wywołały go ingerencja w niezależność banku centralnego i jego bierność w walce z odpływem kapitału. Choć w pozostałych przypadkach słowo „kryzys" jest nieuprawnione, to od Indii przez Rosję, Brazylię po RPA uwypukliły się poważne problemy. RPA – kontrowersyjna reforma rolna i wejście w recesję. Indie – droga ropa potęgująca problemy w bilansie płatniczym. Meksyk – presja trudnych negocjacji ws. przyszłości porozumienia NAFTA. Rosja – sankcje, których kolejna runda jeszcze w tym roku. Brazylia to z kolei ogromna polityczna niepewność przed jesiennymi wyborami prezydenckimi. Były prezydent Lula jest w więzieniu i nie będzie mógł kandydować. Inny kandydat, reprezentujący prawicę Bolsonaro, został raniony nożem na wiecu. A przecież kraj dopiero wychodzi z recesji, wzrost jest anemiczny. Wysokie ceny paliw skutkują napięciami społecznymi, które władze, bojące się hamowania koniunktury, próbowały gasić subsydiami. Silniejsze wsparcie dla sektora transportowego jest jednak wykluczone ze względu na wysoki deficyt budżetowy. Każda z tych ważnych gospodarek wschodzących ma zatem inny problem. Wspólnym mianownikiem jest odpływ kapitału ze względu na wysoką rentowność amerykańskich obligacji skarbowych. Tendencje na rynku długu USA najpierw długo sprzyjały napływowi środków do EM, teraz eksponują i pogłębiają słabości.


Wideo komentarz