Medycyna i zdrowie

Biomed wchodzi do kolejnej rundy walki z pandemią

Na razie harmonogram prac lubelskiej spółki się nie zmienia i jej lek na koronawirusa trafi do kolejnego etapu badań. Konkurencja jednak nie śpi i ogłasza własne plany.
Foto: materiały prasowe

Marcin Piróg, prezes Biomedu-Lublin (z lewej), oraz Piotr Fic, członek zarządu, zapewniali, że prace nad lekiem przebiegają bez zakłóceń. Na razie dotrzymują słowa.

Foto: materiały prasowe

W Lublinie wszystko przebiega zgodnie z planem i harmonogramem. Biomed podał, że zakończył proces wytwarzania immunoglobuliny z osocza ozdrowieńców, którzy przebyli Covid-19. Lek ten ma być stosowany w leczeniu choroby wywoływanej koronawirusem. Na środę zaplanowano proces aseptycznego rozlewu preparatu do ampułek i konferencję prasową spółki. Biomed jest jedyną polską firmą, której prace nad lekiem na koronawirusa są na tak zaawansowanym etapie.

Jak w zegarku

W sierpniu ruszyła produkcja pierwszej serii immunoglobuliny, która w ocenie przedstawicieli konsorcjum pracującego nad lekiem może być przełomem na globalną skalę. – Jako pierwsi na świecie startujemy z produkcją leku na koronawirusa. Udowodniono już skuteczność osocza w leczeniu. Nie ma innego leku, który mógłby zostać wprowadzony w perspektywie roku i byłby tak skuteczny – podkreślał wówczas senator Grzegorz Czelej, jeden z pomysłodawców stworzenia substancji.

Co dalej? Immunoglobulina będzie poddana badaniom jakościowym, a później zostanie przekazana do badań klinicznych w czterech ośrodkach w Lublinie, Bytomiu, Białymstoku i Warszawie. Ma to się stać w IV kwartale. Zapewnienia zbiegają się więc z wcześniejszymi planami Biomedu, kiedy zarząd przewidywał, że właśnie na przełomie roku może dojść do badań klinicznych.

Już wkrótce, bo 28 września, odbędzie się nadzwyczajne zgromadzenie akcjonariuszy Biomedu. Najważniejszym elementem obrad będzie głosowanie nad uchwałą w sprawie zatwierdzenia umów pożyczek, które spółka zawarła z członkami rady nadzorczej. Pod koniec lipca Jarosław Błaszczak, przewodniczącego rady nadzorczej, Wiktor Napióra, jej wiceprzewodniczący, oraz Dariusz Kucowicz, jej członek, podpisali umowę, na mocy której pożyczyli Biomedowi łącznie 16 mln zł na rok. Pieniądze zostaną przeznaczone na finansowanie inwestycji związanych ze szczepionką przeciwgruźliczą BCG 10 oraz lekiem ONKO BCG.12.

Spółka nie skomentowała zakończenia procesu wytwarzania immonoglobuliny z osocza ozdrowieńców po przebytym Covid-19. Zaznaczyła tylko, że na środowej konferencji w Lublinie przekaże główne informacje o analizie aktywności przeciwwirusowej leku w kontekście koronawirusa.

We wtorek po godzinie 13 walory Biomedu drożały o 14,5 proc., do 15,8 zł. Spółce daleko do rekordów z początku sierpnia, kiedy za walory trzeba było zapłacić nawet 32 zł. Jednak akcje nadal są dużo droższe niż na początku roku, kiedy cena oscylowała wokół 1 zł.

Prace nie tylko w Lublinie

Drugim pretendentem do pracy nad lekiem na najważniejszą obecnie chorobę jest notowany na NewConnect Inno-Gene. Specjalizująca się w badaniach genetycznych spółka ogłosiła w połowie września rozpoczęcie prac zarówno nad lekiem, jak i szczepionką na koronawirusa. Za badania będzie odpowiadać spółka COVIDVAX, zarejestrowana w czerwcu, kierowana przez prof. Andrzeja Mackiewicza, wiceprzewodniczącego rady nadzorczej Inno-Gene.

Podobnie jak Biomed, Inno-Gene także notuje wyraźny wzrost notowań swoich papierów. Od początku roku zdrożały o ponad 720 proc.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.