Gra giełdowa

Konrad Ryczko, DM BOŚ: Aktywne inwestowanie to ciężka praca

#PROSTOzPARKIETU. KONRAD RYCZKO analityk Domu Maklerskiego BOŚ

Przemysław Tychmanowicz rozmawiał w Parkiet TV z Konradem Ryczko, analitykiem DM BOŚ.

Foto: materiały prasowe

Wiele osób, szczególnie po 2020 r., uwierzyło, że na giełdzie jest miło i przyjemnie. Czy rynek to dobra zabawa, czy też ciężka praca?

Faktycznie w 2020 r., szczególnie po marcu, można było założyć, że czego się nie kupi, to się zarobi. Normalny rynek wygląda natomiast zdecydowanie inaczej. Wymaga zdecydowanie większego nakładu pracy czy też analiz. Na pewno więc możemy mówić o ciężkiej pracy i solidnym „etacie". Giełda to notowania od godz. 9 do 17, a przecież dochodzi jeszcze przygotowanie do sesji i wspomniane analizy. Można więc powiedzieć, że profesjonalne podejście do inwestowania krótkoterminowego to 10 godzin pracy dziennie.

Dużo jest osób, które faktycznie profesjonalnie zajmują się inwestowaniem, czy jednak nadal jest to nisza?

Jeśli chodzi o inwestorów indywidualnych, to przeważają osoby, które podstawowe źródło dochodów mają gdzie indziej. Oczywiście jest pewne grupa osób, które są aktywnymi traderami. Tak jak bowiem wspomniałem, inwestowanie wcale nie należy do łatwych zajęć. Jeśli jednak oswoimy się z rynkiem, zadomowimy się na nim, to potencjalne profity wydają się atrakcyjne.

Czy 2020 r. nie sprawił, że rynek też bardziej stał się rynkiem spekulantów aniżeli długoterminowych inwestorów?

Na pewno na zachodnich rynkach można dostrzec takie zjawisko. Upowszechnienie różnego rodzaju platform sprawiło, że krótkoterminowa spekulacja stała się atrakcyjniejsza. Pomaga w tym także zmienność. Jeżeli bowiem jest zmienność to jest też większy potencjał zarobku. Kiedy jednak mamy długoterminowe hossy, takie jak chociażby w Stanach Zjednoczonych, strategia „kup i trzymaj" lepiej się sprawdza. W przypadku rynków wschodzących, gdzie ta zmienność jest większa, obie strategie mogą przynieść porównywalne wyniki nawet w dłuższym terminie.

Czy w ogóle da się skutecznie inwestować, nie śledząc na bieżąco wydarzeń rynkowych? A może paradoksalnie to ułatwia inwestowanie, bo nie działamy pod wpływem chwili?

Jest powiedzenie rynkowe, które mówi, że najlepsze zwroty notują portfele ludzi, którzy już nie żyją. Prawda jest taka, że trzeba umieć trzymać akcje w portfelu i znosić lepsze i gorsze wyniki oraz zmienność. Spadki rzędu 30–40 proc. też trzeba przeżyć. Statystyki amerykańskie pokazują chociażby, że obsunięcia cen akcji nawet największych gigantów sięgały dobrych kilkudziesięciu procent. Jeśli się faktycznie wierzy w firmę, to też trzeba było to przeczekać. Oczywiście jeśli mówimy o krótkoterminowej spekulacji, to ciężko też jest akceptować takie ruchy. Mówiąc o inwestowaniu, należy wskazywać dwie najważniejsze cechy osobowości. Jedna to elastyczność. Rynek cały czas się zmienia i to my mamy się dostosować do rynku, a nie rynek do nas. Druga kwestia to odpowiedni moment. Możemy bowiem mieć rynkową rację i nie zarobić.

Na ile sukces giełdowy to odpowiednie przygotowanie, warsztat, doświadczenie, a na ile szczęście? Jeszcze przecież kilka lat temu porównywano giełdę do kasyna.

Myślę, że to określenie było mocno krzywdzące w stosunku do rynku kapitałowego. W krótkim terminie mamy rajdy spekulacyjne, a inwestorzy kupują akcje tylko dlatego, że rosną. Długoterminowo należy jednak wiedzieć, co się robi i mieć odpowiedni warsztat. Podpisuje się pod stwierdzeniem, że „można brać udział na giełdzie we wszystkim, pod warunkiem że ma się świadomość, w czym się bierze udział". Jeśli więc mamy chociażby rajd spekulacyjny, to trzeba mieć świadomość tego ruchu.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.