Finanse

STS ma rosnąć z rynkiem i dzielić się zyskami

Polska bukmacherka jest tam, gdzie dojrzałe rynki lata temu, co oznacza lata wzrostu – przekonuje prezes. Kumulacja wydarzeń piłkarskich sprawi, że już 2022 r. będzie wyjątkowy.

Mateusz Juroszek, prezes STS Holdingu

Foto: materiały prasowe

Ponad 1,2 mld zł, licząc według ceny maksymalnej, może pozyskać rodzina Juroszków ze sprzedaży w IPO 30 proc. akcji STS Holdingu. Sama spółka, wyceniona na 4 mld zł, na tym etapie nie potrzebuje kapitału. Inwestycja w papiery STS ma być ekspozycją na mający rosnąć polski rynek zakładów wzajemnych. Firma ma też hojnie sypać dywidendami.

IPO obejmuje 46,9 mln akcji, z czego wstępnie 10 proc. przeznaczono dla inwestorów indywidualnych. Cena maksymalna to 26 zł.

Lider z perspektywami

Prezes i główny akcjonariusz Mateusz Juroszek wskazał, że polski rynek bukmacherski jest nadal w początkowej fazie rozwoju. Używając przenośni, rozgrywki sportowe obstawia dwóch Polaków na dziesięciu, Czechów – pięciu, a w Wielkiej Brytanii grają wszyscy. Według prognoz Gambling Capital wartość rynku hazardowego w Polsce mierzona wskaźnikiem GGR (gross gaming revenue – wartość zawartych zakładów pomniejszona o wypłacone graczom wygrane, przed podatkiem od gier) wyniesie 3,8 mld zł (w tym bukmacherka to 2,5 mld zł), a do 2026 r. wzrośnie do 6,7 mld zł (w tym bukmacherka 4,4 mld zł), czyli w tempie 15 proc. średniorocznie. Zdaniem Juroszka to konserwatywne prognozy.

Bardzo obiecująco zapowiada się już przyszły rok, z racji kumulacji wydarzeń piłkarskich: finały Ligi Mistrzów, Ligi Europy i przede wszystkim mundialu. Wielkie wydarzenia to zawsze wzmożona fala nowych klientów: w 2018 r. (Mistrzostwa Świata FIFA) odnotowano 44 tys. nowych rejestracji użytkowników, a latem 2021 r. (UEFA Euro 2020) około 90 tys. Na koniec września br. STS szacował, że miał 582 tys. aktywnych klientów.

Foto: GG Parkiet

Poza perspektywą wzrostu razem z rynkiem celem spółki jest poprawianie rentowności. W 2020 r. wartość zawartych w STS zakładów wyniosła 3,3 mld zł, co dało spółce 46-proc. udział w torcie. Tyle samo sięgnęły obroty po trzech kwartałach br. GGR wyniósł 806 mln zł, a NGR (wartość zawartych zakładów pomniejszona o wypłacone wygrane i podatek od gier) 430 mln zł. EBITDA wyniosła 426 mln zł, co oznacza, że marża utrzymuje się na poziomie nieco ponad 40 proc. Uwagę zwracają wyniki za 2018 r.: przy znacznie niższym NGR (352 mln zł) EBITDA wyniosła 185 mln zł, a marża ponad 52 proc. Jak wyjaśnił Juroszek, było to m.in. pokłosie uregulowania rynku w 2017 r. i zablokowania części szarej strefy, a za tym dużego napływu klientów do spółki, co jednak wiązało się z inwestycjami w infrastrukturę – stąd rentowność w kolejnych latach bliższa jest 40 proc. Rentowność ma w kolejnych latach rosnąć, ale poziom 50 proc. nie jest raczej do powtórzenia.

Dywidendy zaliczkowe

Fundamentem rozwoju STS ma być polski rynek – działalność zagraniczna ma nabierać wagi (obecnie to licencje w Wielkiej Brytanii i Estonii, na celowniku jest Holandia), ale w najbliższym czasie nie będzie to bardzo duży udział w ogólnych przychodach. Przełomem mogłoby być umożliwienie prowadzenia w Polsce kasyn internetowych. Obecnie monopol na to ma Totalizator, ale z racji gigantycznej szarej strefy trwa przekonywanie resortu finansów do zagospodarowania tego pola. STS, jako właściciel kasyna na bardzo restrykcyjnym rynku brytyjskim, mógłby uruchomić taki biznes w kraju z dnia na dzień, co – według słów Juroszka – przełożyłoby się na podwojenie, a nawet i potrojenie STS.

Druga kwestia to opodatkowanie zakładów w Polsce, efektywnie na poziomie blisko 50 proc. GGR, podczas gdy europejska norma to raczej 20–25 proc. Pytanie, czy resort będzie chciał iść na ustępstwa, bo dziś pobiera podatek od zakładów – pieniądze płyną zatem niezależnie od tego, czy ktoś wygrał czy nie (od wygranej jest zresztą oddzielny podatek).

Firma kusi polityką dywidendy – ma wypłacać 100 proc. zysków, co więcej, lubi stosować dywidendy zaliczkowe. Polityka może się zmienić, jeśli pojawią się duże inwestycje, ale na razie nie ma takich na horyzoncie. Ekspansja zagraniczna ma być realizowana ostrożnie.

Branża na parkietach

STS jako niskie ocenia ryzyko utraty zezwolenia na działalność w Polsce. A co z łatką spółki zarabiającej na hazardzie? Spółka podała, że w latach 2016–2020 jeden z największych banków nie mógł otworzyć dla niej konta, ale w końcu ta wewnętrzna polityka się zmieniła. Na europejskich giełdach spółek związanych z branżą hazardową nie brakuje, a w akcjonariatach figurują takie podmioty jak BlackRock, JP Morgan, Nordea Bank, Credit Agricole, Allianz, Union Investment czy skarb państwa Szwecji i Francji. Na GPW jeszcze niedawno notowana była Fortuna (dziś gracz numer dwa w Polsce, z 28-proc. udziałem w rynku).

Zdaniem Juroszka trudno o porównania STS z firmami z innych parkietów, bo specyfika każdej firmy i rynku jest mocno odmienna. Polska to rynek mocno uregulowany, z perspektywą wzrostu w najbliższych latach, ale też ograniczony do bukmacherki i z bardzo wysokim opodatkowaniem. Z kolei STS to spółka mocno zwiększająca wyniki z roku na rok, niedokładająca do biznesu i bez długu.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.