Rosnący eksport energii to w dużej mierze zasługa Polskiej Grupy Energetycznej. W trzecim kwartale tego roku zużycie energii w kraju było większe o 2 TWh. Wystąpiło zwiększone zapotrzebowanie na energię i wzrost eksportu. Zanotowano w tym okresie wzrost eksportu energii o 1 TWh.
od szwedzkiego
Był to efekt rosnących cen gazu w Europie i poszukiwania tańszej alternatywy, którą była energia z węgla. Cena energii w Polsce, i tak wysoka na tle trendów historycznych, wynosiła 404 zł/MWh. W Niemczech ta cena kształtowała się na poziomie 440 zł, w Czechach i na Słowacji na poziomie 455 zł, a w Szwecji, która słynie z jednej z najniższych cen prądu – sięgała 413 zł/MWh. – To sytuacja bez precedensu. Od dłuższego czasu nie mieliśmy tak dużego eksportu energii na rynki europejskie. Na rosnącą produkcję miał także wpływ powrót do koniunktury gospodarczej i rosnącej produkcji przemysłowej – powiedział Lechosław Rojewski, wiceprezes zarządu ds. finansowych. W efekcie, w trzecim kwartale wytworzono energii w kraju więcej rok do roku o 18,5 proc., a więc o 6,7 TWh. Niebagatelny udział miała w tym Polska Grupa Energetyczna, która odpowiada za wzrost rzędu 3,3 TWh w tym kwartale, a więc za 50 proc. całego wzrostu produkcji. W trzecim kwartale PGE wytworzyła 17,6 TWh energii. To więcej względem roku poprzedniego o wspominane 3,3 TWh.
Perspektywa na 2022 r.
Patrząc na prognozy, to przyszły rok będzie wymagający, ale jak mówi sama spółka, „nie tragiczny". Sytuacja na rynku makroekonomicznym pokazuje, że rośnie cena uprawnień do emisji C02, rosną także kursy walutowe. W energetyce konwencjonalnej średnie ceny energii będą nadal pod dużą presją cen uprawnień do emisji CO2, co przełoży się na koszty produkcji. Zarząd nie spodziewa się w przyszłym roku, aby Polska i tym samym PGE stała się ponownie eksporterem energii.
– Liczymy, że ceny surowców ustabilizują się i nie będą już tak wysokie. Musimy liczyć się z ponownym powrotem do importu energii. Odbijać się to może również na ilości wytworzonej energii, na czym ucierpi marża. Nie spodziewamy się także wzrostu cen węgla dla naszych elektrowni. Mamy zapewnioną umowę z dotychczasowym dostawcą – tłumaczy Rojewski.
Ciepłownictwo zaś w dużym stopniu zostanie dotknięte wysoką ceną uprawnień do emisji, a ich koszt może być w kolejnym roku dwukrotnie wyższy od tego co obecnie. – Spodziewamy się wzrostu cen energii elektrycznej na rynku spot i wzrostu cen zielonych certyfikatów, co powinno pozytywnie wpłynąć na EBITDA – prognozuje wiceprezes PGE. Spółka zapewnia także, że mimo przejściowych problemów z zapasami węgla nie spodziewa się, że zabraknie surowca do produkcji ciepła i prądu. Prezes PGE Wojciech Dąbrowski zdradził, że m.in. w tej sprawie na Śląsku rozmowy z PGG prowadzi nowy wiceminister aktywów państwowych Piotr Pyzik odpowiedzialny za górnictwo.