REKLAMA
REKLAMA

Giełda

W maluchach siła

Indeks WIG20 spadł wczoraj o 1,7 proc. do 2122 pkt. Trzecią sesję z rzędu rósł natomiast sWIG80. W poniedziałek zyskał 0,5 proc. i znalazł się najwyżej od początku sierpnia.
Foto: Fotorzepa, Krzysztof Skłodowski

Jak na razie rajd św. Mikołaja widać tylko w segmencie małych spółek. Od początku listopada sWIG80 zyskał już 4,1 proc. W tym samym czasie mWIG40 wzrósł o 2,5 proc., a WIG20 stracił 3,5 proc. Dzisiejszą sesję ten ostatni zaczął od spadku o 0,2 proc. do 2118 pkt. Dużym spółkom ciążą nastroje zagraniczne. Wczoraj, po kiepskim odczycie raportu ISM, o 0,9 proc. zanurkował S&P500, a o 1,1 proc. Nasdaq Composite. Dziś rano czerwono było w Azji - Nikkei225 spadał o 0,6 proc., a Sensex o 0,4 proc. Jeśli dziś na rynkach utrzymają się kiepskie nastroje, to coraz bardziej realne będzie zejście WIG20 do 2100 pkt. Dla mWIG40 oporem jest 3800 pkt, a sWIG80 coraz śmielej może celować w 12 000 pkt.

Dzisiejsze kalendarium makro jest puste. Dlatego kluczowe dla układu sił na GPW będą nastroje zagraniczne, a także otwarcie sesji na Wall Street. Istotne będą też doniesienia z Białego Domu. Wczoraj oliwy do ognia dolewał Donald Trump, który groził nałożeniem ceł na Brazylię i Argentynę.

Po wczorajszym umocnieniu złotego, poranek przyniósł uspokojenie nastrojów. Dolar oscylował przy 3,8681 zł, a euro przy 4,2871 zł. Na rynku ropy trwała zwyżka. Baryłka WTI drożała o 0,55 proc. do 56,27 USD/ Stabilnie zachowywało się złoto, notowane po 1463 USD za uncję. W okolicy 7452 USD poruszał się rano kurs bitcoina. Kapitalizacja całego rynku kryptowalut stabilizowała się przy 200 mld USD.

A jak sytuację oceniają analitycy?

Patryk Pyka, analityk DI Xelion

Podobnie jak w poprzednich latach wraz z rozpoczęciem grudnia wśród analityków oraz inwestorów pojawia się coraz częściej sformułowanie „rajd św. Mikołaja". Niestety to, co mogliśmy zaobserwować w dniu wczorajszym można co najwyżej uznać za wielki falstart. Początek sesji zarówno w Europie, jak i w Polsce nie zapowiadał tak pesymistycznego zakończenia. Polski indeks blue chipów rozpoczął dzień nieco powyżej kreski, jednak wraz z upływem kolejnych godzin było już tylko gorzej.

Warszawskim bykom na pewno nie pomagało otoczenie. W okolicach południa główne indeksy Starego Kontynentu również skierowały się wyraźnie na południe. Ponadto w Warszawie mocnym ciężarem dla blue chipów były akcje Pekao, które straciły na wczorajszej sesji 4,8%. Zmiany kadrowe na najwyższym szczeblu w drugim największym polskim banku odbiły się również negatywnie na sentymencie wokół akcji PZU, które z kolei zaliczyły zniżkę o 4,4%. Oprócz tego kontynuację korekty mogliśmy zaobserwować na walorach CD Projektu (-1,5%) oraz KGHM (-2,2%).

Słabość otoczenia oraz lokalne problemy doprowadziły ostatecznie do tego, że WIG20 zakończył poniedziałkową sesję ze zniżką o 1,7%, osiągając przy tym obroty na poziomie niespełna 760 mln zł. Tym samym dystans naszego parkietu do rynków bazowych jeszcze bardziej się pogłębił – na chwilą obecną stopa zwrotu liczona od początku roku dla WIG20 wynosi -6,8%. Honor wczorajszej sesji uratowała druga i trzecia linia spółek – mWIG40 zyskał 0,3% a sWIG80 0,5%.

Tymczasem w pozostałej części Starego Kontynentu również nie było zbyt wiele powodów do zadowolenia. Niemiecki DAX oraz francuski CAC40 ostatecznie zakończyły notowania ze spadkiem o 2,1% oraz 2%. Sentyment w końcowej fazie sesji europejskiej pogorszył niższy od oczekiwań odczyt amerykańskiego indeksu ISM dla przemysłu, który został w listopadzie oszacowany na poziomie 48,1 pkt. (konsnsus 49,2 pkt.). Inwestorzy niewątpliwie pozostają wrażliwi na oznaki słabości płynące z gospodarki USA. Z drugiej strony, gorsze dane to szybszy powrót do kontynuacji cyklu obniżek przez Fed, a tym przecież w ostatnim czasie posiłkowały się w dużej mierze rynki za oceanem.

Tym razem obronną ręką nie udało się wyjść z opresji nawet bykom w USA. Indeksy S&P500 oraz Nasdaq straciły odpowiednio po 0,9% oraz 1,1%. Oprócz wspomnianego wskaźnika ISM, inwestorów zaniepokoiły groźby D. Trumpa pod adresem Brazylii i Argentyny. Amerykański prezydent zarzuca tym krajom sztuczną dewaluację swoich walut, w konsekwencji administracja Białego Domu ma w najbliższym czasie dążyć do nałożenia taryf celnych na import stali i aluminium z tych państw.

Po zamknięciu sesji na Wall Street nieśmiertelny temat wojen handlowych powrócił również w kontekście Europy. Przedstawiciel Departamentu Handlu USA, R. Lighthizer zapowiedział, że Biały Dom nałoży nawet 100-procentowe taryfy celne na towary importowane z Francji o wartości 2,4 mld USD. Jest to forma odwetu za uchwalenie w lipcu przez francuski parlament ustawy o podatku od działalności spółek technologicznych, nazywanego powszechnie podatkiem „GAFA". Biorąc pod uwagę wysoki próg przychodowy, wspomniana ustawa jest w głównej mierze wymierzona w amerykańskich potentatów technologicznych, wśród których można wyróżnić takie firmy jak Google, Alphabet, Facebook czy też Apple. Jak zatem można się domyślać, nazwa „GAFA" jest niczym innym jak akronimem utworzonym z pierwszych liter nazw tych spółek.

Krzysztof Tkocz, analityk DM BDM

Poniedziałkowa sesja dla WIG20 zakończyła się spadkiem indeksu o 1,7%. Obroty na polskich blue chipach wyniosły 758 mln PLN. Największą zniżkę zaliczyły takie spółki jak, CCC 5,1%, Pekao 4,8% (reakcja na nieoczekiwaną rezygnację zarządu banku), oraz PZU 4,4%. Z drugiej strony znalazły się takie spółki jak Orange 3,9%, Santander 2,5%, oraz Play 0,9%. Na europejskich parkietach panowały w większości negatywne nastroje, niemiecki DAX znalazł się 2,1% pod kreską, francuski CAC40 stracił 2,0%, a brytyjski FTSE100 zniżkował 0,8%. Amerykańskie giełdy zakończyły wczorajszą sesję na czerwono, Nasdaq Composite poszedł w dół 1,1%, Dow Jones stracił 1,0%, a S&P500 0,9%. Wpływ na przebieg wczorajszych notowań na rynkach miała zapowiedź Trumpa dotycząca przewrócenia ceł na import stali i aluminium z Argentyny i Brazylii, w odwecie za dewaluację swoich walut. Jednak to listopadowy odczyt indeksu ISM dla przemysłu przesądził o dalszym przebiegu notowań w tym dniu (spadek do 48,1 pkt. z 48,3 pkt., rynek spodziewał się wzrostu do 49,2 pkt.). Ponadto w dniu wczorajszym, przedstawiciel USA ds. handlu zapowiedział odwetowe cła na towary importowane z Francji, w odpowiedzi na podatek od obrotów dużych firm internetowych w tym kraju. Z kolei na rynkach azjatyckich Nikkei spada 0,6%, natomiast Shanghai Composite Index rośnie 0,2%. Kontrakty na DAX od samego rana zwyżkują 0,4%.

