Banki

Banki przegrywają z frankowiczami

Październik był kolejnym miesiącem, kiedy zdecydowaną większość spraw wygrywali klienci. Sektor bankowy dostrzega problem i oczekuje decyzji Sądu Najwyższego oraz działań nadzorców.
Foto: Bloomberg

 

W październiku zapadło co najmniej 129 wyroków sądów w sprawach frankowych (113 w I instancji i 16 w II instancji), z czego 122 było korzystnych dla klientów, a tylko pięć dla banków (do ponownego rozpatrzenia skierowano dwie sprawy). Oznacza to, że 95 proc. wyroków z października było korzystnych dla klientów i tylko 4 proc. niekorzystnych – wynika z danych zebranych przez kancelarię Votum, która obsługuje frankowiczów.

Więcej na korzyść klientów

Nie ma publicznie dostępnej pełnej bazy, zawierającej wszystkie zapadłe wyroki w sprawach frankowych. Prawdopodobnie więc orzeczeń we wrześniu było nieznacznie więcej, a nieuwzględnione w naszej statystyce wyroki, do których nie udało nam się dotrzeć, mogły być korzystne dla banków (niechętnie publikują informacje o wygranych sprawach, frankowicze zaś chętnie chwalą się swoimi wygranymi). Ale zjawisko to nie powinno istotnie wpłynąć na wskaźnik wygranych i przewagę klientów pod tym względem.

Foto: GG Parkiet

Główna statystyka październikowych wyroków jest jeszcze bardziej korzystna dla frankowiczów niż w pierwszych miesiącach po ważnym dla frankowych spraw wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z października 2019 r. Wskaźnik wygranych przez kredytobiorców spraw w ostatnich miesiącach wzrósł do ponad 90 proc. z 70–80 proc. w pierwszym półroczu. Spośród wszystkich 129 wyroków (to rekordowa liczba w tym roku), do których udało nam się dotrzeć, tylko 17 było prawomocnych, z czego 15 było korzystnych dla frankowiczów, zaledwie dwa dla banków, to także odsetek podobny jak w ostatnich miesiącach. W swoim sprawozdaniu za III kwartał mBank napisał, że „pomimo przeważającej liczby negatywnych prawomocnych orzeczeń wydanych w postępowaniach dotyczących klauzul indeksacyjnych w 2020 roku, około połowy wszystkich prawomocnych wyroków wydanych do 30 września 2020 roku była dla niego korzystna". Podobnie jest z PKO BP, który wskazał, że do końca września sądy wydały 63 prawomocne wyroki, z czego w 48 oddalono pozwy klientów (od wyroku TSUE z października 2019 r. było to odpowiednio 12 i 7). To może sugerować, że w zakresie prawomocnych rozstrzygnięć spór był bardziej wyrównany, szczególnie w poprzednich latach, bo teraz wygląda na to, że klienci biorą górę.

Związek Banków Polskich w przesłanym nam oświadczeniu wskazuje, że dla sektora istotne są głównie prawomocne wyroki, a wśród nich większość w zestawieniu za ostatnie lata jest dla niego korzystna. Wedle danych ZBP w latach 2017–2020 prawomocnie zakończono 1435 spraw, spośród tej liczby w 85 proc. uznano rację banków i tylko 15 proc. spraw wygrali klienci. Przytaczana przez ZBP liczba prawomocnych wyroków jest bardzo wysoka, pojawiają się więc wątpliwości, jakie sprawy organizacja ta uwzględnia w swoich danych. Być może są wśród nich nie tylko sprawy dotyczące klauzul przeliczeniowych i tabel kursowych, które kwestionują klienci, co podbijałoby statystykę wyroków na korzyść banków.

