REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Łatwiej o anulowanie niż odfrankowienie

Wyrok europejskiego Trybunału sugeruje, że frankowiczom może być łatwiej unieważnić kredyt, niż go przewalutować z zachowaniem stawki LIBOR.
Foto: Adobestock

W czwartek notowaniami banków frankowych mocno bujało – od zwyżek nawet już po publikacji wyroku przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej po wyraźne spadki na koniec sesji.

Co zrobią polskie sądy?

Zdaniem TSUE przepisy dyrektywy o nieuczciwych warunkach umów nie pozwalają, aby sąd krajowy uzupełniał luki wynikające z uznania postanowień za niedozwolone przepisami zawierającymi klauzule generalne, odnoszące się np. do zgodnej woli stron czy do dobrych obyczajów. Dlatego nie może zastąpić postanowienia określającego wysokość rat np. średnim kursem NBP.

Wyrok nie odnosi się wprost do tego, czy po usunięciu klauzul przeliczeniowych z umów o kredyt indeksowany lub denominowany w walucie obcej nastąpi automatyczna zmiana waluty kredytu z zastosowaniem dotychczasowego oprocentowania. Będą to musiały oceniać krajowe sądy w sprawach indywidualnych.

– Oceniam wyrok TSUE jako w dużym stopniu zgodny z oczekiwaniami. Jest negatywny dla banków, ponieważ zamyka drogę do zastąpienia ich własnych tabel kursowych tabelami NBP, co wydawało się najłatwiejszym sposobem, aby uratować sektor przed dużymi stratami. To, co rynek pozytywnie zaskoczyło, to fakt, że TSUE sugeruje, iż nie da się utrzymać umowy kredytu indeksowanego bez mechanizmu indeksacji, więc konsekwencją stwierdzenia abuzywności klauzuli będzie stwierdzenie nieważności umowy – mówi Andrzej Powierża, analityk DM Citi Handlowego. Jego zdaniem pierwotne czwartkowe zwyżki notowań banków „frankowych" mogą wskazywać, że część inwestorów ma nadzieję, iż mniej klientów zdecyduje się na taką opcję, co oznaczałoby mniejsze koszty dla sektora. Powierża nie jest jednak przekonany, że tak się właśnie stanie.

Jednak TSUE nie wskazał wprost, czy może istnieć kredyt złotowy oprocentowany stawką LIBOR CHF, na co liczyli frankowicze, którzy nie chcą oddawać kredytu. – Na pierwszy rzut oka wydaje się, że zmalało najmocniej akcentowane dotychczas w mediach i komentarzach ryzyko interpretacji, że skutkiem usunięcia klauzuli indeksacyjnej z umowy jest zmiana kredytu w złotowy oprocentowany według LIBOR CHF – mówi adwokat Małgorzata Chruściak z kancelarii EY Law. Jej zdaniem orzeczenie TSUE może zwiększyć ryzyko uznania umowy za nieważną na skutek uznania klauzuli indeksacyjnej za abuzywną.

– Faktycznie, może być łatwiej uzyskać unieważnienie umowy niż konwersję na złote z pozostawieniem stawki LIBOR CHF. TSUE w swoim orzeczeniu formalnie pozostawia decyzję sądom krajowym. To one zdecydują, czy klauzula jest niedozwolona i czy umowa może dalej istnieć, ale zdaniem TSUE wynikające z indeksacji ponoszenie ryzyka walutowego jest istotą umowy i bez indeksacji taka umowa nie może być utrzymana. To nie jest nowa rzecz i nie jest to odpowiedź na pytanie polskiego sądu, ale TSUE o tym przypomniał. Skoro to stwierdzenie znalazło się w wyroku dotyczącym polskich kredytów, to ma szansę trafić do świadomości prawników i sędziów – zaznacza Powierża. Dodaje, że już dziś polskie sądy co do zasady orzekają, że są to klauzule niedozwolone. Teraz mają dodatkowo mocną wskazówkę z TSUE, co robić w takiej sytuacji, więc interpretacja i linia orzecznicza polskich sądów powinna być dość jednoznaczna – będą częściej orzekać nieważność umów.

– W zakresie umów indeksowanych dalsze wykonywanie umowy bez klauzuli przeliczeniowej jest możliwe – uważa mec. Kacper Jankowski z Votum. Jego zdaniem, skoro nie ma regulacji prawnych dotyczących tego, czy kredyt w złotych ze stawką LIBOR może być wykonywany, to jest to możliwe. Takie pojedyncze wyroki w Polsce już się zdarzały.

Foto: GG Parkiet

Wyrok TSUE dotyczył kredytu indeksowanego. Stanowią one ok. 55–70 proc. kredytów frankowych na rynku. A co z kredytami denominowanymi? – W ich przypadku można zakładać, że będą unieważniane przez sądy, ponieważ po usunięciu klauzuli przeliczeniowe nie będzie możliwe dalsze wykonywanie umowy – dodaje Jankowski.

– Patrząc na dotychczasowe, często sprzeczne, orzeczenia polskich sądów powszechnych, a także brak jednolitej linii orzeczniczej Sądu Najwyższego, wciąż pozostaje dużo wątpliwości prawnych, które powinny znaleźć rozstrzygnięcie w orzeczeniu Sądu Najwyższego wydanym w rozszerzonym, a nawet pełnym składzie – uważa Chruściak.

Ile zapłacą banki?

Powierża szacuje, że koszty dla sektora unieważnienia wszystkich umów mogłyby sięgnąć 50–60 mld zł, ale ta kwota nie uwzględnia utraconych przyszłych dochodów odsetkowych w związku ze spadkiem aktywów.

– Być może inne banki nową hipoteką zrefinansują klientów spłacających przed czasem kredyt, którego – okazuje się – z prawnego punktu widzenia nie było. To dla banków bez istotnego portfela kredytów frankowych będzie okazja do odzyskania klientów „straconych", gdy wstrzymywały się z udzielaniem hipotek walutowych. Do dziś rynek wyceniał, że mniej więcej 40 proc. wszystkich frankowiczów pójdzie do sądów i wszyscy z nich wygrają sprawy. Nie można dziś przesądzić, że będzie to mniej niż 40 proc. Nie wszyscy ruszą do sądów, ale kampania edukacyjna kancelarii prawnych zrobi swoje – dodaje Powierża.

Marek Niechciał prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów

Orzeczenie Trybunału odnosi się nie tylko do kredytów złotowych wyrażonych w walucie obcej, ale do każdej sprawy dotyczącej skutków stosowania nieuczciwych warunków umownych w Polsce. Dla banków wyrok TSUE stanowi jasny sygnał, jakie konsekwencje może mieć pozostawienie w umowach z konsumentami klauzul abuzywnych i strategia banku przewlekająca sprawę w sądzie. To najwyższy moment, aby banki usiadły do stołu z kredytobiorcami i rozwiązały problem z klauzulami abuzywnymi w umowach o kredyt hipoteczny. Unikną w ten sposób długich i kosztownych procesów.

Aleksandra Wiktorow rzecznik finansowy

Orzeczenie jest zbieżne z naszym stanowiskiem prezentowanym w istotnych poglądach, które przedstawiamy na etapie postępowań sądowych. Część sądów zawieszała postępowania w oczekiwaniu na ten wyrok, więc w najbliższych miesiącach można spodziewać się kolejnych wyroków, które ukształtują linię orzeczniczą polskich sądów. Spodziewam się też zwiększonego napływu wniosków o istotny pogląd. Na dziś to najbardziej skuteczny sposób wspierania posiadaczy kredytów walutowych wobec braku racjonalnych ofert polubownego rozwiązania sporu ze strony banków. Od początku działalności rzecznika finansowego, czyli października 2015 r., otrzymaliśmy już 1467 takich wniosków. Niestety większość postępowań, w których przedstawiliśmy istotny pogląd, wciąż trwa, stąd trudno o statystyki pokazujące, w ilu przypadkach Sąd podzielił naszą opinię. Mam nadzieję, że kolejne miesiące przyniosą ukształtowanie się linii orzeczniczej korzystnej dla klientów.

Krzysztof Pietraszkiewicz prezes Związku Banków Polskich

Ostateczne rozstrzyganie ewentualnych sporów pomiędzy bankami a klientami dotyczące umów kredytów frankowych będzie należało do krajowych sądów. Należy wierzyć w to, że w tych rozstrzygnięciach sądy będą uwzględniały to, że klienci potwierdzali pisemnie swoją wiedzę na temat ryzyka walutowego. Wierzę, że w wyniku tych orzeczeń nie będzie dochodziło do absurdalnego uprzywilejowania osób, które i tak sumarycznie płacą mniej za kredyty niż kredytobiorcy złotowi. Spodziewam się, że sądy będą uwzględniały wyjątkowość sytuacji, w jakiej znaleźli się klienci banków, jak i same banki. Nie ma powodów, byśmy zmieniali nasze oceny i kalkulacje na tym etapie (ZBP szacował koszty dla sektora na co najmniej 60 mld zł – red.). Podzielamy opinię, że koszty rozkładałaby się w czasie. Każdy bank będzie opracowywał własną strategię. Musi upłynąć trochę czasu, byśmy doszli do wspólnych stanowisk. Ważna będzie postawa sądów, samych klientów i być może także regulatorów.

Wojciech Bochenek prawnik z kancelarii Bochenek i Wspólnicy z GK Votum

Wyrok TSUE będzie miał ogromny wpływ na przyspieszenie postępowań sądowych i spodziewany kierunek rozstrzygnięcia zarówno wszystkich spraw frankowych, które już są przedmiotem postępowania sądowego, jak i tych, które zostaną wytoczone dopiero w przyszłości. Jego znaczenie zatem nie będzie ograniczało się jedynie do sprawy państwa Dziubaków, ale jako wyrok zapadły w następstwie badania wykładni dyrektywy z 1993 r., będzie miał znaczenie prejudycjalne dla wszystkich dochodzonych na jej podstawie roszczeń. O przełomowym znaczeniu treści rzeczonego wyroku dla frankowiczów świadczy m.in. ogromna liczba zawieszanych do czasu rozstrzygnięcia tej sprawy postępowań sądowych w sprawach frankowych, toczących się przed polskimi sądami. Warto przy tym wskazać, że już samo stanowisko generalnego rzecznika TSUE podziałało na niektóre sądy na tyle motywująco, że zauważalnie przyspieszyły postępowanie i wydawanie wyroków zasądzających.

Mateusz Wojtyra prezes ePortfel24

Z pewnością będziemy świadkami fali pozwów, wpływających do polskich sądów przeciwko bankom. Jednocześnie nie przewiduję, że będzie to zmasowany atak na sektor bankowy, a proces, który rozłoży się w czasie na długie lata. Musimy pamiętać, że każdy klient będzie musiał wystąpić do sądu indywidualnie, co może spowodować długi czas oczekiwania na procedowanie. Beneficjentami tego wyroku będą kancelarie prawnicze, specjalizujące się w tej tematyce. Wyroki zapewne będą przychylne frankowiczom. Do tej pory jedynie jeden na każde dziesięć pozwów rozpatrywany był na ich korzyść. MR

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA