Kryptowaluty

Czterech ekspertów i ich prognozy dla kryptowalut na 2021 rok

Co będzie najważniejszym wydarzeniem w branży w nowym roku? Jakie trendy zdominują rynek? Czy bitcoin będzie kontynuował hossę, a Ethereum przejdzie na PoS? Z tymi i nie tylko tymi pytaniami mierzą się Szczepan Bentyn, Jacek Walewski, Jacek Kubiak i Krzysztof Piech.
Foto: Adobestock

Szczepan Bentyn, youtuber, współautor książki „Kryptowaluty"

Co było najbardziej przeoczonym wydarzeniem w branży w 2020 r.?

Może nie jest to najbardziej przeoczone wydarzenie, ale myślę, że jego konsekwencje będą daleko bardziej idące, niż sądzimy. Mówię o tym, że jeden z najstarszych funduszy emerytalnych w USA, MassMutual, dokonał dużego zakupu bitcoinów – za 100 mln USD. Jest to niewątpliwie przełom, bo fundusze emerytalne reprezentują najbardziej konserwatywny, uregulowany i objęty największymi gwarancjami kapitał. Następne w kolejce są jedynie banki centralne.

A czego spodziewa się pan w 2021 r.?

Jednym z najważniejszych wydarzeń 2021 r. może być to, że mniejsze banki centralne zaczną skupować bitcoiny – teraz wszystko jest możliwe. Myślę, że w 2021 r. osiągniemy kolejny bardzo istotny kamień milowy, czyli 1 bilion USD wartości w bitcoinach.

Co dalej z rozwojem projektów w obrębie zdecentralizowanych finansów?

Uważam, że cała branża DeFi (decentralized finance – red.) nabierze znaczenia. Do tego stopnia, że największe fintechy, jak PayPal, CashApp czy Revolut, zaimplementują DeFi w swoich produktach. Jest to dla nich kuszące, bo lokata w DeFi daje zarobić nawet 10 proc. rocznie przy względnie wysokim poziomie bezpieczeństwa, a takich stawek nie jest w stanie dzisiaj zapewnić żaden bank.

Jakie kryptowaluty – już istniejące albo zapowiadane – mogą być warte uwagi w najbliższych 12 miesiącach?

Bitcoin pozostanie królem. Ethereum wciąż będzie się rozwijać w oszałamiającym tempie. A projekty DeFi takie jak Compound, bZx, Aave, Balancer czy Link będą na celowniku całego Wall Street szukającego nowych szlaków przepływu kapitału. Tak jak w rozkładzie jest teraz Sillicon Valley, tak rozproszy się Wall Street i tę rolę przejmie internet. Rok 2020 był przełomowy praktycznie w każdej dziedzinie, w 2021 będziemy oglądać następstwa tych zmian.

Czeka nas przejście Ethereum na PoS? A może jakieś inne rewolucje technologiczne?

Istnieje szansa, że w 2021 r. zobaczymy już w pełni działające ETH2.0, na które czeka cała branża. Jednak myślę, że w oczekiwaniu na to nabiorą znaczenia rozwiązania skalowania drugiej warstwy, jak Matic, xDai czyli Loopring, które już dzisiaj pozwalają na wszystko to, co daje Ethereum, ale za zdecydowanie mniejsze opłaty i bez opóźnienia.

Czy dojdzie do zmian w TOP3 kryptowalut pod względem kapitalizacji?

Wygląda na to, że ze szczytu w końcu spadnie XRP (Ripple), które rok 2020 kończy problemami z regulatorami. Chciałbym też zobaczyć pewne zmiany w TOP10. Bitcoin Cash mógłby podzielić losy Bitcoin Super, Bitcoin Platinum, Bitcoin SV i wszystkich innych jego kopii.

Czego w 2021 r. najbardziej się pan obawia?

Duży wzrost cen bitcoina to błogosławieństwo i przekleństwo dla rynku kryptowalut. Napływ kapitału instytucjonalnego do bitcoina wymusza pytania o sens istnienia banków centralnych i walut fiducjarnych. Obawiam się, że pojawią się rządy, które na te pytania odpowiedzą atakiem. Najbardziej obawiam się działań Stanów Zjednoczonych, które mogą posunąć się za daleko, chcąc bronić pozycji dolara.

Jacek Walewski, dziennikarz ekonomiczny

Co czeka rynek kryptowalut w 2021 r.?

Myślę, że rok 2021 będzie stał pod znakiem nowej bańki na tym rynku. Bitcoin – jak zawsze – zacznie mocno drożeć jako pierwszy, a jakiś czas później – gdy rynek uzna, że jest już „za drogi" – mocno zaczną zyskiwać altcoiny, czyli alternatywne kryptowaluty. Wśród tych ostatnich od dawna prym wiedzie ether, cyfrowa waluta platformy Ethereum. Uważam, że to właśnie on ma też największe szanse na prześcignięcie bitcoina w walce o tron. W 2021 r. projekt może zyskać większe znaczenie w wyniku dalszych prac dotyczących Ethereum 2.0 – nowej wersji sieci platformy, dzięki której podaż etheru na giełdach spadnie, a możliwości Ethereum znacznie wzrosną.

Na horyzoncie mamy też konkurencję amerykańskiego giganta. Facebook może namieszać na tym rynku?

Oczekiwana emisja Diem, czyli wcześniejszej Libry, cyfrowej waluty Facebooka, ma faktycznie duże znaczenie. Projekt może otworzyć setkom milionów ludzi oczy w kwestii cyfrowych walut. Podobnie zresztą jak cyfrowy juan, którym Chińczycy zaczną najpewniej płacić w sklepach już w 2021 r. Co prawda oba projekty nie mają wiele wspólnego z ideą bitcoina, ale mogą pomóc ludziom oswoić się z kryptowalutami.

Czy spodziewa się pan jakichś przełomów technologicznych?

Wiele namieszać może Ethereum 2.0. Dlaczego? Dotąd piętą achillesową wielu sieci, na których oparte są kryptowaluty, była skalowalność. Innymi słowy, sieci te nie dawały rady przetworzyć tak wielu transakcji na sekundę, jak chciałby tego rynek. Mieliśmy problem z tym, że popyt na przesyłanie kryptowalut czy tokenów był zbyt duży w porównaniu z możliwościami blockchainów poszczególnych projektów. Ethereum 2.0 znacznie poprawi ten element, w efekcie czego na platformę łakomym okiem spojrzą nie tylko inwestorzy, ale także firmy, które chcą coś budować na bazie technologii blockchain.

A co z czynnikami ryzyka? Jest coś, czego się szczególnie pan obawia?

Od dawna powtarzam, że o ile technologia blockchain rozwija się dobrze, o tyle największym niebezpieczeństwem dla rynku kryptowalut są niestety politycy, którzy nie rozumieją potencjału tego rynku. Sam współpracowałem na tym polu z kilkoma posłami i z przykrością muszę stwierdzić, że – delikatnie mówiąc – nie rozumieją oni znaczenia cyfrowych walut i blockchaina dla nowoczesnych gospodarek. Z interpelacji, jaką przygotował np. poseł Przemysław Koperski, wiemy już, że NBP kompletnie ignoruje trend dotyczący emisji cyfrowych walut banku centralnego. Niestety, ten brak zrozumienia może przełożyć się na fatalne dla rynku niezależnych kryptowalut regulacje. W skali świata wiele będzie zależało od nowej administracji Białego Domu. Jestem w tej sprawie umiarkowanym optymistą, ale obawiam się, że politycy w tej kwestii mogą chcieć działać nie skalpelem, ale piłą mechaniczną.

Jacek Kubiak, ekspert bitcan.pl, satsback.pl, inpartes.pl

Co pana zdaniem było ważnym, ale trochę przeoczonym lub niedoszacowanym wydarzeniem w branży w 2020 r.?

W grudniu 2020 r. Jack Mallers, który rozwija aktualnie startup o nazwie Strike (będący już częścią VISA Fast Track), ogłosił na Twitterze, że udało się firmie w sekundę i praktycznie bez opłat przesłać 1 dolara z Chicago do pracownika w Hiszpanii, który otrzymał 0,82 euro, wszystko z automatycznym przewalutowaniem i oparte na sieci Lightning Network. Strike na początku miał służyć tak naprawdę do tego, żeby płacić swoją kartą debetową/kredytową wszędzie tam, gdzie płatność wymagana jest w bitcoinach (z pomocą Lightning Network). Niszowa początkowo działalność miała jednak kilka ukrytych smaczków. Po pierwsze – dała sprzedawcom możliwość przyjmowania bitcoina opłacanego z karty, co nie powoduje u kupującego obowiązku podatkowego związanego z wydawaniem BTC. Po drugie, szybko okazało się, że Strike może być wykorzystywany do kupna bitcoina, kiedy podpiętą pod aplikację kartą użytkownicy zaczęli opłacać wygenerowane przez siebie płatności we własnych portfelach lightningowych. Bitcoin, tak jak przewidywał to m.in. Hal Finney jeszcze w 2010 r., okazuje się mieć potencjał do bycia tzw. settlement layer dla globalnych płatności. Trudno nawet sobie wyobrazić, co to może oznaczać dla płatności czy tego, jak globalnie robi się biznes. Nawet biorąc pod uwagę ograniczenia technologiczne, to, co się dzieje na kolejnych warstwach bitcoina, jest według mnie niezwykle ciekawe z jednej strony i niedoceniane z drugiej.

A więc rok 2021 będzie rokiem bitcoina?

Myślę, że najważniejsza będzie siła przyciągania rynku byka i fakt, że bitcoin wciąż działa i ma się doskonale.

Przeczuwa pan jakiś dominujący trend w branży? Tak jak w mijającym roku DeFi...

Ciekawe pytanie. Myślę, że trochę wbrew oczekiwaniom sporej części rynku co do altcoinów i pomimo faktu, że dominacja bitcoina już teraz jest na wysokim poziomie, w 2021 r. będzie ona równie silna, a być może nawet jeszcze wzrośnie. Z kilku powodów. Po pierwsze, bitcoin przestaje być tematem tabu wśród firm, korporacji i dużych funduszy inwestycyjnych, szczególnie po tym, co zrobił Michael Saylor i firma MicroStrategy, a za nimi Square, MassMutual i kilka innych podmiotów. Po drugie, rynek potwierdza, że bitcoin zdecydowanie wygrywa ze swoimi forkami. Po trzecie, według mnie Ethereum może zostać trochę zawieszone w próżni. Prace nad Ethereum 2.0 wciąż będą trwały i pewnie odbędzie się to nieco kosztem tego, co dzieje się na jego pierwszej wersji. Deweloperzy mogą też czekać z budową nowych aplikacji na pełne uruchomienie drugiej wersji łańcucha.

Czyli to nie po Ethereum, ale po bitcoinie powinniśmy spodziewać się technologicznych przełomów?

Przełomów nie, raczej zwieńczenia kilku lat prac, kiedy w bitcoinie wejdą w życie takie ulepszenia jak Taproot czy podpisy Schnorra.

Krzysztof Piech, ekonomista, uczelnia Łazarskiego

Jest coś, na co szczególnie pan czeka w 2021 r.?

Najbardziej czekam na zmiany w Ethereum, które zapowiadane są już od kilku lat. To od strony technologii. Od strony spekulacji czekam na dalszy wzrost ceny bitcoina – może nawet do 100 tys. USD. Od strony adaptacji technologii blockchain w zastosowaniach związanych z płatnościami największym osiągnięciem byłoby uruchomienie cyfrowego juana. Mam nadzieję, że polskie banki nie będą nadal patrzyły na konserwatyzm banku centralnego i podejmą wyzwanie, jakim byłoby stworzenia cyfrowego złotego. Mamy jeszcze szanse konkurowania z Facebookiem, a przykład Allegro pokazuje, że lokalne rozwiązanie może wygrać nawet z takim potentatem jak Amazon. Naszej Klasie nie udało się z Facebookiem, ale większemu bankowi – mogłoby się udać.

Rok 2020 był rokiem DeFi. A 2021 r. może stać pod znakiem...

Wydaje mi się, że, dominującym trendem byłyby zastosowania smart kontraktów, a nie samego bitcoina, który ponownie rozgrzewa wyobraźnię inwestorów. Oczywiście prym będzie tu wiodło Ethereum, ale należałoby też zwrócić uwagę na niszowe zastosowania – na danym rynku lub w konkretnej branży/firmie. Coraz więcej się dzieje w Chinach, choć informacje stamtąd nie docierają tak swobodnie do świata zachodniego. To też wskazówka dla inwestorów, gdzie ewentualnie szukać ciekawych projektów.

A spodziewa się pan poważnych zmian natury technologicznej? Mam na myśli np. poprawę skalowalności niektórych projektów.

Jak wspomniałem, od strony technologicznej powinien być to rozwój Ethereum i projektów rozszerzających zastosowania tego blockchaina, np. Polkadot. Liczyłbym na dalszy rozwój zdecentralizowanych giełd, z poprawioną obsługą dla użytkownika.

Od kilku lat czołówka rynku pod względem kapitalizacji nie ulega większym zmianom. Myśli pan, że takowe pojawią się w najbliższych 12 miesiącach?

W pierwszej trójce zmian nie przewiduję, natomiast liczyłbym, że w TOP10 zostaną projekty wnoszące więcej pod względem technologicznym niż np. XRP czy Litecoin.

Bitcoin kończy 2020 r. w trendzie wzrostowym, śrubując historyczne rekordy. Czy altcoiny pójdą jego śladami i też wyznaczą nowe historyczne maksima?

To ciekawa sytuacja, gdyż wzrost ceny bitcoina z reguły pociągał za sobą resztę kryptowalut. Dominacja bitcoina nad innymi kryptowalutami (tj. udział w ogólnej wartości kapitalizacji kryptowalut) zbliża się do poziomów sprzed trzech lat, a przecież od tego czasu zastosowania kryptowalut znacząco wzrosły, by wspomnieć jedynie DeFi. Spodziewam się zatem, że bitcoin – ponownie – pobudzi zainteresowanie innymi kryptowalutami, gdy jego dominacja osiągnie poziom 70 proc. Jak to zwykle w przypadku tak dynamicznego wzrostu jak w ostatnich tygodniach bywa, po drodze można oczekiwać korekty.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.