REKLAMA
REKLAMA

Banki

Hipoteki złotowe też będą sporne?

Finanse › Klienci skarżą się na zapisy blokujące obniżenie oprocentowania do poziomu zgodnego ze spadkiem WIBOR.
Foto: Adobestock

Kiedyś bankowcy przestrzegali, że w razie podwyżek stóp procentowych klienci mający kredyty w złotych pójdą śladem frankowiczów i zaczną kwestionować zapisy oraz pozywać banki. Paradoksalnie to spadek stóp procentowych może przyczynić się do powstania pierwszej fali roszczeń kredytobiorców złotowych.

Niesymetryczne ryzyko?

Chodzi o zapisy w umowach kredytów mieszkaniowych, które pojawiły się w niektórych bankach, i dotyczą umów ze zmiennym oprocentowaniem, czyli sumą marży banku i stawki referencyjnej (najczęściej jest to WIBOR 3M). W zapisach tych banki zastrzegają, że łączne oprocentowanie kredytu nie będzie niższe niż 3 proc. (z taką wartością się spotkaliśmy) bez względu na to, o ile spadnie stawka WIBOR.

Bank limituje w ten sposób korzyści, które odniósłby klient w razie spadku stóp, a z drugiej strony nie określa maksymalnego oprocentowania w razie podwyżek. W jednym z takich zapisów zaznaczono, że „kredytobiorca ponosi ryzyko zmian stóp procentowych, co oznacza, że w razie wzrostu stopy referencyjnej wyższe będzie oprocentowanie i wzrośnie wysokość miesięcznej raty kapitałowo-odsetkowej, przy czym w przypadku jakiejkolwiek zmiany poziomu stopy referencyjnej oprocentowanie kredytu nie będzie niższe niż 3 proc. w skali roku".

Sprawa stała się aktualna, bo WIBOR 3M spadł do 0,26 proc., a średnie marże wynosiły np. 1,7 proc. w 2015 r. i około 2 proc. w 2019 r., więc suma marży i stawki referencyjnej jest niższa niż 3 proc.

Kilka dni temu Zbigniew Jagiełło, prezes PKO BP, poinformował, że bank otrzymał pierwszy pozew, który kwestionuje także funkcjonowanie kredytu hipotecznego w złotych. Z naszych nieoficjalnych informacji wynika jednak, że sprawa dotyczy klienta, który kwestionuje umowę pod względem braku informacji dotyczących sposobu ustalania stawki WIBOR.

Skala może nie być wielka

Jaka może być skala skarg na dolny limit oprocentowania kredytów? Raczej niewielka, bo wprawdzie niemal wszystkie z około 1,84 mln hipotek złotowych to te o zmiennym oprocentowaniu, ale zapisów takich jak przytoczony może być niewiele (banki głównie zabezpieczały się, wskazując, że oprocentowanie nie może być niższe niż 0 proc.).

– W naszej kancelarii nie odnotowaliśmy jeszcze umowy kredytowej z klauzulą limitu oprocentowania, ale niewykluczone, że w najbliższym czasie się to zmieni. Klauzule zmiennego oprocentowania często nosiły znamiona abuzywności, co potwierdzają wyroki SOKiK czy postanowienia umowne wpisane do rejestru klauzul niedozwolonych przez UOKiK – mówi Wojciech Bochenek z kancelarii Bochenek i Wspólnicy.

Jego zdaniem postanowienie o takiej treści w umowie kredytowej przede wszystkim faworyzuje przedsiębiorcę. – Niezależnie od tego, jak będą zmieniały się uwarunkowania gospodarczo-ekonomiczne, oprocentowanie kredytu może urosnąć, ale nigdy nie spadnie poniżej określonego progu, pomimo że są ku temu przesłanki. Taki zapis może nosić cechy abuzywności, ale przed skierowaniem sprawy do sądu należy ją przeanalizować z uwzględnieniem okoliczności faktycznych występujących w konkretnej sprawnie. Klauzulą dolnego progu zajmował się również TSUE w wyroku z dnia 21.12.2016 w sprawach C 154/15, C 307/15 i C 308/15 – dodaje.

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA