Pierwsze kupione akcje?

Ostatnie transakcje na prywatnym rachunku zawierałem dawno temu i przyznaję, że już nie pamiętam poszczególnych transakcji. Wydaje mi się, że jedną z pierwszych było kupno akcji ówczesnego króla spekulacji – Elektrimu. Jak wiele osób bowiem zaczynałem od fascynacji analizą techniczną i spekulacją, a dopiero potem na bazie nauki i własnych doświadczeń stałem się zwolennikiem analizy fundamentalnej.

Najlepsza inwestycja giełdowa?

Niestety, odkąd pracuję w branży, ze względu na wykonywaną pracę nie mam możliwości inwestowania w spółki na GPW. Ostatnie transakcje na prywatnym rachunku zawierałem zatem dawno temu. Z doświadczenia mogę jednak powiedzieć, że nie chodzi tylko o sam wynik. Najwięcej satysfakcji przynosi taka transakcja, gdzie np. kupuje się spółkę, w którą mało kto wierzy w danym momencie, a ona później zyskuje kilkaset procent, w miarę jak okazuje się, że jej kondycja się poprawia.

Ulubiona książka o inwestowaniu?

Bardzo trudno wskazać jedną pozycję. Jest wiele fantastycznych książek, a z każdej z nich można w jakiejś części skorzystać. Na pewno warto przeczytać: „Giełda, wolność i pieniądze" Van Tharpa – głównie o zarządzaniu ryzykiem i psychologii. Z drugiej strony „Mała książeczka, która podbija rynek" (Joel Greenblatt) – krótka, ale bardzo prosto i przekonująco pokazująca podejście fundamentalne do inwestycji. Wreszcie „Mistrzowie rynków finansowych" Jacka D. Schwagera – można zarabiać na giełdzie, stosując bardzo różne metody, nie ma jednej najlepszej.

Najlepszy film z giełdą w tle?

Ze starszych filmów zdecydowanie „Wall Street". Z nowszych dwa są godne uwagi: „Wilk z Wall Street" oraz „Big Short". Oczywiście warto pamiętać, że są to filmy rozrywkowe, a więc wiele rzeczy jest tam przerysowanych, aby się je po prostu dobrze oglądało.

Ulubione motto inwestycyjne?

Pieniądze przechodzą od aktywnych do cierpliwych.

Najbardziej niedoceniana spółka z GPW?

-

Ulubiona branża do analizy?

Handel i usługi oraz branża produkcyjna.

Preferowany horyzont inwestycyjny?

Wieloletni – zdecydowanie staram się unikać krótkoterminowych (np. dziennych czy tygodniowych inwestycji).

Optymalna liczba spółek w portfelu?

Do 20, w zależności od warunków rynkowych. Większa liczba nie ma sensu, gdyż trudno wtedy wszystkie je śledzić na bieżąco. Mniej niż 10 z kolei to za duże ryzyko koncentracji.

W pracy na rynku kapitałowym najbardziej lubię...

...różnorodność. Możliwość poznania wielu branż, modeli biznesowych jest niezmiernie ciekawa. Dzięki spotkaniom ze spółkami ma się zupełnie inny, szerszy obraz całej gospodarki.