REKLAMA
REKLAMA

Okiem eksperta

Optyka banków centralnych

Ostatnie tygodnie na rynkach finansowych przebiegały pod dyktando wojen handlowych, obaw o spowolnienie gospodarcze i dużej niepewności na rynkach. Jednak przez ostatnie kilka dni pierwsze skrzypce grały banki centralne.

Kamil Hajdamowicz doradca inwestycyjny, Vienna Life TU na Życie, Vienna Insurance Group

Foto: parkiet.com

Pierwszy akord zagrał Europejski Bank Centralny. Zgodnie z głównym komunikatem z ostatniego jego posiedzenia na stole pozostają wszystkie opcje polityki monetarnej, w tym obniżki stóp procentowych i QE. W świetle polityki innych banków centralnych taki ruch nie jest niczym dziwnym. Warto jednak pamiętać, że jeszcze pół roku temu, po zakończeniu ostatniego skupu aktywów, kolejnym celem była właśnie pierwsza od lat podwyżka stóp. Warto też pamiętać o kolejnym szczególe. Wewnątrz unii monetarnej istnieją różne zdania i poglądy, w jakim kierunku powinna iść polityka EBC (na przykład polityka Bundesbanku). Kadencja Mario Draghiego kończy się w tym roku i nie jest pewne, kim będzie jego następca. Jest to czynnik ryzyka na razie niewypowiadany głośno przez rynkowych komentatorów.

Deklaracja Draghiego spotkała się z krytyką ze strony prezydenta USA Donalda Trumpa, co na chwilę przypomniało rynkom o groźbie wojny handlowej. Wówczas jednak do gry wkroczyła Rezerwa Federalna, również w ostatnim czasie silnie naciskana przez amerykańskiego prezydenta. Przede wszystkim z komunikatu zniknęło słowo „cierpliwość", które od kilku miesięcy kształtowało przekaz Fed odnośnie do dalszych zmian stóp procentowych. Wraz ze zmianą rozkładu głosów w FOMC (dot plots) rynek zinterpretował to jako wstęp do obniżek stóp. Prawdopodobieństwo lipcowej obniżki stóp sięgnęło 100 proc. Jednak może się zdarzyć, że Fed utrzyma słowną interwencję przez dłuższy czas, bez zmiany ceny pieniądza. Na razie jednak rynki zareagowały z entuzjazmem. Poza wzrostem amerykańskiego S&P do magicznej w ostatnich latach granicy 1400 dolarów za uncję zbliżyły się ceny złota. Jest to najwyższy poziom cenowy od 2013 roku.

Wszystko wskazuje na to, że rynki jeszcze przez chwilę będą spokojnie rosnąć w upojeniu po ostatnich posiedzeniach władz monetarnych. Temat sporu na linii Chiny–Stany Zjednoczone powinien jednak w najbliższych dniach powrócić. Z drugiej strony nastrojów na pewno nie poprawiają w dalszym ciągu dość słabe (ale lepsze od prognoz w Niemczech) odczyty europejskich indeksów PMI. Ostatni tydzień czerwca powinien upływać w oczekiwaniu na rozstrzygnięcia na szczycie państw G20. Jeśli do takich oczywiście dojdzie. ¶

Kamil Hajdamowicz zarządzający aktywami w Vienna Life TuŻ

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA