Budownictwo

Czy mieszkaniowe statystyki ostygną

Po rekordowym I półroczu w kolejnym sprzedaż mieszkań może być niższa, co wynika z kilku czynników.
Foto: Bloomberg

Deweloperzy ruszyli z publikacją wyników sprzedaży mieszkań w III kwartale. Czy po wyśmienitym I i bardzo dobrym II kwartale, w okresie lipiec–wrzesień lokale wciąż świetnie się rozchodziły? A może liczba podpisanych umów nie jest kluczowym wskaźnikiem? Można spotkać opinie, że ciągły wzrost cen przygasi wolumeny, a i sami deweloperzy celowo zmniejszają tempo sprzedaży, dbając przede wszystkim o marże.

Rekordowy rok

W III kwartale budujący w siedmiu aglomeracjach Atal sprzedał 1166 mieszkań. To o prawie 50 proc. więcej niż rok wcześniej. To drugi w historii kwartał czterocyfrowej sprzedaży, o prawie 5 proc. słabszy od rekordowego poprzedniego, kiedy deweloper podpisał 1,2 tys. umów.

Sierpień okazał się rekordowym miesiącem, kiedy nabywców znalazły 502 lokale, z tego 132 zostały sprzedane w transakcji pakietowej funduszowi PRS (najem instytucjonalny mieszkań) AFI Europe. Formalnie to lokale usługowe – Atal zaznacza, że jego podstawowym biznesem pozostaje sprzedaż mieszkań na rynku detalicznym.

Z kolei we wrześniu spółka podpisała 304 umowy, najmniej od lutego. Na koniec września aktywnych było 841 umów rezerwacyjnych, dlatego deweloper nastawia się na sprzedaż w całym 2021 r. około 4 tys. mieszkań.

Foto: GG Parkiet

W poniedziałek notowania dewelopera spadały o maksymalnie 2 proc., do 48,1 zł.

– Uważamy, że ujęcie kwartalne dobrze pokazuje sytuację na rynku – komentuje Zbigniew Juroszek, prezes Atalu. – Porównując II i III kwartał br. widzimy stabilizację sprzedaży na wysokich poziomach rzędu 1,2 tys. lokali. Pracujemy nad tym, by na bieżąco uzupełniać ofertę, wprowadzać projekty – kolejne etapy i nowe osiedla – do sprzedaży, by móc w pełni zabezpieczyć potrzeby pod popyt w bieżącym i następnych okresach sprawozdawczych. Celem jest, by oferta wynosiła 3,5–4 tys. lokali.

Przedsiębiorca podkreśla, że miesięczna sprzedaż rzędu 300 lokali jest satysfakcjonującym wynikiem, wyczyszczonym z różnych rynkowych stymulatorów (m.in. kupowanie mieszkań traktowane jako lokata kapitału).

– Zmienił się również model wprowadzania do sprzedaży projektów. Teraz najczęściej rozpoczynamy sprzedaż po pół roku trwania budowy – mówi Juroszek. – W ten sposób uzyskujemy większą elastyczność w kwestii kompensowania m.in. zmian kosztów materiałów budowlanych. Koncentrujemy się na tym, żeby nasz biznes funkcjonował jak najlepiej, nie ścigamy się na liczbę sprzedanych lokali – podsumowuje.

Lepiej zwolnić

W poniedziałek do zamknięcia tego wydania wyniki sprzedaży podały też notowana na Catalyst spółka Victoria Dom oraz giełdowe Lokum Deweloper.

Victoria, budująca w Warszawie i od niedawna w Krakowie firma, w III kwartale sprzedała (licząc z rezerwacjami) 373 lokale, o 17 proc. więcej niż rok wcześniej, ale wyraźnie mniej względem bardzo dobrych dwóch wcześniejszych kwartałów. Po dziewięciu miesiącach sprzedaż sięgnęła 1291 mieszkań, o 11 proc. więcej rok do roku. Jak przyznał wiceprezes Waldemar Wasiluk, utrzymujący się wzrost cen mieszkań działa lekko studząco na klientów.

Lokum sprzedało 145 mieszkań, o 30 proc. mniej rok do roku i 40 proc. mniej kwartał do kwartału. Duże wahania to pochodna niestabilnej oferty, co z kolei jest pokłosiem przeciągających się procesów administracyjnych związanych z uzyskiwaniem pozwoleń. Po trzech kwartałach sprzedaż sięgnęła 524 lokali, o 78 proc. więcej rok do roku – skokowy wzrost wynika z bardzo słabej I połowy 2020 r., kiedy lockdown jeszcze mocniej spowolnił pracę urzędów.

Na koniec września aktywnych było 95 umów rezerwacyjnych, a w ofercie 627 mieszkań wobec 1107 rok wcześniej.

Część spółek nie kryje, że celowo obniża tempo sprzedaży mieszkań, dostosowując je do wzrostu cen i kosztów. Mówili o tym niedawno m.in. menedżerowie Lokum Deweloper czy Ronsona.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.