Gra giełdowa

Większa zmienność napędza handel kontraktami terminowymi na warszawskiej giełdzie

Finaliści Parkiet Challenge handlować będą kontraktami terminowymi – na indeksy, akcje czy waluty. Popularność tych instrumentów w tym roku wyraźnie wzrosła. Handlują nimi głównie drobni inwestorzy.
Foto: parkiet.com

Nadeszła chwila prawdy. We wtorek w siedzibie warszawskiej giełdy odbędzie się finał gry giełdowej Parkiet Challenge. W I etapie uczestnicy rywalizacji mogli handlować akcjami spółek z indeksu WIG20 oraz mWIG40. Teraz dziesięciu graczy, którzy zakwalifikowali się do finałowej rozgrywki, handlować będzie kontraktami terminowymi.

Wzmożony handel

Foto: GG Parkiet

Kontrakty terminowe, tak samo jak akcje, w ostatnich miesiącach przeżywają prawdziwy rozkwit. Podwyższona zmienność, która jest szczególnie istotna na rynku pochodnych, sprawiła, że obrót tym instrumentami wyraźnie wzrósł. Wolumen obrotu wszystkimi instrumentami pochodnymi notowanymi na warszawskiej giełdzie wyniósł od stycznia do końca sierpnia 6,95 mln sztuk. To prawie o 56 proc. więcej niż w analogicznym okresie rok wcześniej.

Wyraźny wzrost zainteresowania widać praktycznie w każdej części rynku futures. Wolumen obrotu kontraktami na indeksy wzrósł rok do roku o prawie 55 proc. Uwaga inwestorów skupia się oczywiście na kontraktach na indeks WIG20, który jest flagowym produktem rynku pochodnych. W tym przypadku wolumen obrotu wzrósł z 2,5 mln do 3,9 mln sztuk. Nieznaczny wzrost wolumenu zanotowały także kontrakty na mWIG40 – z 48,9 tys. do 51,3 tys. sztuk. Warto zwrócić uwagę, że w kategorii kontraktów na indeksy w ciągu ostatniego roku pojawiły się także nowe pozycje, czyli kontrakty na indeksy makrosektorowe oraz na wskaźnik WIG.GAMES. Te ostatnie powoli przebijają się do szerszego grona odbiorców. Wolumen obrotu nimi w tym roku zbliża się do 3 tys.

Dynamiczny wzrost zainteresowania notują w ostatnim czasie także inne instrumenty pochodne. Obrót kontraktami na akcje wzrósł o prawie 74 proc., do 1,55 mln sztuk (więcej o nich w ramce poniżej), a handel futures na waluty zwiększył się o blisko 44 proc., do 1,22 mln sztuk.

Foto: GG Parkiet

– Kontrakty terminowe zadebiutowały na GPW w 1998 roku. Od początku spotkały się z zainteresowaniem inwestorów indywidualnych. Dziś inwestorzy indywidualni odpowiadają za prawie połowę obrotu na giełdowych kontraktach terminowych. Pierwszych osiem miesięcy tego roku pokazało, jak duża zmienność instrumentów bazowych – indeksów, akcji czy walut – wpływa na wzrost obrotu instrumentami pochodnymi. Widać to zarówno na najbardziej znanym i popularnym kontrakcie na indeks WIG20, jak i na kontraktach na akcje poszczególnych spółek. Stopniowo rośnie popularność niedawno wprowadzonych do obrotu kontraktów na indeks spółek gamingowych WIG.GAMES. W najbliższym czasie w ofercie GPW można się spodziewać nowych kontraktów terminowych na akcje kolejnych emitentów – zapowiada Izabela Olszewska, członek zarządu GPW.

Kij ma dwa końce

Większy obrót kontraktami terminowymi to oczywiście dobra informacja dla całego rynku, w tym również dla uczestników Parkiet Challenge. Większa płynność pozwala łatwiej przeprowadzać transakcje, a i warunki, w jakich to się odbywa, są korzystniejsze (niższe spready). Atutem pochodnych jest również to, że pozwalają one zarabiać zarówno wtedy, kiedy rynek rośnie, jak i wtedy, kiedy spada. Tym samym finaliści Parkiet Challenge nie muszą się martwić o to, że warunki do handlu będą niesprzyjające. Kluczowe będzie obranie właściwego kierunku.

Tym, co jest największą siłą pochodnych, jest jednak element dźwigni finansowej. Dzięki niej przy zaangażowaniu stosunkowo niedużych kwot można osiągnąć ponadprzeciętne stopy zwrotu. Eksperci zawsze podkreślają jednak, że kij ma dwa końce.

– Należy pamiętać, że przy inwestycjach w kontrakty terminowe istnieje dźwignia finansowa, która zwiększa z jednej strony potencjał, ale z drugiej też ryzyko takiej inwestycji. Dlatego kluczowe jest dobre rozumienie mechanizmu działania instrumentów pochodnych. Jako GPW prowadzimy wiele inicjatyw edukacyjnych skierowanych do inwestorów indywidualnych, zarówno początkujących, jak i bardziej zaawansowanych – podkreśla Izabela Olszewska z GPW.

Inwestorzy, którzy zabierają się za instrumenty pochodne, muszą zapoznać się z takimi pojęciami jak mnożnik czy depozyt zabezpieczający. Mnożnik określa wartość danego kontraktu. W przypadku najpopularniejszych futures, czyli kontraktów na WIG20, wynosi on 20 zł. W praktyce oznacza to, że zmiana indeksu o 1 pkt to dla inwestora zysk lub strata w wysokości 20 zł (bez uwzględnienia prowizji maklerskiej).

Mnożnik 20 zł powoduje, że wartość kontraktu na WIG20 to obecnie około 35 tys zł. Nie oznacza to jednak, że instrumenty pochodne są domeną osób z zasobniejszym portfelem. Z pomocą przychodzi depozyt zabezpieczający. Dzięki temu mechanizmowi można handlować futures, mając do dyspozycji także mniejsze kwoty. Jeśli więc wielkość depozytu wynosi 10 proc., to aby móc handlować kontraktami na WIG20, wystarczy około 3,5 tys. zł. Analogicznie wygląda sytuacja w przypadku innych pochodnych.

Inwestorzy indywidualni główną siłą

Chociaż rynek instrumentów pochodnych może wydawać się skomplikowany, to inwestorzy indywidualni świetnie się na nim odnajdują. Właśnie oni są główną siłą tego rynku. Od wielu lat ich udział w obrocie kontraktami terminowymi na warszawskiej giełdzie oscyluje w granicach 50 proc.

Futures na akcje. Ten rok już teraz jest lepszy niż cały 2019 r.

Krótka sprzedaż, która umożliwiałaby zarabianie na spadkach cen akcji poszczególnych spółek, w Polsce praktycznie nie istnieje. Nie oznacza to jednak, że inwestorzy są całkowicie odcięci od możliwości zarabiania, kiedy rynek idzie w dół. Z pomocą przychodzą kontrakty terminowe na akcje.

Futures na papiery poszczególnych spółek cieszą się w tym roku wyjątkowo dużą popularnością. Wolumen obrotu nimi wyniósł w ciągu ośmiu miesięcy prawie 1,55 mln sztuk. Tym samym już teraz został pobity wynik, jaki ten rynek zanotował w całym ubiegłym roku. Wtedy to wolumen obrotu futures na akcje sięgnął 1,44 mln sztuk.

Było to oczywiście możliwe dzięki podwyższonej zmienności na rynku. W marcu, kiedy indeksy oraz ceny akcji spółek leciały na łeb na szyję, wolumen obrotu pochodnymi akcyjnymi wyniósł 278 tys. sztuk, co może świadczyć o tym, że inwestorzy masowo postanowili wykorzystać możliwości tych instrumentów. W kwietniu, kiedy rynki zaczęły odrabiać straty, obrót futures na akcje wyniósł 206 tys. sztuk. W maju było to 172 tys., w czerwcu 287 tys., w lipcu 155 tys., a w sierpniu 109 tys.

Rynek kontraktów na akcje cały czas także ewoluuje, jeśli chodzi o ofertę produktową. Na koniec sierpnia inwestorzy mieli do dyspozycji kontrakty na akcje 37 spółek. GPW stara się systematycznie uzupełniać tę listę o nowe instrumenty. Oczywiście nie wszystkie podbijają serca inwestorów. Zazwyczaj największą popularnością cieszą się pochodne na akcje największych spółek. W sierpniu największy wolumen obrotu został zrealizowany na futures na papiery KGHM, PKN Orlen oraz PKO BP.

Nieco inaczej wyglądają statystyki w ujęciu rocznym, które doskonale obrazują, jak istotna jest zmienność na rynku instrumentów pochodnych. W okresie od stycznia do sierpnia największą popularnością wśród inwestorów cieszyły się futures na akcje firmy JSW. Wolumen obrotu nimi przekroczył 200 tys. sztuk. Drugie w kolejności były pochodne na akcje spółki CCC (162 tys.), a trzecie na papiery KGHM (159 tys.). W pierwszej piątce jest jeszcze PGE (133 tys.) oraz PKN Orlen (131 tys.)

I chociaż w tym roku rozkład zainteresowania poszczególnymi instrumentami prezentuje się zdecydowanie lepiej niż w poprzednich latach, gdzie pochodne na pięć największych spółek odpowiadały za około 70–80 proc. handlu, to wciąż są instrumenty, które nie cieszą się zbyt dużą popularnością wśród inwestorów handlujących na tym rynku. Przykładem tego mogą być kontrakty terminowe na akcje banku ING, w przypadku których wolumen obrotu od początku roku to zaledwie 366 sztuk. Poziomu 1 tys. nie złamały także pochodne na akcje firmy LiveChat czy też Asseco Poland. PRT

Powiązane artykuły