Energetyka

Solorz i Sołowow" Jest miejsce i na duży atom, i na SMR-y. Nasze plany nie są konkurencyjne wobec rządu

ZYGMUNT SOLORZ większościowy akcjonariusz Zespołu Elektrowni Pątnów-Adamów-Konin, MICHAŁ SOŁOWOW właściciel firmy Synthos

rozmawiali MICHAŁ NIEWIADOMSKI i ANDRZEJ STEC

ZYGMUNT SOLORZ większościowy akcjonariusz Zespołu Elektrowni Pątnów-Adamów-Konin

Foto: Fotorzepa, Krzysztof Dubiel

ZE PAK zakłada inwestycję w cztery do sześciu reaktorów typu SMR o mocy 300 MW każdy. Obaj panowie łączycie siły w nowatorskim projekcie atomowym. Skąd pomysł, by razem budować elektrownię jądrową? (MS, ZS)

ZYGMUNT SOLORZ:

Przede wszystkim chcemy – myślę, że mówię tu za nas obydwu – czystego powietrza dla mieszkańców Polski. Wiem, że to może zabrzmieć jak banał, ale chodzi o przyszłe pokolenia i jakość ich życia. A żeby w Polsce można było oddychać lepszym powietrzem, trzeba skończyć z węglem. Ten koniec zbliża się z gigantyczną prędkością i można opowiadać o różnych teoriach czy pomysłach, ale jedynym realnym źródłem energii, które na masową skalę zastąpi węgiel, jest atom. OZE oczywiście też, dlatego rozwijamy już w PAK-u projekty związane z energią słońca, wiatru i technologiami wodorowymi, ale nie staną się one w niedługim czasie wiodącymi w gospodarce. Stąd też atom, źródło czystej i zeroemisyjnej energii – interesuję się nim już od kilku lat, odbyłem wiele rozmów i spotkań, w tym w USA z producentami i dostawcami technologii jądrowych. Michał również ma w tym zakresie ogromną wiedzę i rozwiązania, stąd nasze wspólne plany. Bo ani w sensie gospodarczym, ani w czysto ludzkim, społecznym nie mamy już czasu. Zegar tyka. Jeśli prześpimy właściwy moment, to za błędy naszego pokolenia zapłacą zdrowiem i swoją przyszłością rzesze ludzi. Oraz polska gospodarka, którą wykończą ceny brudnej energii. Przestaniemy być atrakcyjnym miejscem do życia, a polska gospodarka przestanie być konkurencyjna.

MICHAŁ SOŁOWOW:

Polska stoi przed koniecznością dokonania całkowitej rewolucji w energetyce. Praktycznie wszystkie nasze źródła węglowe przestaną działać na przestrzeni najbliższych lat. OZE z kolei jest związane z sezonowością i nie może dziś być bazą dla dużego przemysłu. Oczywiście jakąś alternatywą jest gaz, ale to oznacza jeszcze większe uzależnienie się od importu. My po prostu potrzebujemy atomu.

Połączenie sił jest korzystne dla obydwu stron. Zygmunt Solorz i ZE PAK dysponują doskonałą lokalizacją na tego typu projekt, dziś jeszcze zajętą przez bloki węglowe, które jednak będą w niedalekiej przyszłości wygaszone. Inwestowanie w atom w tej lokalizacji jest naturalnym rozwiązaniem, a skorzystanie z amerykańskiej technologii dobrym, strategicznym wyborem – jesteśmy dobrze dobranymi partnerami dla takiego projektu.

Siłownia ma zostać umiejscowiona w Pątnowie – gdzie jeszcze obecnie jest spalany węgiel brunatny. Pątnów to dobra lokalizacja, bo jest tu wyprowadzenie mocy do infrastruktury przesyłowej. Ale Pątnów wskazywany był jako miejsce elektrowni jądrowej, którą chce budować nasze państwo. SMR wyprze duży atom w Pątnowie?

ZYGMUNT SOLORZ:

Pątnów faktycznie jest lokalizacją wskazaną w rządowym programie polskiej energetyki jądrowej. I to bardzo dobrze dla naszych planów. Według mnie mylne jest stawianie alternatywy – w Polsce albo SMR-y, albo duże reaktory. Jest miejsce i zapotrzebowanie na jedne i drugie. Zainstalowana moc w Polsce to obecnie nieco ponad 50 GW, z czego prawie 35 GW pochodzi z węgla. Te 35 GW trzeba będzie prędzej czy później wyłączyć. My mówimy na razie o czterech–sześciu blokach po 0,3 GW, rząd o maksymalnie 6–9 GW. Takie są proporcje, więc widać jasno, że jest miejsce i na duży atom i na SMR-y. Nasze plany nie są konkurencyjne wobec zamierzeń państwa odnośnie do wielkich reaktorów. I SMR-y, i duże reaktory produkują taką samą czystą, zeroemisyjną i tanią energię. Im szybciej Polska będzie miała dostęp do energii pochodzącej z atomu, tym lepiej – dla Polski, jej mieszkańców i gospodarki.

Obaj panowie zapewniacie, że SMR to uzupełnienie dużego atomu. Czy aby na pewno? LCOE SMR będzie korzystniejsze od dużego atomu, czy to nie jest wyścig z rządem, kto pierwszy postawi swój atom?

MICHAŁ SOŁOWOW:

Nie mam z tym najmniejszego problemu, żeby państwo nas wyprzedziło. Skala wyzwań w polskiej energetyce związana z dekarbonizacją jest tak duża, że potrzeba zaangażowania zarówno państwa, jak i prywatnych inwestorów. A i tak może to być za mało, by cały proces transformacji energetycznej zakończył się sukcesem w ramach przyjętych przez Polskę zobowiązań.

Tylko do 2030 roku w Polsce zostaną wyłączone elektrownie węglowe o mocy łącznej 7,2 GW. Te moce muszą zostać zastąpione, a żeby polska gospodarka utrzymała dynamikę wzrostu, trzeba dodatkowych mocy. Średni i duży przemysł nie może bazować wyłącznie na OZE, zaś program budowy dużych reaktorów obliczony jest na lata, a i te moce zaledwie uzupełnią lukę po odejściu od węgla. Dlatego nasz projekt absolutnie nie koliduje z rządowym Programem Polskiej Energetyki Jądrowej, raczej stanowi jego dobre uzupełnienie.

Proszę zwrócić uwagę, że nie jesteśmy jedynymi podmiotami zainteresowanymi technologiami małych reaktorów modułowych. Zainteresowanie wykazują PKN Orlen, Grupa Azoty, KGHM Polska Miedź oraz Ciech.

Bez intensywnego programu inwestycyjnego polski przemysł, a może również Polacy, będzie narażony na potencjalne blackouty, obawiam się, że również przestaniemy być konkurencyjni ze względu na wysokie koszty energii.

SMR to technologia interesująca, ale cały czas w fazie prototypów. Amerykański NuScale jest w fazie certyfikacji technologii SMR, GE Hitachi jest w procesie prelicencjonowania. Kiedy możemy spodziewać się fazy komercyjnej tej technologii, a co za tym idzie, budowy SMR w Polsce – tak w Pątnowie i Oświęcimiu? Synthos, który ma być dostawcą technologii do ZE PAK, czyni starania, by w Oświęcimiu parę technologiczną wytwarzał blok BWRX-300.

MICHAŁ SOŁOWOW:

SMR-y to dziś najważniejszy trend w rozwoju energetyki jądrowej. Na świecie prowadzonych jest obecnie nawet 70 takich projektów. Są one na bardzo różnym etapie zaawansowania – od koncepcji do trwających procedur licencjonowania. BWRX-300 jest właśnie na etapie licencjonowania na dwóch kluczowych rynkach: w USA i Kanadzie. Rządy tych krajów, ale nie tylko, mają określone plany względem rozwoju tego segmentu energetyki, inwestują określone środki finansowe w ich rozwój. Reaktory SMR wywołują w przemyśle jądrowym zainteresowanie, jakiego nie obserwowano od początku istnienia rynku. Powstanie pierwszych małych reaktorów w świecie zachodnim to kwestia trzech–pięciu lat.

Najbliższym ważnym wydarzeniem dla nas jest decyzja kanadyjskiego OPG (Ontario Power Generation) o wyborze technologii do budowy pierwszego małego reaktora modułowego w tym kraju. BWRX-300 jest w tym wypadku głównym, choć nie jedynym, kandydatem. Budowa pierwszego reaktora ma rozpocząć się w 2025 roku, a docelowo zostanie uruchomionych sześć. Uważamy, że jesteśmy w stanie utrzymać harmonogram naszych prac z niewielkim opóźnieniem w stosunku do Kanadyjczyków. Zakładamy więc, że pierwszy reaktor powstanie do maksymalnie 2030 roku, a kolejne w rocznych odstępach. Mówimy o Pątnowie i w tej chwili to dla nas priorytetowa lokalizacja.

Synthos, jak wspomniałem, występuje w tym projekcie w roli dostawcy, ale i inwestora. Jakie będą koszty tego przedsięwzięcia i w jaki sposób panowie podzielicie się kosztami, w jaki sposób zorganizowane będzie finansowanie tej inwestycji? Kiedy popłynie pierwszy „atomowy" prąd?

MICHAŁ SOŁOWOW:

Koszt budowy wszystkich sześciu reaktorów estymujemy na około 4,8 mld euro. Będziemy finansować ten projekt w częściach równych odpowiadających udziałom w spółce celowej. Inwestycja będzie finansowana najpierw ze środków własnych, gdyż banki do momentu wejścia w fazę deweloperską będą go traktować jako projekt węglowy. Jednak w miarę postępów prac będziemy sięgać po inne źródła. W momencie, kiedy zacznie się materializować, będziemy mieli do dyspozycji każdy rodzaj finansowania.

Aby w Polsce firmy prywatne mogły stawiać bloki jądrowe, potrzebna jest zmiana prawa, Synthos poczynił już pierwsze kroki w tej sprawie. Jak ocenia pan szanse na zmiany legislacyjne?

MICHAŁ SOŁOWOW:

W polskim ustawodawstwie nie istnieją przepisy zabraniające prywatnym inwestorom budowy elektrowni jądrowych. Jednocześnie polski rząd dostrzega rosnące zainteresowanie technologią SMR – zarówno ze strony prywatnych, jak i państwowych podmiotów – PKN Orlen, KGHM, Grupa Azoty. Dowodem na to są zmiany, które widzimy w proponowanej nowelizacji prawa. Ewidentnie widać wolę dostosowania przepisów do nowej rzeczywistości i uwzględnienia SMR-ów i MMR-ów. Obecnie bowiem wymagania są takie same dla obiektu 1500 MW, jak i 5 MW, który – jak choćby w przypadku reaktora firmy USNC, ma strefę wyłączenia wynoszącą 50 m.

Podkreślam jednak, że nawet przy obecnych przepisach budowa elektrowni jądrowej w Pątnowie jest możliwa.

Czy pomysł uruchomienia przez ZE PAK (we współpracy z węgierską grupą MWM) Bałtyckiej Elektrowni Jądrowej w obwodzie kaliningradzkim to już historia?

ZYGMUNT SOLORZ:

