Okiem eksperta

Brexitowy ping-pong

Funt jest znienawidzony przez rynki. To prymitywne, ale okrutne stwierdzenie odnośnie do tego, jak trudny stał się handel GBP od czasu przeklętego referendum w sprawie brexitu dwa lata temu.

Konrad Białas główny ekonomista, DM TMS Brokers

Foto: Archiwum

Dopóki sporo kwestii pozostaje rozgrzebanych i nie widać finału negocjacji, oczekiwania rynkowe przeskakują od scenariusza łagodnego brexitu niezmieniającego relacji handlowych z UE po wizję braku porozumienia i totalnego chaosu. Gdzie kanał La Manche równie dobrze mógłby przypominać koreańską strefę zdemilitaryzowaną.

Polityczne negocjacje nie są łatwe, szczególnie w tak dużej sprawie, gdzie nikt nie chce przegrać (wizerunkowo). Rozwód odbywa się z orzeczeniem o winie Wielkiej Brytanii, którą ratuje jednak to, że UE chce polubownego rozstania dla dobra dzieci (obywateli Europy). A mimo to rząd w Londynie od czasu do czasu potrafi zafałszować rzeczywistość, tak jak premier May na początku tego tygodnia stwierdzeniem, że: „Brexit bez porozumienia nie będzie końcem świata". To zależy, jak interpretujemy „świat", bo obecny na pewno przestanie być dla Wielkiej Brytanii dostępny. I kiedy już myślimy, że najgorsze jest nie do uniknięcia, jesteśmy zaskakiwani słowami unijnego negocjatora Barniera, że UE może zaoferować Wielkiej Brytanii partnerstwo, jakiego jeszcze żaden kraj nie otrzymał. Choć jednocześnie Barnier zastrzegł, że: „Jednolity rynek oznacza jednolity rynek i jest to poza dyskusją", to dowód złagodzenia stanowiska UE jest istotnym zwrotem i biorąc pod uwagę renomę UE w dogadywaniu się na ostatnią chwilę, coraz bardziej staje się realne uniknięcie katastrofy.

Funt odżył w mijającym tygodniu, ale czy dobra passa może potrwać dłużej? Teoretycznie tak, choć jak to bywa w przypadku funta – rzadko sprawy idą gładko. Szanse na to, że strony dogadają się do deadline'u w październiku, wzrosły, ale rezerwę nakazuje fakt, że wciąż nie wiemy, czym tam nowa oferta jest? Czy rzeczywiście będzie korzystna dla Londynu? Raczej tak. Czy premier May będzie umiała do niej przekonać parlament i opinię publiczną? Jeśli tak, to z trudem. Krytyka prasy jest bardziej niż pewna, podobnie jak opór twardych brexitowców. To oznacza podwyższone ryzyko nieprzychylnych nagłówków, na co rynek funta reaguje ostrzej niż zepsuty ząb na lodowaty napój. Niezależnie od tego, biorąc pod uwagę skrajny pesymizm, który ogarnął funta w ostatnich tygodniach, można zakładać, że rynek ma teraz więcej krótkich pozycji w GBP, niżby chciał. Jedna pozytywna informacja więcej i kapitulacja tych pozycji zapewni show. ¶


Wideo komentarz