Kryptowaluty

Nadchodzi rewolucja. GPW ma się czego obawiać

Sylwester Suszek, założyciel giełdy kryptowalutowej BitBay, był gościem Piotra Zająca w piątkowym Parkiet TV. Tematem rozmowy była rezygnacja z prowadzenie giełdy, plany biznesowe i perspektywy rynku kryptowalut.
Foto: parkiet.com

Od kilku miesięcy nie jesteś już prezesem BitBay'a. Tęsknisz?

Tęsknie. I to bardzo. Tę firmę traktuje, jak moje duże dziecko.

Dlaczego oddałeś je w inne ręce?

Zaszły ważne zmiany. BitBay nie jest już startupem, wszedł na inny poziom i potrzebuje innego menedżera. Ja mam trochę inne podejście do prowadzenia działalności. Lepiej czuje się w tych fazach początkowych, gdy biznes rozkręca się od podstaw, gdy siada się do stołu i rozmawia o rozwoju platformy i nowych produktach. Lubię te dynamikę, gdy od pomysłu do realizacji mija chwila i nie przejmujesz się całą papierologią. Teraz BitBay stał się już dużą korporacją, która zatrudnia blisko 200 osób. To wymaga zupełnie nowych procedur, wdrożenia adekwatnych procesów, planowania budżetów, itd. Tym wszystkim trzeba efektywnie sterować. Tymczasem dla mnie nie jest to do końca zrozumiałe i ogarnięcie tego lepiej było oddać w bardziej doświadczone ręce. Dlatego fotel prezesa przejął Paweł Sobków.

Ale jesteś członkiem rady nadzorczej. Czy masz jakieś obowiązki z tym związane?

No właśnie – obowiązki (śmiech). Ja jestem stosunkowo chaotycznym człowiekiem, tymczasem tutaj wszystko wymaga porządku. Moja rola w BitBay związana jest raczej ze stroną produktową. Pracujemy nad nowymi ofertami, które niebawem zobaczycie. Takim tematem jest np. BitBay Cash, czyli platforma do wymiany gotówki na bitcoiny (np. w kiosku będziesz mógł wymienić 500 zł na BTC). Projekt jest już gotowy, ale musi przejść wszystkie procedury, więc zobaczycie go za jakieś dwa miesiąca. No właśnie... gdybym ja robił go sam dwa lata temu, to już dawno byłby w sieci (śmiech).

Zdajesz sobie sprawę, że w mediach stałeś się trochę „złotym dzieckiem polskiego biznesu", niektórzy mówią o tobie „król bitcoina z Piekar Śląskich".

Cieszy mnie to. Udało mi się zbudować BitBay, odnieść sukces, a teraz rozwijam kolejne biznesy. Ale to, że zrezygnowałem ze sterowania platformą, to nie znaczy, że odchodzę na emeryturę.

W młodym wieku stałeś się zamożnym człowiekiem, ale na emeryturę trochę za wcześnie. Powiedz co dokładnie teraz porabiasz?

Rozkręcam kolejne biznesy. Oprócz BitBay'a mam też BitCantor oraz BitBayPay. Głównie zajmuje się teraz procesorem płatności. Byłem z tym projektem w Kanadzie i wiąże z tym rynkiem spore nadzieje. Podejrzewam, że też dojdę z tymi projektami do etapu, w którym trzeba będzie je oddać w inne ręce, która po mnie „posprzątają" i wprowadzą na inny poziom.

Czyli pozostajesz wierny branży kryptowalutowej?

Oczywiście. Nadal posiadam kilka kopalni. Siedzę w tym od kilku lat i po prostu nie idzie odejść.

A wracając jeszcze do BitBay'a. Kilka miesięcy temu rozmawialiśmy, jeszcze w kuluarach, o wprowadzeniu do waszej oferty tokenów personalny. To nadal aktualne?

Tak. Takie tokeny na pewno się pojawią, ale przez przejście na Maltę wiele procesów musieliśmy opóźnić. Myślę, że jesteśmy jakieś pół roku do tyłu przez tę przeprowadzkę. Ale jesteśmy zadowoleni, bo w końcu możemy swobodnie pracować. Wprowadziliśmy kilka nowych kryptowalut, wersję Pro platformy, a w planach jest dźwignia, którą obiecałem użytkownikom. Gdzieś w kolejce są wspomniane tokeny, ale myślę, że pojawią się jeszcze w tym roku.

Zdradzisz nam, kto chciałby wyemitować u was swój token?

Niestety nie mogę, bo mam podpisane odpowiednie klauzule.

Chociaż powiedz z jakiej branży jest ten ktoś?

Ze świata sportu. Widać spore zainteresowanie tematem, a gwiazdy potrafią wykorzystać potencjał tego rozwiązania. Token może być wymienialny np. na miejsce na trybunie, itp.

Współpracujecie z NeuFundem i w planach jest emisja tokenów udziałowych, które potem będą na BitBay'u notowane. ETO (ang. Equity Token Offering) będzie zatem bezpośrednią konkurencją IPO. Czy warszawska giełda ma się czego bać?

Nie tylko warszawska. Wydaje mi się, że cały świat finansów będzie musiał się zmienić, a tokenizacja to jest jeden z etapów tej zmiany. Zwróć uwagę, że dzięki ETO polskie firmy będą mogły się otworzyć niemal na cały świat. Teraz zagraniczne inwestycje w nasze firmy są obwarowane wymogami, procedurami i jest to bardzo uciążliwy proces. Razem z NeuFundem pracujemy nad nowatorskim produktem, który będzie miał licencję niemieckiego nadzoru i da firmom dostęp do globalnej gotówki. ICO było pierwszym etapem, który przetarł szlaki i wiele osób niestety utopiło pieniądze. ETO jest bardziej bezpiecznym i uregulowanym rozwiązaniem. Ponadto tokeny mają być łatwo dostępne, tak by przeciętny Kowalski nie musiał korzystać z dodatkowych pośredników, którzy chcą prowizji. Firma emituje token, my notujemy go na platformie, a inwestor może go tam kupić i od razu mieć w portfelu.

Powiedz mi, jaką widzisz przyszłość bitcoina? Wróci na szczyt z końca 2017 r.?

Ja od dawna uważam, że bitcoin jest najlepszą kryptowalutą. Jest królem na tym rynku i to od niego wszystko się zaczęło. Uważam, że wróci na szczyt. Ograniczona podaż, rosnąca adopcja, mnóstwo inwestorów długoterminowych. Ci ostatni nie chcą sprzedawać, bo nastawiają się na zyski w szerokim horyzoncie czasowym. Wątpię, by bitcoin wzrósł tak mocno jeszcze w tym roku. Porównując to do poprzedniego roku, nie widać jakoś chęci do zwyżek. Przed nami kwestie regulacyjne w USA i to od nich wiele zależy.

Bitcoin bazuje na blockchainie. Jest teraz moda na tę technologię, tak jak kiedyś na dotcomy. Ty się w tej branży obracasz. Powiedz, gdzie widzisz największy potencjał wykorzystania łańcucha bloków? Innymi słowy, kto przetrwa, jak minie ta cała moda?

Faktycznie, wszędzie słychać o blockchainie i nie ma dnia, żeby gdzieś nie odbywała się konferencja z nim związana, albo jakieś media nie informowały o nowym zastosowaniu. Ja widziałem wiele firm, które zapowiadają użycie łańcucha bloków, a tak naprawdę nie wiedzą o czym mówią. Czekam, aż blockchain będzie w myjni (śmiech).


Wideo komentarz

Powiązane artykuły