Wiadomo, że projekty atomowe, niezależnie czy planowane tutaj w Polsce, czy za granicą, muszą mierzyć się ze skomplikowaną materią regulacyjną i uwarunkowaniami politycznymi. Dlatego poprosiliśmy o współpracę renomowaną amerykańską firmę doradczą IP 3. Liczymy, że pomoże nam wypracować właściwe decyzje w obszarach, w których nie mamy doświadczenia. Sam projekt związany z Kaliningradem z gospodarczego i ekologicznego punktu widzenia ma sens. Wiem jednak, że nie funkcjonujemy w próżni i mają tu swoje znaczenie kwestie polityczne. Unia Europejska i jej państwa mają wiele interesów gospodarczych z Rosją – w tym te największe, m.in. Niemcy, Francja czy Włochy. Relacje Polski z Rosją, jakie są, nie trzeba nikomu tłumaczyć, nastroje społeczne również nie sprzyjają współpracy z Rosją. Mimo to, co przecież nie jest tajemnicą, do Polski pośrednio dociera rosyjska energia przez państwa bałtyckie i Skandynawię. Do Polski importowane są również miliony ton węgla, który następnie jest spalany w polskich domach i elektrowniach. Czyli z jednej strony jest akceptowany węgiel z Rosji, którego spalanie zanieczyszcza powietrze i klimat, a z drugiej nie jest akceptowana energia pochodząca z elektrowni zeroemisyjnej, nieszkodząca środowisku. Mamy więc sytuację, w której można importować na masową skalę rosyjski węgiel, aby produkować prąd, zanieczyszczając przy okazji powietrze i emitując CO2, ale nie można importować czystej energii wytwarzanej w elektrowni jądrowej, neutralnej dla klimatu. Warto może jednak zastanowić się nad tym paradoksem.

ZE PAK otrzymał od Polskich Sieci Elektroenergetycznych propozycję spotkania w sprawie omówienia warunków przyłączenia planowanych małych reaktorów jądrowych do krajowej sieci. Co wyniknęło z tego spotkania, czy PSE rozumie potrzebę zaangażowania firm prywatnych w budowę mocy jądrowych?

ZYGMUNT SOLORZ:

Z PSE jeszcze nie było rozmów, będą miały sens po tym, jak ogłosiliśmy nasz wspólny projekt. Myślę, że wszyscy, którzy mają wpływ na polską gospodarkę i społeczeństwo, poziom życia w Polsce, konkurencyjność firm, w czym zawiera się również to, czy energia jest tania czy droga i czy zaraz będziemy płacić za prąd o 50 czy 100 proc. więcej niż dzisiaj – wiedzą, że Polska potrzebuje szybkich i odważnych decyzji. Mam też wrażenie, że klasa polityczna i eksperci zgadzają się, że Polska potrzebuje energii atomowej – bo potrzebuje energii taniej i czystej. Czytamy zapowiedzi rodzimych organów regulacyjnych, że za kilka lat zabraknie 50 proc. w krajowym bilansie mocy, patrzymy na rajd cen certyfikatów do emisji CO2, zdajemy sobie sprawę z tego, co stanie się po zakończeniu osłon z tytułu rynku mocy. Już dzisiaj produkcja energii z węgla zwykle jest produkcją ze stratą. Co będzie po 2023 roku? Cały naród będzie finansował trwale nierentowną produkcję polskiej energetyki? Co będzie z zapowiadanymi inwestycjami i rodzimym przemysłem? Bez taniej i czystej energii czeka nas katastrofa.

W czerwcu PKN Orlen i Synthos podpisały umowę ramową dotyczącą wdrażania technologii małych i mikroreaktorów jądrowych. Czy współpraca dwóch najbogatszych Polaków spycha na boczny tor tę czerwcową umowę?

MICHAŁ SOŁOWOW:

Absolutnie nie. Kolejna umowa i włączenie się do gry kolejnych wiarygodnych podmiotów tylko potwierdza, że jest to właściwy kierunek rozwoju. Ostatnio jedna z gazet napisała, że „zarażam małymi reaktorami". Dokładnie tak. Robię to konsekwentnie od 2019 roku, gdy podpisaliśmy umowę z GEH. Jest w tym konkretny cel – jedną z podstawowych zalet małych reaktorów jest bowiem ich seryjna produkcja, co pozwala na osiągnięcie efektu skali. Z posiadanych przez nas wyliczeń wynika, że koszty kolejnych reaktorów BWRX-300 będą o kilkadziesiąt procent niższe od pierwszego – spadną z 1,1 mld euro do 700–800 mln euro. Koszty inwestycji są więc odwrotnie proporcjonalne do liczby zainteresowanych. Potencjał rynku SMR-ów w Polsce jest oceniany na ok. 10 GW mocy.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.