Giełda

Zbliża się ważna data. Do tego momentu większa korekta nam nie grozi

Wojciech Białek, autor bloga "K(no)w future", Krzysztof Borowski, prof. SGH oraz Maciej Leściorz, ekspert CMC Markets byli gośćmi Piotra Zająca w szóstym odcinku Loży Parkietu.
Foto: parkiet.tv

W czwartek na Wall Street trochę postraszyło. Nasdaq spadł o 5 proc., S&P500 o 3,5 proc. Czy waszym zdaniem to tylko chwilowa korekta, czy wstęp do większej przeceny?

Maciej Leściorz (ML): Te spadki były pokaźne i pociągnęły za sobą także rynki azjatyckie i europejskie. Akcje za oceanem są przewartościowane i to może powodować takie tąpnięcia. Zwrócłbym jednak uwagę, że to przeszacowanie utrzymuje się na Wall Street już od dłuższego czasu. Spółki z grupy FAANG są motorem napędowym zwyżek i gdy w czwartek dostały zadyszki, spowodowały silniejszy spadek na szerokim rynku. Czy to wstęp do odwrócenia trendu? Wydaje mi się, że nie. To tylko korekta. Sytuacja dziś jest taka sama jak miesiąc temu, tzn. kapitał od Fedu płynie szerokim strumieniem i winduje wyceny akcji.


Prof. Borowski często zwracał uwagę na podwójny szczyt na wykresie S&P500 i na te gwałtowne tąpnięcia w ksztłacie "V" w ostatnich latach. Czy to co się ostatnio wydarzyło jest pana zdaniem początkiem takiego silniejszego zejścia?


Krzysztof Borowski (KB): Do -1 proc. ten spadek wydawał się dość normalny, jak na ostatnie czasy, ale później chyba zareagowały już systamy komputerowe realizujące zyski i skala zniżki wyraźnie się zwiększyła. O prawdziwiej korekcie będzie jednak można mówić dopiero wtedy, gdy rynek będzie spadał przez kilka sesji i straci około 15 proc. Na razie jest próba wywołania schłodzenia, na które wielu inwestorów czeka. Mam jednak przeczucie, że do wyborów prezydenckich w USA poważniejszej korekty na Wall Street nie będzie.

A jak sytuację ocenia Wojciech Białek?

Wojciech Białek (WB): To była największy, jednodniowy spadek Nasdaq Comp. od 11 czerwca. Gdyby odwołać się do tamtej sesji, to dołek korekty powinien wystąpić już w poniedziałek. Generalnie nie przywiązuje czwartkowym wydarzeniom jakiejś bardzo dużej wagi. Korekty są naturalnym elementem trendu wzrostowego i to co się stało, w tę naturę się wpisuje.


Czuję, że obawy przed większym tąpnięciem za oceanem zostały właśnie nieco schłodzene. Chciałbym więc, tradycyjnie, zapytać panów o pozytywne i negatywne zaskoczenia sierpnia.


KB: Najbardziej zaskoczyło mnie zgaśnięcie spekulacji na GPW. Był taki moment, że na naszym parkiecie były duże obroty i dużo nowych inwestorów, ale miniony miesiąc trochę to zaburzył. Zastanawiam się więc, czy to była tylko wakacyjna przerwa. Jeśli tak, to we wrześniu kapitał powinien wrócić i być może znów ruszymy w górę. Jeśli to jednak koniec, no to przyjdzie nam tylko wspominać te kilka miesięcy hossy. Liczę jednak na pierwszy wariant, choć z punktu widzenia analizy technicznej niepokojąco wygląda to, że coraz więcej spółek zaczęła się wybijać dołem z trendów bocznych lub tworzą pułapki w postaci głowy i ramion, jak na wykresach Tauronu czy PGE. Spoza rynku akcji, przyznam też, że zaskoczyła mnie relatywna słabość złota i srebra. Ale z drugiej strony pocieszający był rajd na miedzi.


WB: Dla mnie największym zaskoczeniem był ogromny rozjazd między rynkami akcji, a mianowiecie między Nasdaqiem i S&P500 a resztą świata. Nie bardzo mogę sobie przypomnieć taką dywergencję z przeszłości. Próbuję sobie to wytłumaczyć słabością dolara. Gdyby uwzględni różnice w siłach poszczególnych dewiz, to zapewne ta dysproporcja by zmalała.


ML: Mnie mocno zaskoczył szum wokół Elona Muska. Jego nazwisko pojawia się coraz częściej nie tylko w finansowej prasie, ale także w mediach mainstreamowych. Dziennikarze szacują jego majątek i umieszczają go wysoko na liście najbogatszych ludzi świata. I to wszystko przez wzrost wyceny akcji Tesli, co moim zdaniem pokazuje, że wciaż inwestorzy kupują marzenia. Największy skok notowań obserwowaliśmy pod koniec miesiaca, po splicie akcji. To pokazuje, że drobni inwestorzy wciąż są na rynku i wciąż szukają okazji do zysku.


Dzisiejszą Lożę zajawiałem pytaniem, czy GPW pójdzie śladami amerykańskiej giełdy i odrobi straty po załamaniu z I kw. i wyjdzie na kilkuletnie szczyty. Innymi słowy – czy mamy możliwość zniwelować wspomnianą dywergencję na swoją korzyść?


ML: Na razie GPW idzie śladami innych parkietów europejskich, co wydaje się racjonalne na tle nieracjonalnych wycen na Wall Street. Pamiętajmy jednak, że w USA wzrosty kreuje lużna polityka Fedu, a przecież w Europie też mamy niskie stopy procentowe. Jeśli ten pieniężny pas pozostanie luźny, to powinno sprzyjać rynkom europejskim. Z naszego punktu widzenia warto zerkać na zachowanie DAXa, który oscyluje przy 13 000 pkt. Jeśli wyjdzie górą, to powinno to wspierać nasz parkiet.


Czyli "ultraluźny Fed" i słaby dolar dają nam perspektywe zwyżek?


KB: W USA trwa pompowanie giełdowego balona. Kapitału na rynku jest dużo, stąd biorą się wygórowane wyceny. I tak jak wspominałem, wydaje mi się, że Fed nie zmieni swoje podejścia co najmnie do wyborów. Nie sądzą, by Donald Trump pozwolił na jakieś zaostrzenia. Mam tutaj swoją teorię spiskową, którjest mocno spekulacyjna, a mianowicie nie zdziwie się, jeśli tuż przed wyborami prezydent USA ogłosi posiadanie szczpionki na covid19, co nie tylko dałoby mu więcej głosów, ale mogłoby wywołać też falę optymizmu na rynkach akcji. Tak więc, jeśli powietrze z balona ma kiedyś ujść, to raczej po wyborach.

Co do Polski – możemy pójść śladami Wall Street o ile znów pojawi się większy kapitał na warszawskim parkiecie. I nie mówie tu o kapitale, który rusza drugą i trzecią linię, ale o kapitale, który podniesie wyceny blue chips. Jeśli nadpłynność z Wall Street zacznie szukać stóp zwrotu gdzie indziej, to jak w systemie naczyń połączonych, rynki wschodzące w tym polski powinny zacząć być tego przepływu beneficjentem.


Czyli wszystko w rękach Donalda Trumpa?


WB: Byłoby zaskakujące, gdyby przed wyobrami, i to wyborami w których startuje urzędujący prezydent, doszło do jakichś silniejszych spadków. Tak więc, podobnie jak przedmówcy, też nie spodziewam się w najbliższych miesiącach większego tąpnięcia na Wall Street.


To na koniec chciałbym poprosić o to typy inwestycyjne na jesień. Jak w budować portfel na najbliższe miesiące, w oparciu zarówno o rynki akcji, jak i aktywa alternatywne?


ML: Wydaje mi się, że wchodzimy w trudny okres. Zaczyna się jesień, a więc sezon grypowy i przeziębieniowy. Trudno będzie więc rozpoznać co jest spowodowane koronawirusem, a co nie. W tym kontekście zastanawia mnie to jak zachowają się szkoły, firmy, a w następnej kolejności rządy. Wprawdzie wszyscy mówią, że na kolejny lockdown nikogo nie stać, ale nie jesteśmy w stanie przewidzieć ekonomicznych konsekwencji ponownego wzrostu liczby zachorowań. To jest oczywiście czarny scenariusz, ale wydaje mi się, że wielu inwestorów bierze go pod uwage. Dlatego nie zdziwie się, jak wszelkie inwestycje alternatywne – sztuka, whiskey, diamenty – będą zyskiwać. Zwłaszcza, że takie aktywo jak złoto jest drogie i w ostatnim czasie bardziej przypomina aktywo spekulacyjne niż bezpieczną przystań.


WB: Jak mam jeden pomysł inwestycyjny na jesień. Jeśli na fali ostatniej słabości WIG-Banki przełamie marcowy dołek, to wydaje mi się, że to będzie dobra okazja do spekulacji pod wzrostowe odbicie. Ta branża wykazuje od dłuższego czasu relatywną słabość i chyba została zapomniana przez spekulantów. Test wspomnianego dołka może być dobrą okazją by sobie o niej przypomnieli. Jak przynajmniej zaryzykowałbym taki scenariusz.


KB: Jeśli covid19 wróci, to znów uderzy w wiele branż. To przełoży się na ich zyski i zwiększy obawet inwestorów. Ten czynnik ryzyka trzeba koniecznie brać pod uwagę. Co do pomysłów inwestycyjnych, jak bym zwrócił uwagę na zbiórki crowdfundingowe. Tam pojawia się coraz więcej ciekawych firm, choć oczywiście nie są to inwestycje na tydzień czy dwa, ale na zdecydowanie dłuższy okres. Myślę, że to ciekawa alternatywa. Być może za kilka lat część tych spółek zadebiutuje na parkiecie.


Nagranie dyskusji dostępne na youtube.com/parkiettv.

Powiązane artykuły