Marcin Brendota, ekspert rynku futures, BM Alior Banku

Początek tygodnia i miesiąca na głównych rynkach zagranicznych przyniósł istotne pogorszenie nastrojów co nie pozostało bez wpływu na krajowy rynek. Słaby sentyment do rynków akcji spowodowała wypowiedź prezydenta USA o ponownym wprowadzeniu ceł na stal z Brazylii i Argentyny, pojawiły się także zapowiedzi o cłach na wybrane francuskie produkty w rewanżu za podatek technologiczny, który uderzy w niektóre firmy z US. Pod znakiem zapytania pozostaje również umowa handlowa USA – Chiny i planowane wcześniej wprowadzenie dodatkowych ceł w połowie grudnia. Względem krajowego rynku dodatkowym, negatywnym czynnikiem są ostatnie roszady w zarządzie PEKAO i rosnące prawdopodobieństwo kolejnych analogicznych zdarzeń w innych giełdowych spółkach SP.

W odniesieniu do FW20 na wykresie dziennym nastąpiło dolane wybicie z ponad 3 miesięcznego kanału wzrostowego. Wysoka ciemna świeca przy wzroście wolumenu sugeruje duże prawdopodobieństwo kontynuacji zniżki. RSI schodzi w pobliże granicy wyprzedania rynku, na MACD jest aktywny sygnał sprzedaży. Na diagramie 60-min notowania pozostają od początku listopada w trendzie spadkowym. Na bazie ostatnich ekstremów cenowych można ten trend opisać granicami kanału zniżkującego. Bieżące notowania są przy jego podstawie. Gdyby jednak spadek miał przybrać na sile to najbliższy poziom docelowy określony wsp. 2,618 z ostatniej korekty wzrostowej jest ustawiony na poziomie 2103 pkt. Zwracamy uwagę na zachowanie w tym interwale wskaźnika RSI, który osiągnął poziom kilkumiesięcznych minimów.

Piotr Neidek, analityk techniczny DM mBanku

Najsilniejsza od dwóch miesięcy wyprzedaż blue chips wpasowuje się w nadrzędny negatywny outlook na rynek, w ramach którego okresowe zwyżki traktowane są jako korekty wzrostowe zaś główne impulsy skierowane są na południe. Wczorajsza przecena WIG20 skutkowała przerwaniem skośnej linii wsparcia łączącej sierpniowo-październikowe minima a tym samym pojawiła się kolejna presja na dalszą podróż w kierunku tegorocznej podłogi. To co mogłoby uratować byki przed dalszą deprecjacją, to formacja harami, która całkiem nieźle sprawdza się nad Wisłą. Po tak silnej wyprzedaży istnieje realna szansa korekty jednakże kluczowym elementem lokalnej układanki jest poziom 2122, który w przypadku ww. formacji nie powinien zostać dzisiaj przerwany. Drugim warunkiem do uformowania się ww. struktury jest przymus zamknięcia dnia powyżej jego otwarcia i wówczas będzie można pochylić się nad wykresem w celu doszukania się popytowych sygnałów dla Św. Mikołaja. Na chwilę obecną przewagę wciąż mają ursusy, które motywowane zewnętrznymi bodźcami wykorzystują panujący strach i celują w sierpniowe minima, do których pozostało jeszcze ponad 70 punktów. Na Wall Street oraz na parkietach Starego Kontynentu pojawiła się wczoraj czerwień a tym samym aktywowane zostały wcześniejsze przypuszczenia dotyczące hamującego popytu oraz potrzeby cofnięcia się kluczowych indeksów na południe. Aktywne sygnały sprzedaży dla jankeskich indeksów płynące ze wskaźników impetu czy też Sell by SowC dla CAC40 oraz GAP_w dla DAX, właśnie w poniedziałek znalazły swój upust jednakże po jednej spadkowej sesji trudno oczekiwać zakończenia deprecjacji. Rynki wymagają skorygowania i chociaż grudzień jest okresem przynależnym Św. Mikołajowi, to jednak trudno będzie i tym razem o jego wizytację na rynkach akcyjnych...

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA