REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Realizacja strategii trudniejsza niż jej stworzenie

Gościem Przemysława Tychmanowicza w Parkiet TV był Wiesław Rozłucki, legenda rynku kapitałowego, pierwszy prezes GPW.
Foto: parkiet.com

Strategia rozwoju rynku kapitałowego w końcu powstała, została przyjęta przez rząd i znamy jej ostateczną wersję. Chyba można więc mówić o sukcesie?

Jak każda strategia – trudno ją stworzyć, a jeszcze trudniej realizować.

A wierzy pan, że strategia, która powstała, może tchnąć w rynek kapitałowy nowe życie?

Rynek jest w bardzo trudnej sytuacji. Strategia może być jednym z czynników, które rozruszają rynek. Stworzony bowiem został program na dobrych kilka lat.

Dyskusja na temat tego, czy rynek kapitałowy powinien żyć własnym życiem czy faktycznie potrzebuje wsparcia państwa, wciąż jest jednak żywa.

Zawsze byłem zwolennikiem gospodarki rynkowej i małej interwencji państwa, ale akurat w przypadku naszego rynku kapitałowego wsparcie państwa od początku jego funkcjonowania było ważne. Być może przyzwyczailiśmy się, że giełda jest wspierana przez rządzących, a polityka gospodarcza państwa wspiera rynek kapitałowy, nie tylko na etapie prywatyzacji, ale również jeśli chodzi o wspieranie firm w pozyskaniu nowego kapitału.

Nie ma pan jednak wrażenia, że w ostatnich latach państwo bardziej jednak szkodziło rynkowi, niż mu pomagało?

To jest dość mocne stwierdzenie, natomiast faktycznie wytworzyła się atmosfera nieufności nie tylko do rynku kapitałowego, ale generalnie do biznesu. Polityka odegrała znaczącą rolę, jeśli chodzi o poziom zainteresowania rynkiem kapitałowym.

Strategia rozwoju rynku kapitałowego miała być odpowiedzią na te bolączki. Czy dokument ten nie jest jedynie hasłem? Działania, chociażby w zakresie zachęt podatkowych dla inwestorów, są raczej ubogie.

Tak, są symboliczne, tym bardziej że podczas prac nad strategią podnoszono temat likwidacji podatku od zysków kapitałowych, czyli tzw. podatku Belki dla inwestycji długoterminowych. W ostatecznej wersji mowa jest tylko o zmniejszeniu podatku od dywidendy. To są marginalne ukłony w kierunku rynku. Jego uczestnicy na pewno oczekiwali więcej.

Skoro te zachęty są takie ubogie, to czy faktycznie uda się przyciągnąć inwestorów na rynek?

Bardzo dużo zależy od stopnia realizacji. Moim zdaniem jest to czynnik decydujący, który jednak budzi moje wątpliwości. Na samym początku naszej transformacji powołano pełnomocnika rządu. Teraz, kiedy mowa o strategii, mówi się o pełnomocniku ministra finansów, inwestycji i rozwoju. Jest to więc ranga niżej. Mowa jest także o stworzeniu specjalnego zespołu, grup roboczych do spraw realizacji strategii. Wydaje mi się jednak, że kluczowe będzie zaangażowanie i determinacja wspomnianego pełnomocnika. Powinien on być skoncentrowany tylko na strategii i rynku kapitałowym. Powinien mieć także własny budżet. Jego zaangażowanie nie może być tylko formalne. Musi się także zaangażować jako osoba, która będzie chciała zyskać miejsce w historii gospodarczej, jako ta, która ożywiła rynek kapitałowy. Jednocześnie musi być to osoba odważna, bo trzeba pamiętać, że w każdym rządzie są różne opinie i grupy interesów. Ten człowiek musi natomiast reprezentować interes rynku kapitałowego.

W strategii sporo miejsca poświęcono również ładowi korporacyjnemu. Jak go faktycznie poprawić? Mowa jest o stworzeniu ram prawnych dla GPW, dzięki którym można byłoby egzekwować zasady ładu korporacyjnego. Czy to dobry kierunek?

To jest ładnie napisane i z pewnością zyska sympatię wielu uczestników rynku. Jeżeli jednak widzę, że w strategii mowa jest, iż GPW będzie monitorować przestrzeganie zasad ładu korporacyjnego, to pod kątem operacyjnym wydaje się to być bardzo trudnym zadaniem, o ile w ogóle jest to wykonalne. Mamy kilkaset spółek, które miałyby składać odpowiednie deklaracje, ale jak można sprawdzić, czy te deklaracje faktycznie są prawdziwe? Trzeba byłoby dokonać inspekcji na miejscu, a do tego potrzeba kilkudziesięciu ludzi. W strategii mowa jest także, że GPW będzie karać te spółki, które piszą nieprawdę. To już jest olbrzymi mechanizm, ale nie wyobrażam sobie, jak miałby on wyglądać. Cel jest szczytny, natomiast sposób realizacji jest niezwykle trudny.

Ciekawy zapis dotyczy też spółek Skarbu Państwa, które według strategii mają być wzorem, jeśli chodzi o zasady ładu korporacyjnego. Czy to nie brzmi trochę jak żart?

Z mojego punktu widzenia, jest to cel aspiracyjny. Dobrze, że jest to zapisane, natomiast widać, że w ostatnich latach polityka bardzo odbiega od tego celu. Pierwsze zapisy kodeksu dobrych praktyk dotyczą budowy wartości dla akcjonariuszy. Natomiast często widać, że spółki, szczególnie te, w których głównym akcjonariuszem jest Skarb Państwa, dostają od głównego właściciela inne cele do realizacji, które mogą, ale nie muszą, być zgodne z interesem pozostałych akcjonariuszy.

Kolejny element, który porusza strategia, to sąd rynku kapitałowego. Czy może on być elementem odbudowy zaufania do rynku?

Myślę, że będzie on stopniowo poprawiał zaufanie do rynku. Jeśli ten postulat zostanie zrealizowany, to uważam, że będzie to spory sukces, tym bardziej że od wielu lat mówi się o wprowadzeniu takiego rozwiązania. Egzekwowanie różnych pomysłów to jednak zupełnie inna sprawa. Strategia jest bardzo obszernym materiałem, w niektóre sprawy wchodzi bardzo szczegółowo. Brakuje natomiast określenia dat, czyli wskazania, co i kiedy ma być zrobione. Mowa jest, że do 2020 r. zostaną pewne działania podjęte, a do 2023 r. jeszcze inne. Cały czas jest natomiast mowa o podjęciu działań, a nie, kiedy będzie widać ich skutek. Chciałbym także, żeby raporty na temat działań podjętych w związku z realizacją strategii były publiczne.

Mamy strategię rozwoju rynku kapitałowego, ruszył program PPK, lada moment ma być rozwiązana kwestia OFE. Czy to jest przepis na hossę na GPW, której przecież nie widzieliśmy już tyle lat?

Faktycznie już długo nie widzieliśmy hossy na naszej giełdzie i to wszystko dzieje się mimo tego, że np. w Niemczech koniunktura jest słaba, a akcje zyskują na wartości. Wydaje mi się, że w przypadku naszego kraju musi być większy nacisk na inwestycje i oszczędzanie. Realna polityka gospodarcza opiera się jednak na konsumpcji, jest nacisk na redystrybucję, która jest dobra, ale w momencie wypracowania wysokiego poziomu życia.

Czyli o hossie na warszawskiej giełdzie można zapomnieć?

Mam głębokie przekonanie, że hossa następuje w najmniej oczekiwanym momencie, kiedy ostatni tracą nadzieje. Najciemniej jest tuż przed wschodem słońca. PRT

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA