REKLAMA
REKLAMA

Gospodarka - Świat

Wyceny jak przed wyprzedażą, co na to byki z Wall Street?

Niektórzy inwestorzy mogą mieć powody do niepokoju, gdyż obecne wyceny na Wall Street kojarzą się z ponad 10-proc. wyprzedażą w 2018 roku, ale byki pozostają niewzruszone.
Foto: Bloomberg

Za oceanem zaczyna się sezon publikacji kwartalnych raportów finansowych i inwestorzy spodziewają się drugiego z rzędu spadku wyników amerykańskich spółek. Tymczasem kursy akcji wciąż rosną, a referencyjny indeks S&P500 bije rekordy.

Na pierwszy rzut oka taka rozbieżność może niepokoić. Wskaźnik cena/zysk dla S&P500 wybił się już powyżej poziomów z początku 2018 roku, które poprzedzały ponad 10-proc. spadek tego indeksu w ciągu kilku tygodni.

Niektórzy stratedzy tłumaczą, dlaczego tym razem sytuacja jest inna. Głównie, jak zauważa Bloomberg, wskazują na Rezerwę Federalną. Podkreślają, iż w 2018 roku amerykański bank centralny był zaangażowany w podnoszenie stóp procentowych, natomiast w 2019 roku trzy razy je ścinał.

- Inwestorzy oswajają się z poglądem, że wyceny mogą rosnąć w środowisku łagodnej inflacji, dostosowawczej polityki Fedu, stabilnych bądź poprawiających się perspektyw wzrostu, a także znaczącej gotówki możliwej do zaangażowania- wylicza Tom Lee, współzałożyciel Fundstrat Global Advisors.

Jego zdaniem dalsze zwyżki na Wall Street są możliwe a każdy punkt przyrostu wskaźnika cena/zysk jest ekwiwalentem 5-proc. zwyżki S&P500.

David Kostin, strateg Goldman Sachs, z kolei porównuje obecną sytuację na Wall Street z tą z 1999 roku. Jego zdaniem nie ma powodu by inwestorzy już martwili się wysokimi wycenami, gdyż na początku w 1999 roku c/z S&P500 (dla prognozowanych zysków) wynosił 23 wobec 19 obecnie.

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA