Ogłoszona 24 grudnia umowa o handlu i współpracy w dziedzinie bezpieczeństwa pomiędzy Wielką Brytanią a UE reguluje tylko w sposób bardzo ogólny kwestię usług finansowych. Rząd brytyjski zapewnia, że drobne wzmianki dotyczące tego sektora pozwalają instytucjom finansowym z londyńskiego City na dostęp do rynku unijnego na tzw. zasadzie wzajemności. Na podobnych warunkach jest on udzielony firmom finansowym z USA czy z Japonii. Utrzymanie tego dostępu będzie jednak zależało jedynie od dobrej woli Komisji Europejskiej. Może ona go w każdej chwili odebrać pod dowolnym pretekstem, z kilkutygodniowym okresem wypowiedzenia.
– W kwestii usług finansowych umowa zapewne nie idzie tak daleko, jak byśmy chcieli – stwierdził premier Boris Johnson w wywiadzie dla „Sunday Telegraph".
– Zapewnienie klauzuli wzajemności dotyczy nie tylko dostępu do rynku, ale również kosztów prowadzenia biznesu. Brak dostępu na zasadzie wzajemności zwiększa koszt prowadzenia biznesu dla firm z branży usług finansowych oraz dla ich klientów – przypomina Omar Ali, szef działu usług finansowych w EY.
– Umowa zawiera jednak zapewnienie o utrzymaniu mechanizmu stabilnej współpracy regulacyjnej. To może uspokajać w kwestii tego, że będziemy kontynuowali bliski dialog z partnerami europejskimi w sprawach takich jak dostęp do rynku na zasadzie wzajemności – zapewnia Sunak.
Brexitowa umowa o handlu i bezpieczeństwie ma zostać poddana w środę głosowaniu w brytyjskiej Izbie Gmin. Szanse na jej przyjęcie są bardzo duże, gdyż opozycyjna Partia Pracy zapowiada, że ją poprze. Pozytywnie wypowiadają się o niej również niektórzy eurosceptyczni deputowani Partii Konserwatywnej. Umowa ma obowiązywać już od 1 stycznia 2021 roku. HK