REKLAMA
REKLAMA

Okiem eksperta

Fed zrobi co trzeba?

Równo miesiąc trwała korekta na amerykańskim rynku akcji. Z okolic 2950 pkt S&P 500 spadł o ponad 200.

Kamil Cisowski, dyrektor zespołu analiz i doradztwa inwestycyjnego, DI Xelion

Foto: Archiwum

Gdy w prasie zaczęły pojawiać się paniczne nagłówki o najgorszym maju dekady, wystarczył tydzień, by po raz kolejny zaobserwować zdumiewającą zdolność amerykańskiej giełdy do negowania spadków w błyskawicznym tempie. Po zaledwie sześciu sesjach czerwca Wall Street znajduje się wyraźnie bliżej lokalnego szczytu niż dołka.

Wystarczyło do tego jedno zdanie Jerome'a Powella, który podczas konferencji w Chicago stwierdził, że Fed „zrobi to co stosowne, by utrzymać ekspansję gospodarczą w USA". Gdy potrzeba interwencji została poparta słabymi danymi z rynku pracy, rynek akcji oszalał, zapominając o wojnie handlowej i szykując się do kolejnej epoki luzowania polityki monetarnej w Stanach Zjednoczonych.

Mimo że dobre nastroje mogą utrzymywać się nawet do końca czerwca (punktem zwrotnym mogłoby być fiasko spotkania Trump-Xi podczas szczytu G20 w Osace), amerykański rynek akcji funkcjonuje naszym zdaniem na pożyczonym czasie. Przy obecnym scenariuszu bazowym, czyli co najmniej kilkumiesięcznej wojnie handlowej, która kończy się w kluczowym momencie prezydenckiej kampanii wyborczej w USA, co najmniej prawdopodobna jest recesja techniczna za oceanem. Model Atlanta Fed wskazuje, że ponad 3-proc. dynamika wzrostu gospodarczego w I kwartale 2019 skurczy się w II kwartale o co najmniej połowę. Działania

PR-owe prezydenta, jak „sukces" w postaci rozpalenia i natychmiastowego ugaszenia pożaru w kontaktach z Meksykiem, nie będą w stanie zanegować realnego wpływu konfliktu z Chinami, który od półtora tygodnia zaczyna szkodzić obu gospodarkom i wydaje się nieuchronnie zmierzać ku eskalacji. Oczekiwania na obniżki stóp są tak rozdmuchane (-75 pb do końca roku), że trudno wyobrazić sobie, by Fed miał tu duże pole do pozytywnych zaskoczeń, o ile nie nastąpi korekta o co najmniej porównywalnej skali do tej z IV kwartału 2018, a recesja nie stałaby się faktem.

Nie oznacza to, że spodziewamy się załamania. Naszym bazowym scenariuszem od początku roku jest trend boczny, a po teście historycznych szczytów w kwietniu wydaje się, że ponownie znajdujemy ślisię po prostu w pobliżu jego górnego ograniczenia. Kontynuacja majowej korekty wydaje się mieć głębokie uzasadnienie, tym bardziej że kontynuowane są odpływy inwestorów funduszowych z amerykańskiego rynku akcji (w okresie grudzień–maj notowały historyczne rekordy). Jeśli nie dojdzie do kolejnej drastycznej wolty w rozmowach amerykańsko-chińskich, bilans ryzyk na drugą połowę czerwca i początek wakacji będzie naszym zdaniem wyraźnie ujemny. ¶

Kamil Cisowski CFA, dyrektor analiz i doradztwa inwestycyjnego DI Xelion


Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA