Koronawirus

Rząd znów zamyka centra handlowe

Mimo zapowiedzi o konieczności utrzymania w miarę normalnie funkcjonującej gospodarki wprowadzane są kolejne ostre restrykcje
Foto: Adobestock
Foto: KPRM

O takiej decyzji rządu spekulowano od kilku dni mimo oficjalnych wypowiedzi m.in. wicepremiera Jarosława Gowina, że kolejny lockdown jest zbędny.

- Pandemia nasila się, więc nasza odpowiedź musi być zdecydowana - powiedział premier Mateusz Morawiecki. Zostaną otwarte tylko sklepy spożywcze, a drogerie, galerie będą zamknięte już od soboty. Zmieniane są też liczby możliwych wejść klientów także w sklepach spożywczych – w tych z poniżej 100 mkw. powierzchni będzie to 1 osoba na 10 mkw. W większych sklepach na 15 mkw.

Centra handlowe już i tak zmagały się z odpływem klientów. Z danych ShopperTrak Index Poland wynika, że w tygodniu do 25 października spadł on 48,9 proc. w ujęciu rocznym, w kolejnym – do 1 listopada, o 39,5 proc. We wrześniu w ujęciu rocznym spadek liczby klientów wynosił 24,7 proc. W stosunku do sierpnia widać skok frekwencji o 12,4 proc., co było utrzymaniem trendu z ostatnich miesięcy i dobrym prognostykiem na kolejne. Ogromny wzrost zachorowań w sierpniu spowodował jednak odpływ klientów. Dodatkowo kłopoty centrów pogłębiło zamkniecie placówek gastronomicznych, które mogły sprzedawać tylko w formule na wynos lub z dostawą do klienta.

Na ogłoszenie nowych obostrzeń przez rząd zareagowała giełda. Na GPW zniżkowały kursy czołowych firm odzieżowych czy obuwniczych jak LPP (spadek o 4,99 proc.) , CCC (-7,84 proc.) , VRG (-4,85 proc.) 

Z kolei spożywczy Eurocash nawet minimalnie rośnie, tego sektora nowe restrykcje dotkną najmniej. Za to akcje Dino minimalnie tracą.

- Listopad i pierwsza połowa grudnia to zwyczajowo okres żniw dla branży handlowej. Tradycyjnie IV kwartał w samym kanale internetowym przynosi ok. 35% obrotów firm z tego sektora. Obecne warunki, a więc zamrożenie przez rząd działalności galerii handlowych, z pewnością mocno ten proces komplikują, ale nie stawiają całej branży pod ścianą - mówi Grzegorz Rudno-Rudziński, Managing Partner Unity Group. - Przygotowując się na zwiększony ruch w kanale elektronicznym wielu przedsiębiorców intensywnie inwestowało w rozwój infrastruktury. Dla niektórych oznaczało to postawienie pierwszych kroków w świecie wirtualnej sprzedaży, dla pozostałych – wdrażanie działań poprawiających efektywność procesów w celu uzyskania pełnej gotowości do obsługi zamówień od kilkudziesięciu do nawet kilkuset procent większych niż przed rokiem - dodaje.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.