REKLAMA
REKLAMA

Forex

Nie chcemy zaskakiwać rynku

Gościem Przemysława Tychmanowicza w Parkiet TV była Magdalena Łapsa-Parczewska, dyrektor w Komisji Nadzoru Finansowego.
Foto: parkiet.com

Rok temu unijny regulator  ESMA wprowadził interwencję produktową na rynku kontraktów CFD. Teraz KNF wprowadziła swoją interwencję, która jest bardzo podobna do tej europejskiej. Pytanie tylko, czy tego typu działania, które ograniczają m.in. maksymalną dźwignię finansową, przekładają się na mniejsze straty klientów.

Po wprowadzeniu interwencji produktowej przez ESMA nasz urząd prowadził analizy jej wpływu. Dane, które zebraliśmy, potwierdzają, że interwencja była skuteczna i trzeba było ją wprowadzić. Świadczy o tym mniejszy odsetek stratnych inwestycji. Mówimy obecnie o poziomie około 50 proc., podczas gdy wcześniej było to około 70 proc. Interwencja przełożyła się też na mniejszą aktywność inwestorów. Otwartym pytaniem jest to, czy jest to efekt wyjścia inwestorów poza jurysdykcję europejską, czy wpływ na to miało zwiększenie wymaganego depozytu, co mogło się przełożyć na skłonność do zawierania transakcji.

KNF, wprowadzając interwencję produktową, praktycznie powtórzyła działania ESMA, ale też wprowadziła status klienta doświadczonego, który otwiera drogą do wyższej dźwigni. Dlaczego się na to zdecydowaliście?

Analizując wprowadzenie interwencji produktowej, zastawialiśmy się, co i dlaczego się wydarzyło. Przeprowadziliśmy również ankietę wśród klientów. Wynikało z niej, iż ponad 56 proc. respondentów odpowiedziało, że już otworzyło rachunki poza jurysdykcją UE. Na pytanie, dlaczego tak się stało, wskazana została kwestia dźwigni finansowej. My oczywiście dalej stosujemy interwencję produktową, ale właśnie dodając kwestię klienta doświadczonego. Patrzyliśmy, jak wygląda klient detaliczny, a jak profesjonalny. Wydaje nam się, że wprowadzenie definicji klienta doświadczonego odzwierciedla fakt, że polskie społeczeństwo nie jest zbyt zamożne. Aby być klientem profesjonalnym, trzeba mieć 500 tys. euro na rachunku w depozycie. Ze statystyk wynika natomiast, że około 60 tys. osób ma majątek netto na poziomie 1 mln USD. To pokazuje, że w Polsce nie ma tak naprawdę zbyt wielu osób, które są profesjonalistami, a wiedzę z zakresu rynków finansowych jednak posiadają. Dlatego zdecydowaliśmy się stworzyć grupę klientów doświadczonych, którzy oczywiście też muszą spełnić odpowiednie wymagania.

Te wymagania to oczywiście odpowiednia wiedza i doświadczenie. Czy macie statystyki pokazujące, ile osób faktycznie może spełniać te warunki?

Przeprowadziliśmy badania i gdyby wziąć pod uwagę najszersze kryteria, które mówią, ile i o jakiej wartości transakcje trzeba przeprowadzić, to mówimy tu o gronie około 20 proc., czyli około 5 tys. potencjalnych klientów. Te osoby też jeszcze jednak muszą się wykazać odpowiednim doświadczeniem.

Czy nie jest jednak tak, że ci, co szukają wyższej dźwigni, już przenieśli się do brokerów, którzy nie podlegają nadzorowi UE, a także KNF?

Wydaje nam się, że nie. Mówiłam o statystykach, które wskazują, że 56 proc. osób otworzyło rachunek poza UE. Tego jednak nie widać w liczbie rachunków. W tym przypadku mówimy o spadku rzędu około 20 proc. Myślę, że klienci ze swoją decyzją też czekali na to, jaka będzie nasza decyzja.

A co z firmami, które nie podlegają naszemu nadzorowi, a które kuszą inwestorów wyższą dźwignią?

Aby świadczyć usługę w Polsce, dla polskich klientów, trzeba przestrzegać interwencji produktowej. W przypadku kiedy zidentyfikujemy podmioty, które działają nielegalnie, zostaną o tym powiadomione odpowiednie organy.

Jak często będziecie weryfikować skuteczność interwencji?

Planem urzędu jest, aby w ciągu 12 miesięcy udzielić sobie odpowiedzi na pytanie, czy nasza propozycja była właściwa i czy miała wpływ na wyniki klientów. Będziemy także patrzeć, czy klienci wracają do nas. Po 12 miesiącach podejmiemy decyzję, czy wracamy do tego, co proponowała ESMA, czy utrzymujemy nasze rozwiązania.

Drugi ważny temat to tzw. zachęty, czyli kwestia rozliczeń pomiędzy TFI i pośrednikami. W KNF odbyło się spotkanie z uczestnikami rynku. Jesteśmy dalej czy bliżej rozwiązania, które by usatysfakcjonowało i was, i ich?

Faktycznie w czwartek odbyło się spotkanie z uczestnikami rynku. To wpisuje się w naszą politykę, która zakłada większą transparentność i otwartość, a także dialog. Nie chcemy bowiem zaskakiwać rynku. Samo spotkanie nie dotyczyło całego zakresu „zachęt", lecz jedynie wąskiego wycinka, czyli sposobu dokumentowania. Wiemy, że przed nami jest jeszcze dużo pracy, jeśli chodzi o dalsze rozmowy, i będziemy na kolejnych spotkaniach doprecyzowywać poszczególne kwestie.

Nie da się ukryć, że wszyscy czekają na to, aż KNF doprecyzuje sprawę „zachęt".

Myślę, że to będzie proces ciągły. Celem Komisji jest, aby jak najszybciej odkorkowały się zatory na tym rynku. Chcemy, aby sprawnie funkcjonował i aby Polacy oszczędzali przez fundusze inwestycyjne.

Ale w którym kierunku konkretnie chcielibyście iść?

Chcemy, aby Polacy oszczędzali w funduszach i aby to były oszczędności średnioterminowe.

A jakieś szczegóły?

Na tę chwilę trudno mówić o szczegółach, natomiast musi być to taki model biznesowy, który doprowadzi do tego, że Polacy wrócą do oszczędzania w funduszach inwestycyjnych. W ciągu ostatnich dziesięciu lat ilość aktywów pod zarządzaniem należących do klientów detalicznych nie urosła. Chcielibyśmy to zmienić. Klient musi wiedzieć, co kupuje, za co płaci, i musi dostawać produkt, który jest dla niego właściwy.

Po czwartkowym spotkaniu w KNF pojawiły się głosy, że to, co wypracujecie w kwestii „zachęt", będzie jedynie modelem przejściowym.

Pracujemy nad modelem właściwym. Następuje w Polsce pewna zmiana w modelu dystrybucji i chodzi o to, abyśmy wypracowali właściwy docelowy model.

A czy w Polsce możliwe jest wprowadzenie modelu luksemburskiego, który jest sugerowany przez część uczestników rynku?

Jak już wspomniałam, na razie wolę nie mówić o szczegółach. Chcę jednak podkreślić, że urząd zdaje sobie sprawę, jak funkcjonuje to na innych rynkach. Natomiast chcemy wprowadzić takie rozwiązanie, które będzie spełniało wskazane przeze mnie wcześniej cele.

Podczas spotkania była też podobno przeprowadzona ankieta wśród uczestników rynku. Czego dotyczyła i czy macie już jakieś pierwsze wnioski?

Zgadza się, przeprowadziliśmy ankietę. Chcemy być transparentnym urzędem i nie zaskakiwać uczestników rynku. W ankiecie były pytania na temat problemów, z jakimi borykają się uczestnicy rynku, i nie dotyczyła ona tylko „zachęt".

Kiedy można się spodziewać kompleksowego stanowiska w sprawie „zachęt".

Nie chcę w tym momencie składać konkretnych deklaracji. Jest to proces ciągły

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA