Gra giełdowa

Giełdowe mądrości, które pomagają w inwestycjach

„Bój się, gdy inni są chciwi, i bądź chciwy, gdy inni się boją". To nie myśl filozofa rozważającego temat natury ludzkiej, lecz jedna z wielu podpowiedzi dla inwestorów. Jakie jeszcze maksymy mogą nas wesprzeć w wygranej z rynkiem lub chociaż uchronić przed większymi stratami?
Foto: Adobestock

Pasjonaci rynku kapitałowego mają wiele giełdowych powiedzonek, cytatów oraz zaobserwowanych prawidłowości sezonowych, które wykorzystują przy budowaniu swojej inwestycyjnej strategii. Przypomnijmy je, gdyż niektóre z nich mogą się sprawdzić także w Grze Giełdowej Parkiet Challenge.

Prawdziwy „przyjaciel"

Zacznijmy od tych najpowszechniejszych porzekadeł, ale jednocześnie fundamentalnych dla inwestora. Pierwsze to „trend is your friend", czyli: trend jest twoim przyjacielem. Przesłanie jest proste – nie ma co walczyć z trendem. Jeśli dostrzegamy, że kurs spółki systematycznie rośnie (jest w trendzie wzrostowym), a do tego np. cały czas pojawiają się informacje o lepszych wynikach tej firmy, to wtedy warto kupić jej walory. I to nawet wtedy, gdy już wcześniej znacznie podrożały.

Odwrotne przesłanie, jak zalecenie trzymania się trendu wzrostowego, ma rada „nigdy nie łap spadającego noża". Jeśli widzimy, że cena akcji systematycznie spada (i jest to mocny trend spadkowy), to wtedy nie powinniśmy kupować takich walorów. Proste, prawda? Niestety, tylko w teorii. Ogromna rzesza inwestorów niejednokrotnie dała się złapać w tę pułapkę. Gdy dostrzegamy, że akcje spółki są warte np. 2 zł, a jeszcze kilka miesięcy temu były do kupienia po kilkanaście złotych, to taka sytuacja jawi się jako wielka okazja. I czasem tak jest. Ale bywa też tak, że za drastycznymi spadkami stoją duże problemy spółki i znaczne pogorszenie się jej perspektyw. W konsekwencji inwestorzy pośpiesznie wyprzedają akcje takiej spółki, powodując jej dalszą mocną przecenę. Dlatego to tzw. spadający nóż, którym bardzo łatwo się zranić.

Trzecie fundamentalne dla inwestora przysłowie to „nie wkładaj wszystkich jajek do jednego koszyka". Tak właśnie dowiadujemy się o tym, jak ważna jest dywersyfikacja, czyli zróżnicowanie inwestycji w celu rozproszenia ryzyka. Przykładowo w Parkiet Challenge mamy do dyspozycji 20 tys. zł. Możemy oczywiście za całą kwotę kupić akcje tylko jednej spółki. Niestety, na giełdzie nie wszystko da się przewidzieć i spółka, po tym jak trafi do naszego portfela, może np. poinformować o utracie dużego kontraktu. Wtedy najprawdopodobniej nasz kapitał znacznie stopnieje. Ale jeśli rozłożymy 20 tys. zł na dziesięć spółek – stworzymy zdywersyfikowany portfel – to nawet gdy zaskoczy nas taka informacja o utracie kontraktu przez jedną z firm, stracimy niewielką część kapitału lub nawet nic, gdy inne wyselekcjonowane akcje z naszego portfela zniwelują tę stratę.

Dla miłośników spekulacji

Kolejna maksyma przydatna na giełdowym parkiecie brzmi: „kupuj, gdy leje się krew". Jest ona autorstwa Nathana Rothschilda, który był londyńskim finansistą z przełomu XVIII i XIX wieku i jednym z twórców potęgi banku Rothschildów. Te słowa mówią o sytuacji, w której bardzo często dochodzi do skrajnego pesymizmu wśród inwestorów na rynku i następuje głęboka przecena, która nie do końca jest racjonalna – np. akcje spółek generujących stały zysk mocno spadają. Warto wykorzystać tę okazję. Do dziś wiele osób obecnych na warszawskim rynku akcji ponad dekadę temu – po kryzysie finansowym – żałuje, że nie zrobiły w tamtym okresie większych zakupów na GPW. Dlaczego? Wystarczy powiedzieć, że WIG przez ostatnie dziesięć lat zwyżkował o ponad 90 proc.

Jakie jeszcze warto znać popularne powiedzonka? Przydać się może także jedno z istotniejszych haseł spekulantów: „kupuj plotki, sprzedawaj fakty". W skrócie, spekulację od inwestowania różni to, że kupuje się akcje bez oceny wartości spółki (np. z pominięciem analizy fundamentalnej akcji). Z uwagi na spekulacyjny charakter maksymy „kupuj plotki, sprzedawaj fakty", należy zaznaczyć, że to reguła obarczona wysokim ryzykiem inwestycyjnym.

Przesłanie przywołanej zasady jest następujące. Załóżmy, że natrafimy na ważne informacje o spółce – w prasie, na forum albo w mediach społecznościowych. Taka wiadomość może się odnosić do takich elementów działalności danego przedsiębiorstwa jak: zmiana na najwyższych stanowiskach, prognoza pozytywnych wyników finansowych, potencjalny duży kontrakt, przejęcie innych podmiotów czy też zmiana strategii przedsiębiorstwa.

Wtedy część inwestorów – akceptujących większe ryzyko – kupuje akcje spółki, kierując się tymi pozytywnymi oczekiwaniami, a to przekłada się na rosnący popyt i wzrost kursu. Następnie włączają się kolejni giełdowi gracze, których przyciągnęły pozytywne sygnały płynące z analizy technicznej albo kierujący się założeniem, że skoro kurs rośnie, to prawdopodobnie ma to swoje uzasadnienie. W pewnym momencie plotka zostaje potwierdzona i osoby, które wcześniej ja „kupiły", są już na solidnym plusie. Ale jak zostało powiedziane na początku, jest to dość ryzykowne podejście do giełdy.

Pomoce „Wyroczni z Omaha"

Po chwili rozważań dotyczących spekulacji wróćmy do stricte inwestycyjnych podpowiedzi. Tak dochodzimy do prawdopodobnie najsłynniejszego inwestora giełdowego – Warrena Buffetta. Mało jest tak pomocnych wskazówek w inwestowaniu, jak popularne myśli prezesa słynnego Berkshire Hathaway.

Warren Buffett, gdyby nie był uznanym inwestorem, bez problemu mógłby zostać gwiazdą świata reklamy i twórcą chwytliwych haseł. Jednym z najciekawszych jego powiedzeń jest: „dużo lepiej jest kupić wspaniałą firmę za przeciętną cenę niż przeciętną firmę za wspaniałą cenę". Jak to rozumieć? Zakładając inwestycje na dłuższy czas, najważniejsze są fundamenty danego przedsiębiorstwa. Nawet jeśli wycena danej spółki wydaje się nam wysoka (choćby na bazie wskaźników takich jak C/Z, C/WK), to w długim terminie może się okazać, że spółka, generując zyski ze swojej działalności, wciąż buduje wartość. Można też podejść do tej maksymy w odwrotny sposób. Czasem przedsiębiorstwo może wydawać się nam „tanie" (korzystne, niskie wskaźniki), ale fundamenty spółki sprawiają, że jej perspektywy są złe i zamiast okazji trafi nam się wielkie giełdowe rozczarowanie.

To tylko jedno z wielu haseł „Wyroczni z Omaha". Równie pomocne jest powiedzenie: „bój się, gdy inni są chciwi, i bądź chciwy, gdy inni się boją". W tym przypadku chodzi o to, aby nie ulegać zbytnio ogólnym nastrojom tłumu na rynku. I tak – podobnie jak w przypadku „kupuj, gdy leje się krew" – gdy na rynku panuje bessa i skrajny pesymizm, sprytny inwestor szuka okazji do dobrej długoterminowej inwestycji. Podobnie jest w przypadku, gdy giełdowe indeksy biją rekordy i do kupowania akcji coraz częściej zabierają się przypadkowe osoby – chcące zarabiać na giełdzie tak jak ci, którzy pojawili się na niej wcześniej. Wtedy wytrawny inwestor powinien się „bać", czyli zadać sobie pytanie – czy przypadkiem hossa nie zbliża się już ku końcowi?

Z wielu maksym Buffetta można jeszcze przywołać m.in. takie: „zasada nr 1: nigdy nie trać pieniędzy, zasada nr 2: zawsze pamiętaj o zasadzie nr 1" (warto być ostrożnym przy wyborze akcji), „najlepszym przedziałem czasowym trzymania akcji jest wieczność" (pochwała długoterminowego inwestowania), „jeśli nie masz pojęcia o diamentach, poznaj jubilera" (dobrze poznajmy spółki, w które chcemy zainwestować), „dopiero podczas odpływu okazuje się, kto pływał nago" (gdy następuje bessa, wychodzi, kto był rozważnym inwestorem, myślących np. o zleceniach stop-loss i dywersyfikacji inwestycji).

Inwestycje w wiedzę

„Inwestowanie w wiedzę zawsze przynosi największe zyski" – być może ten tekst wypadało zacząć właśnie tym cytatem? Co prawda nie jest to myśl typowo giełdowa, ponieważ pochodzi od Benjamina Franklina, jednego z ojców założycieli Stanów Zjednoczonych. Jednak bez odpowiedniego przygotowania, czyli zainwestowania w wiedzę (zarówno teoretyczną jak i praktyczną), nie sposób na dłuższą metę pokonać wymagającego rynku.

O tym, że nie można lekceważyć nauki inwestowania, dobitnie mówi także cytat współczesnego inwestora Paula Tudora Jonesa. Ten znany inwestor i twórca funduszu hedgingowego Tudor Investment Corporation powiedział, że „kapitał intelektualny będzie zawsze przebijać atutem kapitał finansowy".

Inwestycja w wiedzę pozwala zrozumieć także, że „cztery najniebezpieczniejsze słowa w świecie inwestowania to: tym razem jest inaczej", autorstwa sir Johna Templetona.

Te cztery niebezpieczne słowa dotyczą często baniek spekulacyjnych na giełdzie (bańka spekulacyjna to samonapędzający się proces dynamicznego wzrostu cen na rynku; po okresie takiego wzrostu następuje „pęknięcie bańki", czyli gwałtowny spadek). Podczas trwania baniek – choćby internetowej na przełomie XX i XXI wieku czy na rynku nieruchomości przed minionym kryzysem – zawsze wierzono, że „tym razem jest inaczej". I po dynamicznych – często nieuzasadnionych fundamentalnie – zwyżkach tym razem nie nastąpi okres rozczarowujących, gwałtownych spadków. Ostatni raz można było usłyszeć te słowa, gdy bitcoin kosztował kilkanaście tysięcy dolarów.

Sezonowość na rynku

Mamy też powiedzenia giełdowe, które są stale badane i analizowane przez naukowców zajmujących się rynkiem kapitałowym. Jednym z nich jest „sell in may and go away" (sprzedaj w maju i odejdź). Reguła nakazuje, aby wraz z początkiem maja sprzedać posiadane akcje i powrócić na giełdę dopiero jesienią. Statystycznie przerwa w inwestowaniu w akcje w bardziej słoneczne miesiące roku pozytywnie przekłada się na uzyskiwane roczne stopy zwrotu. Ta prawidłowość nie jest jednak szczególnie silna na GPW.

Dzięki publikacjom badaczy (B. Jacobsen i S. Bouman, Ch.Y. Zhang) udowodniono, że stopy zwrotu z rynku akcji w okresie listopad–kwiecień są przeciętnie wyższe niż stopy zwrotu w okresie maj–październik. To tzw. efekt Halloween, który mówi nam, że lepiej robić giełdowe zakupy właśnie w okolicach tego popularnego, wywodzącego się z kultury amerykańskiej zwyczaju, czyli na przełomie października i listopada.

Będąc przy sezonowości w odniesieniu do inwestowania, nie sposób nie wspomnieć o rajdzie św. Mikołaja. Zawsze w grudniu inwestorzy liczą, że ta obserwacja da im zarobić. Ale kiedy dokładnie jest rajd św. Mikołaja? Niestety, brakuje jednoznacznej definicji tego efektu. Dla jednych jest to przekonanie, że po prostu grudzień jest dobrym miesiącem do inwestowania. Jednak rajd św. Mikołaja ogranicza się najczęściej do zaledwie kilku ostatnich sesji roku. Eksperci wiążą to m.in. z chęcią dobrego zakończenia roku oraz obserwowaną wówczas obniżoną płynnością.

Poznanie słynnych giełdowych powiedzonek, cytatów oraz zaobserwowanych prawidłowości sezonowych z pewnością pomoże w inwestycjach na giełdzie czy inwestycyjnych konkursach takich jak Parkiet Challenge. Ale nie należy też zapominać o kolejnej myśli Benjamina Franklina: „Na tym świecie pewne są tylko śmierć i podatki", dlatego warto mieć świadomość, że to tylko luźne podpowiedzi, a nie giełdowe strategie zawsze gwarantujące sukces. SAł

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.