Giełda

Złoty słabnie w oczach, Europa czerwona

Druga fala pandemii i obawy o jej skutki gospodarcze uderzają w rynki finansowe. Główne europejskie indeksy tracą w południe po około 3 proc. Złoty też przeżywa chwile słabości.
Foto: Adobestock

„Środowa sesja na Wall Street przyniosła niespełna 1-proc. spadki, a notowania kontraktów terminowych na amerykańskie indeksy w czwartkowy poranek dalej osuwają się na południe. W jeszcze gorszym tonie rozpoczęła się sesja na Starym Kontynencie, gdzie niemiecki Dax runął w pierwszej godzinie handlu poniżej 12700 pkt. tracąc przeszło 2 proc." – zauważają analitycy Biura maklerskiego mBanku.

„Przecena w Europie przybrała tempa po publikacji pierwszych rozczarowujących wyników spółek za III kw. Uwzględniając dodatkowo przybierający na sile rozwój pandemii w Europie i stopniowo wprowadzane kolejne obostrzenia w celu opanowania rozprzestrzeniania się wirusa, trudno obecnie o argumenty do wzrostów indeksów" – dodają.

Według Marcina Działka, analityka Biura Maklerskiego Santander, w tym roku, wybory prezydenckie mogą zostać przyćmione przez drugą falę covid-19 w USA.

„Liczba zachorowań będzie najpewniej w najbliższych miesiącach dynamicznie rosła, co prawdopodobnie spowoduje symultaniczne przeciążenie systemu opieki zdrowotnej w poszczególnych stanach USA. Tym samym, finisz kampanii prezydenckiej może zostać okupiony ogromnym spadkiem aktywności gospodarczej i jeszcze głębszą recesją niż w drugim kwartale tego roku" - analizuje Marcin Działek.

Co ze złotym? - Złoty kontynuuje osłabienie i kurs wobec euro wynosi już 4,52. Dalsze wzrosty są warunkowane pogorszeniem oczekiwań co do wzrostu gospodarczego w kraju i w Europie, co przy obecnych trendach epidemicznych jest wciąż możliwe – przewidują analitycy Banku Pekao.

Komentarz Michała Szmala, doradcy Inwestycyjnego Noble Securities:

Wzbierająca druga fala pandemii zaczyna powoli podmywać fundamenty gospodarcze kolejnych krajów. W USA pewne jest już postawienie kolejnego falochronu w postaci ogromnego pakietu fiskalnego, który powstrzyma dalszą erozję koniunktury. Podtopienie grozi również krajom starego kontynentu. W tym tygodniu Bank Anglii testował rynek bankowy w kwestii możliwości wprowadzenia ujemnych stóp procentowych, a EBC podniósł temat cyfryzacji eurowaluty. Działania te ukierunkowane są w pewnym stopniu na pobudzenie wzrostu poprzez zwiększenie cyrkulacji pieniądza (podaż już wzrosła). Zachęcanie konsumentów i wspomaganie kredytobiorców od indywidualnych, przez instytucjonalnych po państwowych ma jednak swoje konsekwencje. Rzut oka na rentowności obligacji krajów, które jeszcze do niedawna postrzegane były jako czarne owce Eurostrefy wskazuje na to, że papiery te przestały już pełnić rolę inwestycji budujących stopę zwrotu w ramach względnie bezpiecznej klasy aktywów. Przykładowo 10-latki greckie, uwzględniając premię za ryzyko, płacą obecnie ok. 0,78%. Na drugim końcu spektrum ryzyka mamy niemieckie bundy, w które inwestycja utrzymywana do wykupu przynosi straty na całej krzywej dochodowości. Lokowanie środków w papiery uznawane dotychczas za bezpieczną przystań straciło już ekonomiczny sens, a teorie klasycznej dywersyfikacji stały się przeterminowane. Na rynku mówi się, że nie ma darmowego lunchu, obecnie bez podjęcia większego ryzyka trudno jednak nawet o drobną przekąskę.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.