Okiem eksperta

Złoto marnotrawne

Ujemna korelacja złota z amerykańskim dolarem stała się swego rodzaju truizmem. Na pierwszy rzut oka sprawa wydaje się prosta – mocny dolar to słabe złoto i odwrotnie. W gruncie rzeczy nie jest to jednak takie oczywiste.

Patryk Pyka analityk, Dom Inwestycyjny Xelion

Foto: Archiwum

Amerykańska waluta może się umacniać ze względu na aspekty fundamentalne, za którymi stoi przede wszystkim wzrost oczekiwanej realnej stopy procentowej. W tym przypadku aprecjacja dolara w pełni uzasadnia słabość złota, które traci na atrakcyjności w środowisku rosnących stóp procentowych. Dolar może się jednak umacniać ze względu na słabość innych walut – taki przypadek teoretycznie powinien wpływać na ceny „królewskiego kruszcu" w ograniczonym stopniu.

Warto się zatem zastanowić, czy za obserwowaną od kwietnia aprecjacją dolara stały wspomniane fundamenty czy też słabość otoczenia? Okazuje się, że od momentu rozpoczęcia cyklu podwyżek za oceanem realna stopa procentowa nie zmieniła się istotnie, co oznacza, że za wzrostem stóp procentowych podążała inflacyjna. Wprawdzie na czerwcowym posiedzeniu Fedu zrewidowano ścieżkę podwyżek stóp w górę (do końca roku zobaczymy najprawdopodobniej jeszcze dwie podwyżki), niemniej jednak pole manewru dla jastrzębich posunięć w 2019 r. wydaje się być już ograniczone.

W sposób wymowny pokazuje to zachowanie długiego końca amerykańskiej krzywej dochodowości – 10-latki po osiągnięciu rentowności 3 proc. na przełomie lipca i sierpnia szybko zaliczyły korektę wzrostową, co w przypadku realizacji zapowiadanej na wrzesień podwyżki może doprowadzić do inwersji krzywej już pod koniec bieżącego kwar- tału.

Biorąc powyższe pod uwagę, w warunkach pogarszających się amerykańskich danych ze sfery realnej szybsze zakończenie cyklu podwyżek staje się coraz bardziej prawdopodobne. Wracając zatem do postawionego wcześniej pytania, trzeba przyznać, że aprecjacja dolara bardziej wynikała ze słabości otoczenia niż poprawiających się fundamentów. Tłumaczyć raczej tego nie trzeba, wystarczy „krótka wyliczanka": spowolnienie tempa wzrostu w Eurolandzie, zamieszanie polityczne we Włoszech oraz w Niemczech, nierozwiązana kwestia brexitu, sankcje nakładane na Rosję, dewaluacja juana, kryzys w Argentynie oraz w Turcji.

Złoto niewątpliwie ma za sobą trudny okres. Zejście poniżej 1200 USD/oz doprowadziło do tego, że ceny tego surowca zaczęły ocierać się o poziomy, które dla większości producentów stanowią próg rentowności. Jeżeli dodamy do tego fakt, że obecnie liczba krótkich pozycji spekulacyjnych osiągnęła historyczne wielkości, mocniejszy ruch w górę jest idealnym przepisem na typowy short squeeze. Popularne przysłowie mówi, że z rynkiem się nie dyskutuje, niemniej jednak zgranie się w jedną logiczną całość kilku czynników każe nam powiedzieć: „dość tych spadków". ¶


Wideo komentarz