REKLAMA
REKLAMA

Dywidendy

Dywidendowe firmy na długi dystans

Hojne dzielenie się zyskami z akcjonariuszami w przeszłości nie gwarantuje, że spore wypłaty będą także w przyszłości. Trzeba śledzić przepływy pieniężne, zadłużenie i wydatki inwestycyjne firm.
Foto: Fotorzepa, Grzegorz Psujek gkmp Grzegorz Psujek

Spółki wypłacające wysokie dywidendy, a szczególnie robiące to regularnie, są na wagę złota. Mogą odpowiadać za część portfela akcyjnego, która przynosi coroczne wpływy gotówki, co pozwala na osiąganie „realnego" zysku z inwestycji bez konieczności sprzedaży akcji. Spółki płacące regularne dywidendy, a więc uporządkowane, dobrze zarządzane i mające ugruntowaną pozycję na rynku, powinny cechować się większą stabilnością notowań i mogą stanowić dobre uzupełnienie firm wzrostowych, dających zyski głównie przez rosnący kurs akcji.

Zmiana dywidendowych liderów

Wzięliśmy pod lupę najbardziej płynne firmy dywidendowe z GPW, głównie te z indeksu WIGdiv, który obecnie zrzesza 46 emitentów, i sprawdziliśmy, które w ostatnich latach wypłaciły największe dywidendy w stosunku do swojej bieżącej kapitalizacji (uwzględniliśmy również wypłaty w tym roku – deklarowane, uchwalone i te już zrealizowane).

Zdecydowanym liderem tego zestawienia, opartego na danych Bloomberga, jest Orange Polska, który od 2002 r. wypłacił łącznie 17,8 mld zł dywidend (podział zysku był w 14 latach), co stanowi niemal 300 proc. jego obecnej kapitalizacji. Na drugim miejscu znalazł się Bank Handlowy, który od 1997 r. wypłacił ponad 10 mld zł (robił to bardzo regularnie, bo w 20 latach), co stanowi 150 proc. jego obecnej wyceny na GPW. Na dwóch kolejnych miejscach są KGHM i Pekao, które wypłaciły odpowiednio w 17 i 15 latach łącznie ponad 22 mld zł i prawie 23 mld zł dywidend. W przypadku miedziowego giganta jest to 116 proc. kapitalizacji, a w trzecim co do wielkości banku w Polsce 84 proc.

Znamienne jest to, że „zwycięzcą" tego rankingu została spółka, która... przez trzy lata nie wypłaca dywidend ze względu na słabsze niż kiedyś wyniki i spore wydatki inwestycyjne. Skąd więc tak wysokie miejsce w rankingu? Odpowiedzią jest nie tylko bogata historia dużych dywidend w dalszej przeszłości, ale także duża przecena firmy po informacjach o zmniejszeniu i wreszcie zawieszeniu dywidendy (przez pięć lat kapitalizacja spadła o połowę). To typowy przykład, gdy zmaterializował się najgorszy scenariusz dla spółki dywidendowej: wypłaty zniknęły, a zyski nie rosną, stąd duży spadek wyceny.

W czołówce naszego zestawienia jest jeszcze kilka podobnych przykładów – choćby KGHM, który w ubiegłym roku, po 13 latach nieprzerwanych wypłat, nie podzielił się zyskiem. Powodem były wydatki inwestycyjne, ale też daje o sobie znać wprowadzony w 2012 r. podatek od wydobycia kopalin, który kosztuje KGHM rocznie po 1,2–1,7 mld zł (więcej niż ostatnie dywidendy).

Znacznie mniejsze dywidendy niż kiedyś wypłacają też węglowa Bogdanka oraz energetyczne PGE, Tauron i Enea. W tej pierwszej wynika to głównie ze zmian właścicielskich (pakiet kontrolny objęła Enea, kiedyś był w rękach łasych na dywidendy OFE). Z kolei energetyczne firmy borykają się z szeregiem wyzwań regulacyjnych, właścicielskich i rynkowych.

Foto: GG Parkiet

Zmierzch złotej ery dywidendowej widać też w Pekao i Handlowym. Przez lata jako jedyne spośród polskich banków były w stanie dzielić się całym rocznym zyskiem, ale od teraz będzie to już tylko po maksymalnie 75 proc. To efekt niższej niż kiedyś rentowności banków (niskie stopy procentowe i podatek od aktywów) oraz rosnących wymogów kapitałowych i rygorystycznej polityki dywidendowej Komisji Nadzoru Finansowego.

Spośród prywatnych spółek niefinansowych najwyżej w naszym rankingu znalazły się Budimex i Asseco Poland. Budowlana firma w 10 latach, gdy wypłacała dywidendy, przekazała akcjonariuszom w sumie 2,5 mld zł, co stanowi prawie 70 proc. obecnej wyceny rynkowej. Z kolei informatyczna w 14 dywidendowych latach przekazała im 2,2 mld zł, czyli 55 proc. kapitalizacji. Nieźle wypadają też Kęty (44 proc., 1,44 mld zł dywidend), ale w tym przypadku i Asseco główną zaletą jest regularność i stosunkowo dobra stopa dywidendy.

Foto: GG Parkiet

Z największych firm najsłabiej pod tym względem wypadło LPP, bo wypłacone dziesięć dywidend stanowią tylko 7 proc. obecnej kapitalizacji, ale ich suma i tak robi wrażenie (to 1,05 mld zł). Na samym dole zestawienia znalazły się też banki: Millennium (10 proc.), mBank (13 proc.) i ING Bank Śląski (14 proc.). To efekt kilku czynników – stosunkowo sporej wyceny polskich kredytodawców w ogóle (a ING BSK w szczególności), a dodatkowo ta trójka nie brylowała pod względem wysokości wypłat: mBank i Millennium od kilku lat nie mogły dzielić się zyskiem, zaś ING BSK stawiał na wzrost akcji kredytowej, który konsumuje kapitał.

Czy wybierając spółki dywidendowe, należy kierować się jedynie wysokością stopy dywidendy? Można wszakże znaleźć firmy, które wypłacą wielkie w relacji do wyceny dywidendy, ale może to wynikać ze zdarzeń jednorazowych (sprzedaż majątku), nadzwyczajnie udanego roku czy innych zdarzeń sugerujących, że nie uda się w długim terminie podtrzymać dobrej passy. Czasami liderami w wysokości stopy dywidendy są też małe spółki, których akcjami handel jest bardzo mało płynny.

Historia uczy, że nic nie jest pewne

– Przy wybieraniu spółki dywidendowej dobrze jest podejść kompleksowo. Oczywiście jednym z podstawowych elementów jest powtarzalność i wielkość dywidendy. Zakładając długą perspektywę naszej inwestycji, warto uwzględnić trendy panujące w danej branży i to, jak dana firma jest przygotowana do zmian, w tym regulacyjnych, które mogą wpłynąć na rynek dopiero za jakiś czas – uważa Mateusz Namysł, analityk mBanku.

Regulacje okazały się szczególnie ważne dla branży bankowej, która przez lata była jedną z najlepszych pod względem dywidend, ale rosnące wymogi kapitałowe, także ze względu na hipoteki frankowe, niższa rentowność spowodowana niższymi stopami procentowymi i wejście podatku bankowego spowodowały, że niektóre banki przez parę lat musiały wstrzymać wypłaty, a inne mocno je ograniczyć. Z kolei z powodów rynkowych czy z konieczności przeprowadzenia własnych kapitałochłonnych inwestycji dywidendy zawieszane były odpowiednio w branży surowcowej i energetycznej (KGHM i JSW czy PGE i Tauron).

– Nieco mniejsze znaczenie przy inwestycji w firmy dywidendowe ma płynność handlu, jednak nie można tego pominąć. Zawsze w trakcie trwania inwestycji może się wydarzyć coś, co zmieni postrzeganie spółki, np. w przypadku spółki dywidendowej może być to wycofanie się z podziału z akcjonariuszami zyskiem. Warto zwrócić uwagę także na zarząd i odpowiedzieć sobie na pytanie, czy osoby kierujące spółką będą jej przewagą konkurencyjną, czy w każdych warunkach rynkowych będą w stanie podejmować korzystne decyzje – dodaje Namysł.

– Wbrew pozorom budowa solidnego portfela dywidendowego nie jest prosta i nie powinna opierać się tylko na historycznym poziomie wypłacanych dywidend. Może to rodzić pułapkę wyboru spółek, które jednorazowo wypłacały dużą dywidendę, np. po transakcji sprzedaży aktywów. Istotne są więc po pierwsze prognozowana wielkość dywidendy liczona jako dywidenda na akcję (ang. DPS) i stopa dywidendy (ang. dividend yield). Po drugie ważna jest analiza, czy spółka regularnie wypłacała dywidendę w przeszłości i jaką politykę w tym zakresie posiada – mówi Michał Krajczewski, szef biura doradztwa inwestycyjnego w BM BNP Paribas.

Kryterium regularności wypłat dywidend (co roku w każdym z ostatnich pięciu lat) jest podstawą do kwalifikacji firmy do indeksu WIGdiv (jednak w tym przypadku wysokość wskaźnika wypłaty czy stopy dywidendy nie jest brana pod uwagę). – Wybór spółek z tego indeksu do budowy własnego portfela dywidendowego może być dobrym pierwszym krokiem dla inwestorów. W dłuższym terminie ważne jest jednak poznanie i analiza fundamentalna każdej ze spółek. Jak pokazuje historia, branże albo spółki wcześniej postrzegane jako dywidendowe, np. energetyka, część banków albo telekomów, na skutek zmian regulacyjnych albo zwiększonych potrzeb inwestycyjnych przestawały płacić dywidendy, a ich notowania negatywnie reagowały na te zmiany. Warto zwrócić więc uwagę na stopę wypłaty dywidendy (ang. dividend payout ratio), czyli jaki procent zysku jest przeznaczany na dywidendę – istotny jest zarówno potencjał do utrzymania lub zwiększania zysków oraz udziały dywidendy względem zysków. Warto śledzić poziom zadłużenia spółki oraz poziom generowanej gotówki, żeby wiedzieć, czy wypracowane zyski mają pokrycie w przepływach pieniężnych i czy wielkość zadłużenia pozwala na bezpieczną wypłatę dywidendy – radzi Krajczewski.

W których branżach można szukać dywidend? – Dobrym wyborem mogą być spółki z branży IT, zwłaszcza te generujące przychody abonamentowe. Takie firmy często nie mają dużych potrzeb kapitałowych. Ponadto są mniej zależne politycznie i regulacyjnie od branż uznawanych za tradycyjnie dywidendowe. Solidną dywidendą mogą się dzielić te firmy, które mają dobrą sytuację bilansową i dysponują gotówką netto. Wśród spółek przemysłowych można szukać tych, które są już po zakończonym istotnym procesie inwestycyjnym i mogą wypłacać stosunkowo wysokie dywidendy. Ciekawymi firmami mogą być również te zajmujące się usługami, w tym świadczące usługi konsumenckie ze względu na dobrą sytuację na rynku pracy – uważa Namysł.

Dywidendowi faworyci się zmieniają. Od paru lat zyskiem dzielą się państwowi giganci, tacy jak Orlen, PGNiG czy nieco mniejszy Lotos. Do wyższych wypłat po latach wraca PKO BP.

Indeks szerokiego rynku radził sobie lepiej niż wskaźnik zbudowany z firm dywidendowych

WIG i WIGdiv to indeksy dochodowe (ich stopa zwrotu uwzględnia wypłacone dywidendy, odmiennie niż w WIG20, indeksie cenowym, w którym wartość dywidend jest „odcinana"). Skład tych dwóch pierwszych wskaźników różni się istotnie pod względem liczby firm (odpowiednio 344 i 46) oraz doboru samych spółek. Do WIGdiv zaliczane są tylko te, które w ostatnich pięciu latach co roku zawsze wypłacały dywidendy (choćby symboliczne). Skoro wypłacają dywidendy, teoretycznie w WIGdiv powinny się znaleźć te „lepsze" firmy, odnotowujące zyski, mające lepszą sytuację finansową i ugruntowaną pozycję rynkową. Jednak tego typu firmy nie są motorem napędowym indeksów. To rola spółek wzrostowych, szczególnie tych o odpowiednio dużej wadze, aby móc istotnie wpływać na ruchy indeksu. Firmy dywidendowe są z reguły stabilniejsze, czasami defensywne, mniej inwestują w rozwój, dlatego mogą się dzielić regularnie zyskami. mr

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA