Analizy

#TydzieńNaRynkach: Fundamenty sprzyjają hossie

Solidna poprawa sytuacji w większości światowych gospodarek oraz dobre wyniki spółek, głównie amerykańskich powodują, że na giełdach przeważają bardzo dobre nastroje. Przed nami ich majowy test.
Foto: Adobestock

W Ameryce znów rekordowo

Nie ma już wątpliwości, że najważniejsze światowe gospodarki wchodzą w fazę szybkiego nadrabiania pandemicznych zaległości. Prognozy w tej kwestii także są coraz lepsze. Jednocześnie banki centralne, z rezerwą federalną na czele, ani myślą o zacieśnianiu swej polityki. Fed zupełnie ignoruje sygnały rosnącej inflacji, co zresztą zapowiadał. Dostrzega także poprawę w gospodarce, ale do osiągnięcia pełnego zatrudnienia droga jeszcze bardzo daleka. Większość amerykańskich spółek raportuje dobre wyniki finansowe, szczepienia idą pełną parą, więc byki mogą spać spokojnie. Do tego jeszcze Joe Biden w ramach kolejnych programów stymulacji fiskalnej sypie dolarami jak z rękawa. Pamiętać jednak należy, że zbyt dobre nastroje często mogą być zwodnicze, a efekty sezonowe, których maj jest symbolem, mogą nieco zmienić sytuację na rynkach.

Na razie nic jednak na to nie wskazuje. S&P500 do czwartku zwyżkował o 0,7 proc., pokonując kolejny stopień na poziomie 4 200 punktów. Lekkiej zadyszki dostał Dow Jones, nie zmieniając wartości, ale zdołał utrzymać się powyżej 34 000 punktów. Sięgająca 0,5 proc. zwyżka Nasdaq Composite na euforię nie wskazuje, ale kierunek ruchu raczej nie budzi wątpliwości. Słabnący dolar nikogo nie martwi, ale ponownie zwyżkująca rentowność na rynku długu może wzbudzać czujność. Dollar Indeks zdaje się nieuchronnie szykować do testowania lokalnego dołka z lutego, ale ruch ten może zostać zakłócony, jeśli pojawi się awersja do ryzykownych aktywów. Rentowność amerykańskich dziesięciolatek ponownie znalazła się powyżej 1,6 proc., ale pod koniec marca była jeszcze wyżej i dramatu nie było.

Na głównych giełdach europejskich aż tak kolorowo nie było. Indeks we Frankfurcie zniżkował już drugi tydzień z rzędu, tym razem o 0,8 proc. W Londynie zanotowano symboliczną zwyżkę, a paryski CAC40 rósł o 0,7 proc. Problemów na naszym kontynencie nie brakuje, więc na zachowanie indeksów giełdowych i tak nie ma co narzekać. Wspomniane osłabienie dolara pomogło w kontynuacji odbicia na rynkach wschodzących, choć o nadmiernej dynamice nie można mówić. ETF na MSCI Emerging Markets rósł do czwartku o 0,7 proc. i był to już trzeci zwyżkowy tydzień z rzędu. Ujemna korelacja z dolarem jest tu ewidentna.

Energetyka i banki w roli głównej

Ostatnie dni przyniosły kontynuację dobrej passy na warszawskim parkiecie. Największy wpływ na poprawę nastrojów miały spółki energetyczne, które mają być uwolnione od węglowego balastu i rozwijać się zgodnie ze światowymi tendencjami, czyli zwiększać dział odnawialnych źródeł energii. Lepiej późno niż wcale, ale zamieszania w ostatnich latach było z tym niemało. Chyba niepotrzebnie. Czwartkowe orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, dotyczące pytań dotyczących możliwości rozwiązania skomplikowanej kwestii kredytów we frankach nie wyjaśniło zbyt wiele, ale inwestorzy najwyraźniej uznali, że to korzystne dla banków. Teraz wiele zależeć będzie od rozstrzygnięć polskiego Sądu Najwyższego. Zdaniem części prawników orzeczenie TSUE jest korzystne dla kredytobiorców, a nie banków. W czwartek WIG20 zwyżkował w najlepszym momencie nawet 2,5 proc., ale dzień zakończył się wzrostem o 1 proc. W trakcie pierwszych czterech sesji minionego tygodnia zyskał 3,2 proc., a od początku kwietnia 5,8 proc. Mijający miesiąc okazał się więc bardzo dobry z punktu widzenia posiadaczy akcji, najlepszy od grudnia ubiegłego roku. Bykom nie udał się jednak atak na 2100 punktów i można mieć wątpliwości, czy zdołają dokonać tej sztuki w maju. Nie został też przetestowany tegoroczny szczyt, ustanowiony w połowie stycznia (2100 punktów z małym „ogonkiem"). Krótkoterminowo indeks porusza się w tendencji wzrostowej, zaś w nieco dłuższym horyzoncie wciąż mamy do czynienia z trendem bocznym.

Indeks średnich firm kontynuuje trwającą od szczęściu miesięcy tendencję wzrostową. Jej impet był co prawda wyraźnie słabszy niż w przypadku wskaźnika blue chips, ale wątpliwości co do kierunku ruch nie ma. Indeks jest najwyżej od maja ubiegłego roku i minimalnie pokonał 4500 punktów. Tu można dopatrywać się technicznego oporu, a więc i spadkowej korekty. Raczej nie spowoduje ona trwałego pogorszenia się nastrojów. mWIG40 do czwartku zyskiwał 2,4 proc., a od początku kwietnia 3,5 proc. Wysoką dynamikę utrzymuje za to wskaźnik najmniejszych firm. sWIG80 w trakcie pierwszych czterech sesji tygodnia rósł o 2,3 proc., a od początku kwietnia o prawie 6 proc.

W gronie największych firm naszego parkietu nie ma żadnych wątpliwości w kwestii liderów. Akcje PGE do czwartku szły w górę o 18,5 proc., najmocniej od listopada ubiegłego roku i znalazły się najwyżej od pond dwóch lat. Kwiecień przyniósł zwyżkę o prawie 49 proc. i był to najlepszy miesięczny  wynik w historii notowań spółki. Walory Tauronu zwyżkowały do czwartku o prawie 11 proc., a od początku kwietnia o niemal 33 proc. WIG Energia jest liderem wśród indeksów branżowych, zyskując od początku roku prawie 40 proc., ale do historycznych rekordów jeszcze daleka droga. Na razie mamy poziom najwyższy od ponad trzech lat. Najmocniej, o prawie 9 proc., w górę poszły do czwartku akcje PKO BP, walory Santandera zwyżkowały o ponad 7 proc., a Pekao o prawie 7 proc. Niemal 9 proc. zyskały akcje LPP, osiągając poziom najwyższy od ponad trzech lat. Na inwestorach najwyraźniej wrażenia nie zrobiła sięgająca ponad 44 mln zł strata netto w czwartym kwartale i 190 mln zł w roku obrotowym oraz 15 proc. spadek przychodów ze sprzedaży. Niewątpliwie pozytywne wrażenie daje licząca 1,3 mld zł gotówka w dyspozycji spółki, która pozwala ze spokojem patrzeć w przyszłość. Sięgająca niemal 2,5 proc. zwyżka notowań walorów CD Projektu może stanowić pierwszy sygnał co najmniej przerwy w trwającej od grudnia ubiegłego roku tendencji spadkowej. Do przełomu potrzebne byłyby jednak jakieś pozytywne informacje ze spółki. Po przekraczającej 25 proc. przecenie z poprzedniego tygodnia, sięgający niespełna 5 proc. spadek notowań akcji Mercatora można przyjąć jako początek uspakajania się nastrojów wokół tej firmy. Nie do końca udana była próba powstrzymania tendencji spadkowej na walorach Dino. Bilans czterech sesji wyniósł zaledwie kilka dziesiątych procent, ale cofnięcie się notowań z 260 do 234,4 zł, czyli o prawie 10 proc., nie robi dobrego wrażenia.

Z bankowo-energetycznej hossy skorzystał także indeks średnich firm. Akcje Aliora zwyżkowały do czwartku o ponad 19 proc., papiery Millennium o prawie 10 proc., a walory mBanku o nieco ponad 9 proc. Kurs akcji Enei poszybował w górę o niemal 9 proc. Posiadacze papierów Benefit Systems już liczą na luzowanie obostrzeń, a sądząc po obrotach chętnych do kupna nie brakuje. Kurs rósł o ponad 9 proc. Z kolei papiery firm związanych z ochroną zdrowia nie cieszą się ostatnio popularnością. Akcje Biomedu traciły do czwartku ponad 13 proc. To już piąty tydzień ich dynamicznej przeceny, a łącznie zniżka sięga w tym czasie 47 proc. O niemal 9 proc. taniały akcje Celon Pharmy. Trudne chwile przeżywają posiadacze sporej części spółek zajmujących się grami komputerowymi. Papiery PlayWay zniżkowały o ponad 8 proc., a w poprzednim tygodniu traciły ponad 13 proc.

Surowcowa hossa trwa

Wzrostowa tendencja na rynku surowcowym nie tylko nie słabnie, ale wręcz ulega przyspieszeniu. CRB Indeks do czwartku zwyżkował o ponad 2 proc. Po niewielkie korekcie czwarty wzrostowy tydzień z rzędu i poziom najwyższy od prawie trzech lat. Coraz bardziej pachnie inflacją. W ostatnich dniach na giełdach towarowych o miano lidera walczy etanol z ropą naftową. Popularny w czasach pandemii składnik preparatów do dezynfekcji drożał do czwartku o prawie 6 proc., osiągając poziom najwyższy od siedmiu lat. Od kwietnia ubiegłego roku wzrost sięgnął o 120 proc. Notowania amerykańskiej WTI szły w górę o 4,5 proc., pozostając w trendzie bocznym. Nieudana próba pokonania poziomu 65 dolarów za baryłkę sugeruje raczej utrzymanie tego kierunku ruchu. Europejska Brent podrożała o prawie 3 proc. zbliżając się do 68 dolarów za baryłkę.

O niemal 3 proc. zwyżkowały kontrakty terminowe na miedź, sięgając niemal 450 centów za funt, co jest poziomem najwyższym od prawie dziesięciu lat. Trend wzrostowy ma się więc znakomicie i nic nie wskazuje na to, by miał się zmienić, choć nie można wykluczyć korekty. Od dołka z marca ubiegłego roku metal podrożał o 113 proc. Bykom sprzyjają prognozy zakładające nadwyżkę popytu nad podażą. Z bicia historycznych rekordów nie zamierzają też zrezygnować notowania palladu, którego cena do czwartku szła w górę o prawie 3,5 proc. Na rynku platyny trwa tendencja boczna, a do czwartku spadek sięgał 2,5 proc. Byki ledwie obroniły się przed spadkiem poniżej 1200 dolarów za uncję. Mimo zniżkującego dolara, słabo radziło sobie złoto. Notowania kruszcu zniżkowały o kilka dziesiątych procent, ale wciąż widać konsekwencje nieudanego ataku na poziom 1800 dolarów za uncję z poprzedniego tygodnia. Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest kontynuacja ruchu w bok, w przedziale 1750-1800 dolarów. Spośród towarów rolnych drożała jedynie pszenica, kawa i kakao, zaś ceny większości pozostałych szły w dół.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.