Analizy

Wyższe stopy procentowe mogą podbić zyski banków o miliardy

Jeśli stawka referencyjna poszłaby w tym cyklu w górę o 1,5 pkt proc., podnosząc w takim samym stopniu średnie oprocentowanie kredytów, ale depozytów tylko o 0,5 pkt proc., podniosłoby to wynik netto branży o 11 mld zł.
Foto: Adobestock

Rada Polityki Pieniężnej podniosła w ubiegłym tygodniu stawkę referencyjną o 0,4 pkt proc., do 0,5 proc., co dla banków jest bardzo dobrą wiadomością po ponad roku rekordowo niskich stóp na poziomie 0,1 proc. Do pułapów sprzed pandemii jeszcze trochę brakuje, bo stawka referencyjna wynosiła wtedy 1,5 proc. Rynek jednak zakłada, że to dopiero początek cyklu zacieśniania polityki.

Uwaga na obligacje

WIBOR 3M po podwyżce stóp urósł do 0,68 proc., ale kontrakty wyceniają, że za rok może sięgnąć nawet 2,5 proc. To by oznaczało, że stawka referencyjna musiałaby wynosić wtedy około 2,3 proc., zatem jeszcze czekałyby nas podwyżki stóp o 1,9 pkt proc.

Foto: GG Parkiet

Dla banków byłby to wiatr w żagle, bo poprawiłby ich marże i wyniki odsetkowe. Polskie banki mają w zdecydowanej większości kredyty o zmiennym oprocentowaniu, więc ich przychody odsetkowe wzrosną szybciej i prawdopodobnie w większym stopniu niż koszty tego typu. Szczególnie teraz, gdy trzy czwarte depozytów to depozyty bieżące, w większości nieoprocentowane, a banki mają dużą nadpłynność (przewagę wartości depozytów nad kredytami).

Jak dokonana już podwyżka wpłynie na banki? Weźmy pod uwagę, że sektor bankowy ma blisko 1,1 bln zł kredytów złotowych ze średnim oprocentowaniem 3,22 proc. oraz 1,57 bln zł depozytów złotowych oprocentowanych po 0,06 proc. Po pełnym dostosowaniu cen kredytów, co w przypadku np. hipotek może zająć od trzech do sześciu miesięcy (czyli pełne skutki będą widoczne w kwietniu), wynik odsetkowy netto sektora może wzrosnąć o niemal 4,4 mld zł, czyli netto o 3,5 mld zł (dla porównania w tym roku, nawet bez uwzględniania podwyżek stóp, sektor wypracować może 15 mld zł zysku netto, choć należy odjąć od tego rezerwy na franki, których wielkość trudno oszacować).

Foto: GG Parkiet

Ten rachunek opiera się na założeniu, że koszt depozytów nie drgnie. Jeśli jednak ich oprocentowanie urosłoby o 0,2 pkt proc., czyli o połowę mniej niż kredytów, to wynik odsetkowy sektora poprawiłby się o 1,25 mld zł, a zysk netto o 1 mld zł. Gdyby jednak stopy łącznie z dokonaną już podwyżką urosły o 1,5 pkt proc., a średnie oprocentowanie depozytów wzrosłoby o 0,5 pkt proc., to wynik odsetkowy branży zwiększyłby się aż o 14,1 mld zł, czyli o ponad 11 mld zł netto.

To byłby pełny roczny wpływ przy założeniu stabilnej wartości portfela kredytów. Pominęliśmy w tych rozważaniach wpływ podwyżek stóp na koszty finansowania hurtowego (na razie powinien być niewielki) i wpływ większej dochodowości obligacji skarbowych na wynik odsetkowy. Nie wzięliśmy też pod uwagę ewentualnego pogorszenia spłacalności kredytów, które może nastąpić po wzroście stóp, i wynikający z tego wzrost kosztów ryzyka (to jednak byłoby widoczne dopiero po jakimś czasie i uzależnione od sytuacji na rynku pracy).

Foto: GG Parkiet

Nie można jednak pomijać wpływu instrumentów dłużnych, które stanowią już 31 proc. aktywów sektora. Jest on jednak niejednorodny. – Nie jest tak, że podwyżki stóp lub oczekiwanie podwyżek, wpływające na wzrost rentowności obligacji trzymanych przez banki, będą zawsze jeden do jednego przekładały się na zmianę ich wartości. Po pierwsze zależy to od tego, czy papiery mają stałe czy zmienne oprocentowanie. Korporacyjne papiery mają zwykle zmienne oprocentowanie, które dostosowuje się do nowych stóp, więc nie ma tu istotnego wpływu na wycenę. Z kolei obligacje skarbowe mają zwykle stałe oprocentowanie, co jednak też nie oznacza, że automatycznie zmienia się wycena całości po podwyżce stóp czy wzroście rentowności obligacji na rynku. Sporo bowiem zależy od tego, do jakiej kategorii instrumentów należą, a w efekcie od metody ich wyceny, czyli czy są wyceniane metodą zamortyzowanego kosztu czy wartości godziwej – tłumaczy Marcin Czaplicki, ekonomista PKO BP.

W pierwszym przypadku, obejmującym m.in. papiery trzymane do terminu zapadalności, wycena się nie zmienia, więc zmiana stóp nie ma wpływu na wynik banku. Według danych KNF na koniec sierpnia 47 proc. (czyli 370 mld zł) instrumentów dłużnych w posiadaniu sektora było wycenianych właśnie w ten sposób. W przypadku pozostałych instrumentów (417 mld zł) wycena się zmienia, a zmiana przechodzi przez wynik albo jest wykazywana w kapitałach.

– Zazwyczaj podwyżki stóp są dla banków w średnim okresie pozytywne, ale w krótkim, tzn. w perspektywie kwartału, mogą być negatywne ze względu na spadek wyceny papierów skarbowych. Skala tego spadku zależy od struktury bilansu: im większy odsetek obligacji wycenianych metodą wartości godziwej, a w jego ramach udział obligacji ze stałą stopą, oraz im dłuższy czas do terminu ich wykupu, tym wpływ jest większy, bo wyższa jest wrażliwość tego portfela na wycenę – podsumowuje Czaplicki.

Spory wpływ depozytów

Marta Czajkowska-Bałdyga, analityczka Ipopemy Securities, zakłada, że dzięki podwyżce stóp o 0,4 pkt proc. wynik odsetkowy banków może poprawić się w skali całego roku o 3,5–3,8 mld zł, co dałoby 2,8–3 mld zł zysku netto więcej. Są to szacunki przy stabilnym bilansie banków – zatem ewentualny wzrost akcji kredytowej może ten pozytywny wpływ jeszcze zwiększyć.

Dużo jednak zależy od tego, czy po raz pierwszy w historii bankom uda się uniknąć istotnego wzrostu cen depozytów, który klientom wydaje się naturalny, skoro RPP podniosła stopy. – Nasze szacunki opierają się na założeniu, że stopy depozytowe nie będą podnoszone w pierwszych sześciu miesiącach, a docelowo będą wyższe o 0,1 pkt proc. niż teraz. Nie wydaje się, aby ceny depozytów po ostatniej podwyżce stóp poszły znacząco w górę. Banki prawdopodobnie mogą starać się zwlekać z wprowadzeniem podwyżek do cenników. Sektor jest nadpłynny i obecnie nie widać znaczącego odpływu depozytów zarówno korporacji, jak i klientów detalicznych – mówi analityczka Ipopemy.

Marcin Materna, dyrektor działu analiz Millennium DM, ma bardziej ostrożne szacunki. Jego zdaniem podwyżka stóp o 0,4 pkt proc. przyniesie sektorowi około 1,5 mld zł dodatkowego zysku netto. – Ceny depozytów pewnie pójdą w górę, ale oczywiście nie w tej skali co wzrost stóp. Na pewno nie spodziewam się wprowadzenia oprocentowania kont czy znaczącego wzrostu oprocentowania kont oszczędnościowych. Per saldo podwyżki będą korzystne dla banków – mówi Materna.

WIG-banki blisko historycznego rekordu

Ten rok należy do banków nie tylko na polskiej giełdzie, ale niemal na całym świecie. Przyśpieszająca inflacja powoduje, że inwestorzy zwracają się ku kredytodawcom w nadziei na rozpoczęcie cyklu podwyżek stóp procentowych i poprawę ich rentowności.

To także część większego trendu, w ramach którego inwestorzy ostatnio preferują spółki typu value (do których oprócz banków zaliczają się inne stabilne, niżej wyceniane firmy płacące dywidendy, m.in. energetyczne czy surowcowe) względem firm typu growth (cechujących się wyższym tempem wzrostu biznesu, wysokimi wycenami i zwykle brakiem dywidend). Jednak okazuje się, że WIG-banki w tym roku zdecydowanie pobił swoje zagraniczne odpowiedniki pod względem stopy zwrotu. Od początku stycznia WIG-banki zyskał aż 85 proc., co oznacza, że jest zdecydowanie najlepszym indeksem branżowym na GPW i przebił WIG o prawie 55 pkt proc. Indeks Euro Stoxx Banks, zrzeszający 42 największe banki ze strefy euro, został pokonany przez warszawski wskaźnik o 47 pkt proc., a amerykański MSCI USA Banks o 49 pkt proc. Dzięki tak świetnej postawie WIG-banki oscyluje już wokół 8700 pkt, a we wtorek był blisko rekordowego poziomu – notowania dotarły na zamknięciu do 8930 pkt, czyli raptem 3 proc. poniżej najwyższego wyniku w historii (9205 pkt zanotowane 24 stycznia 2018 r.). Wskaźnik ceny do wartości księgowej indeksu dotarł w okolice 1,3, co wyraźnie pokazuje oczekiwania inwestorów dotyczące poprawy rentowności sektora bankowego. Taki wskaźnik wyceny może uzasadniać średnią rentowność kapitałów własnych (ROE) kredytodawców zaliczanych do indeksu WIG-banki na poziomie blisko 13 proc. Dla porównania w przedpandemicznym 2019 r. średnie ROE tego indeksu wyniosło 8,5 proc.

Spośród polskich banków z GPW najwięcej w tym roku zyskały te, które w ub.r. najwięcej straciły z powodu większej wrażliwości na zmiany stóp procentowych. Głównie chodzi o Aliora, który zyskał aż 200 proc. – jego kurs jest najwyżej od połowy 2019 r. Mocno zyskały też banki z dużym portfelem hipotek frankowych, jak mBank czy nawet Millennium (kurs urósł odpowiednio o 175 proc. i prawie 80 proc.), co sugeruje, że rynek nie wycenia negatywnego scenariusza frankowego, a wręcz skłania się ku scenariuszowi umiarkowanemu, z rozłożonymi w czasie kosztami związanymi z kredytami w CHF. MR

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.