Banki

Wakacje kredytowe mogą przynieść wzrost odpisów

W przypadku skorzystania przez klienta z ustawowych wakacji kredytowych banki będą musiały klasyfikować te należności do kategorii bardziej ryzykownych i zwiększać poziom rezerw.
Foto: Adobestock

Banki od początku pandemii i wprowadzenia wakacji kredytowych (czasowego zawieszenia spłaty rat) obawiały się ich wpływu na rezerwy.

Kluczowa utrata pracy

Od marca do końca września klienci – indywidualni i firmy – mogli składać wnioski o tzw. bankowe wakacje kredytowe, czyli zaoferowane dobrowolnie przez sektor. Klienci nie musieli spełniać warunków, wakacje były przyznawane niemal wszystkim. Banki objęły nimi 927 tys. umów klientów indywidualnych o wartości 80 mld zł (plus około 20 mld zł dotyczących firm). Dzięki porozumieniu z nadzorcami i otrzymanym wytycznym kredyty objęte bankowymi wakacjami nie były od razu klasyfikowane do tzw. koszyka trzeciego, gdzie są kredyty bardziej ryzykowne i obciążone większymi rezerwami. Banki wskazują, że po wygaśnięciu tego rodzaju wakacji około 95 proc. kredytów jest normalnie spłacana.

Jednak od lipca w ramach tarczy antykryzysowej 4.0 dostępne są też tzw. ustawowe wakacje kredytowe. Podejście do rezerw jest w tym przypadku inne. Wakacje te dotyczą tylko klientów indywidualnych, którzy utracili pracę lub inne główne źródło dochodów – to kluczowa zmiana. Panel składający się z nadzorców, audytorów i banków, prowadzony przez Komisję Nadzoru Finansowego, wydał interpretację w sprawie rezerw. Uznano, że skoro warunkiem do skorzystania z wakacji ustawowych jest utrata pracy, a identyfikowane jest to przez nadzorców jako bardzo istotny czynnik wyższego ryzyka kredytowego, to skorzystanie z wakacji ustawowych powinno skutkować niemal automatyczną reklasyfikacją takiego kredytu do tzw. trzeciego koszyka.

– Poziom tzw. obrezerwowania kredytów w poszczególnych koszykach jest różny w zależności od banku, ale różnice te nie są wielkie. Na przykład w samym ING Banku Śląskim rezerwy w koszyku pierwszym stanowią dużo poniżej 1 proc. wartości bilansowej kredytu, w drugim 4–5 proc., a w trzecim są już kredyty ze stwierdzoną utratą wartości i obrezerwowanie sięga 50–70 proc. To oznacza, że reklasyfikacja do koszyka trzeciego skutkuje skokowym wzrostem rezerw – wyjaśnia Łukasz Jańczak, analityk Ipopemy Securities.

Foto: GG Parkiet

Jak wyjaśnia Bożena Graczyk, wiceprezes ING BSK, w interpretacji panelu pojawiły się warunki, dzięki spełnieniu których możliwe jest nieklasyfikowanie kredytów klientów z ustawowymi kredytami do koszyka trzeciego. Chodzi m.in. o stan oszczędności klienta, zdolność kredytową współkredytobiorców czy zdolność do osiągania dodatkowych dochodów. – Są one jednak trudne do weryfikacji w krótkim czasie, należy więc przyjąć, że co do zasady ustawowe wakacje kredytowe klasyfikowane są w koszyku trzecim, w przeciwieństwie do bankowych wakacji kredytowych – mówi Graczyk.

Więcej wakacji

Z najnowszych danych Biura Informacji Kredytowej (stan na poniedziałek 9 listopada) wynika, że polskie banki przyznały ustawowe wakacje dla 6229 kredytów udzielonych klientom indywidualnym na łączną kwotę 667 mln zł. To stosunkowo niewiele, jednak przez tydzień liczby te wzrosły odpowiednio o 931 i 92 mln zł, a biorąc pod uwagę stan na 5 października, wartości te się podwoiły: wtedy ustawowe wakacje obejmowały 2956 kredytów opiewających na 327 mln zł.

Klienci mają prawo zamienić bankowe wakacje na ustawowe oraz mogą korzystać z tych drugich po zakończeniu bankowych. To może oznaczać, że niebawem liczba klientów korzystających z ustawowych wakacji urośnie, a w ślad za tym wyraźnie urosną rezerwy, co z kolei obciąży zyski banków. – Widzimy w październiku większą liczbę wniosków klientów o wakacje rządowe wraz z wygasaniem tych pozaustawowych. Może mieć to bezpośredni związek z rozwojem pandemii i obostrzeniami – mówi Graczyk. Dodaje, że chodzi głównie o hipoteki. Na koniec września polskie gospodarstwa miały 486 mld zł hipotek i 197 mld zł kredytów konsumpcyjnych.

– Kluczowe dla liczby i wartości kredytów objętych ustawowymi wakacjami będą pierwsze miesiące przyszłego roku, gdy minie 12 miesięcy od uruchomienia programów pomocowych. Okaże się wtedy, jak pracodawcom udało się utrzymać miejsca pracy i jak poradzili sobie z drugą falą pandemii – dodaje Jańczak.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.