– Ten ruch naruszył górne ograniczenie ponadpółrocznej konsolidacji. W mojej ocenie nie daje to jeszcze szans na superoptymizm, co wiąże się z szerszą analizą – uważa Paweł Śliwa, analityk DM mBanku. Na co więc zwrócić uwagę? – Pierwszy sygnał ostrzegawczy widoczny jest na oscylatorze stochastycznym, który pokonał poziom 80 punktów, wskazując, że szanse na kolejne zwyżki są mocno ograniczone. Nie można zapominać też o spadkach z czerwca 2018 r., kiedy zostało przełamane wsparcie 6500 dolarów za tonę. Tym samym po trzyletnich zwyżkach z okresu 2016–2018 pojawił się pierwszy niższy dołek. Notowania miedzi wyszły ze wzrostowego kanału dołem, tworząc nową strukturę – spadkową.

Foto: GG Parkiet

W pierwszej kolejności powrót do dawnego wsparcia należy traktować jako rodzaj testu siły podaży, gdyż teraz ta cena jest oporem. W przeszłości przynajmniej raz na tym poziomie powstał kluczowy punkt zwrotny, który doprowadził do znaczącej przeceny tego surowca – wskazuje Śliwa. W poniedziałek kurs miedzi przebił jednak poziom 6500 USD, co może dobrze wróżyć na przyszłość.