REKLAMA
REKLAMA

Kryptowaluty

Bitcoin stracił 8 proc. w 30 minut

Najbardziej popularna kryptowaluta znów dała o sobie znać. We wtorkowe popołudnie jej wycena w pół godziny stopniała z 9400 USD do 8600 USD. Dziś spadek jest kontynuowany. Dlaczego?
Foto: Adobestock
Foto: parkiet.com

W środowy poranek wycena bitcoina na giełdzie Coinbase sięgała 8222 USD. To najniższy kurs od czerwca tego roku i oznacza, że w ciągu doby wycena kryptowaluty stopniała o blisko 15 proc. Takiej dużej zmienności nie było na tym rynku już od dobrych kilku miesięcy. Powstaje pytanie, co takiego się stało, że notowania tak gwałtownie spadły? W branżowych mediach oraz w tweetach obserwatorów i analityków bitcoina przewija się kilka scenariuszy.

Pierwszy mówi o tym, że ruch wywołały wezwania do uzupełnienia depozytów zabezpieczających i wygasanie kontraktów na giełdzie BitMex. Platforma ta udostępnia swoim klientom instrumenty lewarowane, w których kryptowaluty są instrumentem bazowym.

Drugi scenariusz związany jest z pewną anomalią, która wydarzyła się w poniedziałek. Otóż w krótkim czasie moc obliczeniowa sieci bitcoina (tzw. hasrate) spadła o 40 proc. To trochę tak, jakby nagle ktoś od tej sieci odłączył 40 proc. "koparek". Coś takiego po raz ostatni zdarzyło się w listopadzie 2017 r., ale wtedy miało jasne wytłumaczenie – wielu górników przełączało się na sieć bitcoina cash. Na ten moment nikt nie wskazał konkretnej przyczyny poniedziałkowej anomalii. Niektórzy mówią o błędzie w kalkulacji danych (hashrate jest wielkością szacunkową i lepiej patrzyć na średnie tygodniowe, niż na dzienne) inni o manipulacji wskazującej na słabość konsensusu Proof of Work oraz na to, że górnictwo coraz bardziej się monopolizuje, co pozwala na takie wahania. To ostatnie jako straszak brzmi całkiem sensownie i mogło wywołać panikę. Dlaczego jednak inwestorzy czekali do wtorkowego popołudnia?

Trzeci scenariusz mówi o rozczarowaniu startem platformy Bakkt. Handel kontraktami na bitcoina (z fizycznym zabezpieczeniem) ruszył w poniedziałek. Było to wydarzenie, na które całe środowisko czekało z zaciśniętymi kciukami. Tymczasem nie było fajerwerków. Obrót pierwszego dnia sięgnął zaledwie 2 proc. wolumenu wypracowanego w debiucie bitcoina na CME dwa lata temu. Jedni mówią teraz, że oczekiwania były po prostu za duże, a inni sugerują, by dać platformie czas na rozwinięcie skrzydeł...

I w końcu czwarty scenariusz, bardziej z perspektywy tradingu, odnosi się do sytuacji na wykresie. Notowania bitcoina od połowy lipca poruszały się w coraz węższym zakresie wahań, tworząc na wykresie formację trójkąta. Rozpiętość jego ramion w ostatnim czasie sięgała 1000 USD, między 10400 i 9400 USD. Ten ostatni pułap został właśnie we wtorek przełamany i rozpoczęła się gwałtowna wyprzedaż, o której wspominałem na początku. W chwili pisania tego teksu notowania oscylowały przy 8400 USD, gdzie przebiega 200-sesyjna średnia krocząca. Niewykluczone, że linia ta zatrzyma przeceną. Niżej wsparcia kumulują się w okolicy 7500 USD, a więc tam gdzie miał miejsce czerwcowy przystanek przed dalszymi wzrostami. Warto na koniec dodać, że za bitcoina poszły inny aktywa z tego rynku, a ich łączna kapitalizacja w ciągu doby stopniała o 254 mld USD od 222 mld USD.

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA