Gospodarka - Świat

Niemcy na fali strukturalnych zmian

Od mistrza oszczędności po rozrzutnika - całkowity zwrot rządu niemieckiego w zakresie polityki fiskalnej jest najbardziej niezwykłą cechą kryzysu i powinien pomóc pokierować konieczną transformacją strukturalną w 2021 r. - prognozują ekonomiści ING.
Foto: AFP

Na początku pandemii werdykt wydawał się jasny i bezpośredni: niemiecka gospodarka będzie jedną z pierwszych i jedną z najsilniejszych, które wyjdą z kryzysu. Dobra służba zdrowia (przez kilka lat uznawana przez wielu ekspertów za zdecydowanie zbyt kosztowną), przemyślane zarządzanie kryzysowe rządu niemieckiego i bezprecedensowy ogromny bodziec fiskalny przemawiały za tym argumentem. Ponad pół roku później ten werdykt stał się bardziej zniuansowany.

Niemcy nadal radzą sobie z kryzysem lepiej niż wiele innych krajów, jednak nie wysforowali się przed resztę. W rzeczywistości, podczas gdy spadek w drugim kwartale był mniej dotkliwy niż w większości innych krajów strefy euro, odbicie w trzecim kwartale było również mniej wyraźne. Przyczyną takiego stanu rzeczy jest fakt, że do tej pory duża część pakietu bodźców fiskalnych nie została wykorzystana. Wiele z udostępnionych funduszy, czy to w formie dotacji, gwarancji czy pożyczek, po prostu nie zostało wykorzystanych, przynajmniej jeszcze nie – uważają ekonomiści ING.

W przyszłości na perspektywy niemieckiej gospodarki będą miały wpływ czynniki cykliczne i strukturalne. Jeśli chodzi o część cykliczną, druga blokada spowoduje spadek usług i konsumpcji w czwartym kwartale 2020 r. Mimowolne oszczędności konsumentów prawdopodobnie staną się oszczędnościami zapobiegawczymi. Ponadto druga blokada szkodzi sektorom, które nie wyszły w pełni z pierwszej blokady, takim jak wypoczynek, podróże, kultura, restauracje i hotele. Są to sektory, które zatrudniają około 10 proc. całkowitego niemieckiego rynku pracy.

Wyraźnie wzrosło ryzyko narastania szkód strukturalnych w postaci wyższego bezrobocia i bankructw. Co ciekawe, obecnie występuje nowa rozbieżność między słabnącymi usługami a wciąż silnym sektorem produkcyjnym. Zdaniem analityków ING pozytywna dynamika w sektorze produkcyjnym wynika z opóźnionego odbicia po pierwszym zniesieniu środków blokujących na wiosnę oraz lepszego niż oczekiwano ożywienia w Chinach. Jednak trwające zmiany strukturalne w przemyśle wytwórczym sugerują, że może minąć jeszcze trochę czasu, zanim przemysł powróci do poziomu sprzed kryzysu.

Kryzys Covid-19 przyspieszył kilka trendów strukturalnych w niemieckiej gospodarce, które już w ostatnich latach były coraz bardziej widoczne. Najważniejsze z nich to zwrot w polityce fiskalnej, cyfryzacja i transformacja produkcji.

Najbardziej niezwykłym wydarzeniem roku 2020 jest bez wątpienia przekształcenie niemieckiego rządu z mistrza oszczędności w dużego rozrzutnika. Rząd zareagował szybko, a na pewno nie oszczędnie, na gospodarcze skutki blokad. Przynajmniej jeśli chodzi o wartość nominalną, Niemcy mają największy pakiet bodźców fiskalnych ze wszystkich krajów europejskich, z ponad 30 proc. PKB przeznaczonymi na wsparcie gospodarki. Chociaż największą część tych środków stanowią gwarancje, rząd wytyczył również drogę innym rządom europejskim, oferując pakiet stymulacyjny, którego celem jest wykorzystanie obecnego kryzysu do kierowania zmianami strukturalnymi. Najnowszy pakiet stymulacyjny o wartości 130 mld euro obejmował nie tylko tymczasowe obniżenie podatku VAT, ale nawet 60 mld euro przeznaczono na inwestycje w zrównoważony rozwój, innowacje, cyfryzację i przeciwdziałanie zmianie klimatu. Co ciekawe, ta zmiana nastawienia miała miejsce już w 2019 r., wraz z pierwszymi wstępnymi pakietami inwestycyjnymi, ale nabrała ogromnego tempa w związku z kryzysem.

Napędzane kryzysem nauczanie w domu, nauka online i praca z domu po raz kolejny podkreśliły pilną potrzebę większej i lepszej cyfryzacji w Niemczech. Chociaż nie jest to nowość, świadomość i presja działania, wraz z uzgodnionym bodźcem fiskalnym, potwierdzają pogląd, że przynajmniej jeśli chodzi o inwestycje w cyfryzację, Covid-19 nie będzie zmarnowanym kryzysem dla Niemiec.

Przyjmując bardziej negatywny punktu widzenia wydaje się, że kryzys zwiększył potrzebę zmian strukturalnych w sektorze wytwórczym. Sektor znajdował się w trendzie spadkowym już od połowy 2018 r. Napięcia handlowe, zwiększona konkurencja ze strony Azji i ogólne przesunięcie gospodarki światowej w kierunku usług będą nadal wywierać presję na przemysł. Kolejną ilustracją tej zmiany strukturalnej jest kilka zapowiedzi restrukturyzacji i likwidacji miejsc pracy.

Ostateczna zmiana strukturalna będzie miała charakter polityczny. Wybory jesienią przyszłego roku zakończą kadencję kanclerz Angeli Merkel. Prawdopodobnie, choć Merkel pozostaje zdecydowanie najpopularniejszym niemieckim politykiem - popularność, która faktycznie wzrosła w czasie kryzysu - kilkakrotnie wykluczała kolejną kadencję. Wyścig o przywództwo w jej własnej partii wciąż trwa i zostanie rozstrzygnięty dopiero na początku 2021 r. Chociaż jest zbyt wcześnie, aby przewidzieć wynik wyborów, jasne jest, że żadna nowa kanclerz nie będzie w stanie natychmiast objąć stanowiska Merkel.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.