Foto: GG Parkiet

Spośród korzystnych dla klientów wyroków, które zapadły w październiku, około 76 proc. dotyczyło stwierdzenia nieważności umowy. Skutkiem około 20 proc. zwycięstw było tzw. odfrankowienie, czyli przewalutowanie kredytu na złote po kursie z dnia zaciągnięcia przy zachowaniu stawki LIBOR. To kolejny miesiąc, w którym umacnia się trend obserwowany od początku tego roku: sądy częściej unieważniają umowy, niż odfrankowiają. Jeszcze w grudniu 2019 r. różnice były mniejsze: spośród korzystnych wyroków unieważnienie stanowiło około 60 proc., a odfrankowienie 40 proc. – Utrzymujący się odsetek wygrywanych spraw przez kredytobiorców nie powinien zaskakiwać. Widać również, że po wyroku TSUE sądy zdecydowanie częściej uznają umowy kredytowe za nieważne, co znajduje również pokrycie w wyroku Sądu Najwyższego z 11 grudnia 2019 r., który wprost wskazał na taki skutek. Pomimo że wcześniejsze orzecznictwo Sądu Najwyższego mocno opowiadało się za odfrankowieniem, nawet w zakresie umów denominowanych, sądom powszechnym bliżej w ostatnich miesiącach do stwierdzenia nieważności umowy. Niestety, niektóre sądy pomimo jednoznacznego stanowiska TSUE oraz licznych wyroków Sądu Najwyższego nadal próbują zastępować nieuczciwy mechanizm ustalania wysokości kursu walut średnim kursem NBP – komentuje Wojciech Bochenek, radca prawny w Kancelarii Bochenek i Wspólnicy reprezentującej frankowiczów. Jego zdaniem takie działania jest sprzeczne z treścią i celem unijnej dyrektywy 93/13 oraz orzecznictwem TSUE.

Banki chcą rozwiązania systemowego

Mniej więcej trzy czwarte hipotek frankowych w Polsce to umowy z klauzulami indeksacyjnymi, które teraz sądy powszechne w przytłaczającej większości uznają za abuzywne i orzekają o unieważnieniu lub odfrankowieniu, rzadziej o zastąpieniu średnim kursem NBP. Pozostała część to umowy denominowane, które uważane są za trudniejsze do podważenia przez klientów. Czy także tego typu umowy będą za jakiś czas tak często unieważniane lub odfrankawiane jak te indeksowane?

Foto: GG Parkiet

– Kredyty denominowane mają odmienną konstrukcję od indeksowanych, mimo zastosowania podobnego mechanizmu przeliczania wysokości kapitału i rat. Ich odmienność sprawia, że wytaczając powództwo należy powoływać się na dodatkową argumentację prawną dotyczącą właśnie tego rodzaju umowy. W mojej ocenie w przypadku tych spraw jedynym możliwym rozstrzygnięciem jest stwierdzenie nieważności umowy, co w ostatnim czasie dzieje się zdecydowanie częściej, nawet w zakresie takich umów, które dwa czy trzy lata temu były określane jak niemożliwe do podważenia – uważa Bochenek.

– U nas od początku przewidywaliśmy możliwość spłaty kredytu w walucie obcej, więc nawet jeśli sąd uzna klauzulę przeliczeniową za abuzywną, powinno mieć to inne konsekwencje dla zaskarżonej umowy. Widzimy to w wyrokach sądów w naszym przypadku i zadajemy kłam tezie, że 95 proc. wyroków jest na korzyść kredytobiorców. U nas tak nie jest. Kredyty denominowane, które stanowią w naszym banku większość, są bezpieczniejsze. Potwierdzają to także statystyki dotyczące pozwów w stosunku do liczby umów. U nas jest to 4 proc. w porównaniu z kilkoma, a nawet kilkunastoma w innych bankach – mówi Rafał Kozłowski, wiceprezes PKO BP. Liczy na uchwałę Sądu Najwyższego w sprawie frankowej, która zmniejszyłaby niejasności dotyczące m.in. kredytów denominowanych, wzajemnego rozliczania się banków i klientów po unieważnieniu umów czy dochodzenia przez banki opłat za korzystanie z kapitału. – Liczymy, że SN weźmie pod uwagę kwestie dotyczące sprawiedliwości społecznej: kredytobiorcy złotowi nie powinni być traktowani gorzej niż walutowi, niedobrze by się stało, gdyby tym drugim umorzono długi, a pierwsi wciąż mieliby je spłacać. Porównanie sytuacji obu grup kredytobiorców powinno znaleźć odzwierciedlenie w orzecznictwie SN – podkreśla Kozłowski.

– Problem frankowy nie jest jedynie problemem prawnym, jak przedstawia to wiele instytucji, ale jest przede wszystkim problemem społeczno-ekonomicznym. Muszą być brane pod uwagę aspekty wpływu na stabilność finansową systemu bankowego i całej gospodarki, której wszyscy jesteśmy uczestnikami. Pamiętajmy, że jeśli chodzi o aspekty prawne, banki udzielając tych kredytów działały w świetle obowiązującego wówczas prawa, odpowiadając na potrzeby klientów i państwa – komentuje Tadeusz Białek, wiceprezes ZBP.

Dlatego związek od dłuższego czasu przekonuje, że niezbędne jest rozwiązanie systemowe, które nie podważy stabilności sektora finansowego i które nie będzie abstrahować od podstawowych fundamentalnych zasad porządku prawnego (równość wobec prawa, zasada proporcjonalności), jak i praw ekonomii przy rozstrzyganiu sporów na drodze prawnej. Według banków sądowe wyroki w sprawach frankowych podważają fundamenty bankowości i szykowany jest list do prezesa NBP, w którym domagają się zajęcia stanowiska przez bank centralny „zanim będzie zbyt późno". Zdaniem ZBP ocena abuzywności powinna być dokonywana każdorazowo w indywidualnej sprawie, z uwzględnieniem wszelkich okoliczności i warunków. – Tymczasem sądy powszechne pomijają ten etap, przyjmują automatycznie abuzywność de facto każdej klauzuli, która odwołuje się do tabeli kursów. Wedle wiedzy ZBP w żadnym toczącym się postępowaniu sądowym nie zostało wykazane, aby kurs stosowany przez banki istotnie odbiegał od rynkowego – mówi Białek.

W III kwartale utrzymał się trend sporego przyrostu liczby indywidualnych sporów sądowych toczących się między bankami i frankowiczami. Na koniec września sześć największych frankowych banków z GPW miało łącznie około 23,47 tys. takich spraw, o 4,68 tys. więcej niż kwartał wcześniej, a przez dziewięć miesięcy przybyło 12,09 tys. postępowań. Getin i BNP Paribas jeszcze nie podały wyników, więc założyliśmy, że przyrost ich spraw w III kwartale był taki sam jak w II kwartale (odpowiednio 790 i 120). W PKO BP przyrost wyniósł 1043 spraw (969 w II kwartale) do 4122, w mBanku – 1090 (między kwietniem a czerwcem – 1185) do 6443, w Millennium – 942 (poprzednio 878) do 4632, a w Santanderze – 689 (wcześniej 904) do 3471.

Sytuacja banków frankowych jest bardzo zróżnicowana. Pierwszym wyróżnikiem jest wielkość hipotek w porównaniu z portfelem kredytowym ogółem. Największy udział jest w Getinie (około 23 proc.) i Millennium (19,6 proc.), wyraźnie mniejszy w mBanku (12,5 proc.), PKO BP (9,1 proc.) i Santanderze (6,6 proc.). Kolejny wyróżnik to struktura tych hipotek: Millennium, mBank i Getin Noble mają niemal tylko kredyty indeksowane, bardziej narażone na unieważnienia czy odfrankowienia, w Santanderze około 80 proc. umów to te indeksowane, w PKO BP zaś około 90 proc. stanowią denominowane, trudniejsze do podważenia. Odmienna jest też zyskowność i sytuacja kapitałowa tych banków, decydujące o zdolności do pokrycia frankowych strat.

Liczba hipotek udzielonych przez banki we frankach w latach 2002–2012 wyniosła 943,5 tys. (teraz czynnych jest 441 tys.). Związek Banków Polskich szacuje, że wedle jego wiedzy przed sądami toczy się około 30 tys. (łącznie I i II instancja) spraw, dotyczą więc one 3,2 proc. całkowitej liczby udzielonych hipotek walutowych i 6,8 proc. czynnych umów. ZBP wskazuje, że po wyroku TSUE z 3 października 2019 r. (w sprawie p. Dziubaków) obserwujemy znaczny wzrost składanych w polskich sądach pozwów, a także „pewien nieuzasadniony automatyzm zarówno w formułowaniu roszczeń kredytobiorców, jak i wydawaniu orzeczeń przez sądy I instancji na korzyść kredytobiorców, w tym zwłaszcza w stosowaniu sankcji nieważności". MR

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.