W październiku średnia stopa zwrotu funduszy obligacji korporacyjnych wyniosła minus 0,75 proc. i tylko marnym pocieszeniem może być fakt, że średnie stopy zwrotu funduszy uniwersalnych i oczywiście skarbowych okazały się jeszcze słabsze. Inwestorzy mają prawo czuć się zaskoczeni słabszymi wynikami, ponieważ wyniki funduszy korporacyjnych powinny korzystać na wzroście stawek WIBOR po październikowej i częściowo już zdyskontowanej listopadowej podwyżce stóp procentowych. A gdyby polegać na wycenie rynku terminowego, powinny też już teraz dopisywać sobie zyski ze wzrostu stóp WIBOR grubo powyżej 2 proc.
Chciwość nie popłaca
Najsłabsze wyniki – zarówno w skali miesiąca, jak i roku – mają jednak te fundusze, które wzbogaciły portfele o obligacje o stałym oprocentowaniu Skarbu Państwa lub gwarantowane przez Skarb Państwa (antycovidowe emisje Banku Gospodarstwa Krajowego i Polskiego Funduszu Rozwoju). W 2020 r. ich zakup mógł się wydawać niezłym posunięciem, ponieważ sprzedawano je z wyższą rentownością w stosunku do zwykłych papierów skarbowych. Część funduszy skusiła się na premię, nie bacząc na ryzyko stopy procentowej, które – biorąc pod uwagę wszystkie czynniki – musiało się kiedyś zmaterializować.
Jednak – co może wydawać się zaskakujące – w październiku ujemne stopy zwrotu osiągnęły także te fundusze, których portfele wydawały się wolne od ryzyka stopy procentowej, z przeważającym udziałem obligacji, których oprocentowanie oparte jest na WIBOR. A WIBOR w październiku przecież wzrósł i można było dyskontować jego dalszy wzrost. Co się więc wydarzyło?
Częściowo za spadek wycen odpowiadają notowania wuzetek – obligacji skarbowych, których oprocentowanie jest równe stopie WIBOR (bez względu na termin wygaśnięcia). Kiedy WIBOR uwzględni w pełni ostatnie decyzje Rady, a obligacje wejdą w nowe okresy odsetkowe, ich oprocentowanie wzrośnie... sześciokrotnie. No dobrze. W liczbach bezwzględnych o 1,15 pkt proc., co brzmi już nie tak atrakcyjnie, ale nadal oznacza wzrost. Jednak notowania spadły, prawdopodobnie pod wpływem presji klientów funduszy, którzy składając zlecenia umorzeń, zmuszają zarządzających do sprzedawania obligacji. A w sytuacji przymusu najlepiej ograniczać realizację strat i sprzedawać te papiery, które najlepiej trzymają cenę. Czyli właśnie wuzetki.
Tajemnice wyceny
Nie w każdym przypadku obecność wuzetek w portfelach tłumaczy ujemne stopy zwrotu w październiku. Teoretycznie najlepiej powinny spisać się w takich warunkach fundusze zamknięte, które w ogóle nie inwestują w dług skarbowy, bo nie mają potrzeby utrzymywania poduszek płynnościowych. A jednak FDK Rentier stracił prawie 0,9 proc. Prawdopodobnie przyczyną jest struktura portfela, w którym dominują obligacje korporacyjne o stałym oprocentowaniu. Fundusz najwyraźniej przekalkulował wartość posiadanych obligacji tak, jakby zachowały się one, gdyby były notowane. Jednak, ponieważ obligacje te nie są przeznaczone do sprzedaży, a zostaną wykupione po 100 proc., obniżenie ich wyceny robi tylko miejsce na wzrost stopy zwrotu w przyszłości i wygląda bardziej na okazję stworzoną przez obowiązujące regulacje (konieczność sporządzania rynkowych wycen) niż zachętę do zamykania inwestycji.