Analizy

Brokerzy chcą się załapać na nową falę na NewConnect

Kapitał, który pojawił się na „małej giełdzie", sprawił, że i emitenci chętniej spoglądają na ten rynek. Brokerzy zacierają ręce.
Foto: Fotorzepa, Grzegorz Psujek

NewConnect przeżywa drugą młodość. Takiego ruchu na tym rynku nie było bowiem nigdy w historii. Przede wszystkim pojawił się na nim długo oczekiwany kapitał. A skoro jest kapitał, to i są spółki, które chcą po niego sięgnąć. Między popytem a podażą są natomiast domy maklerskie, które znów o NewConnect myślą coraz cieplej.

Przełomowy rok

Rynek NewConnect na przestrzeni lat przeżył kilka wzlotów i upadków. Razem z nim rosły, ale też i cierpiały domy maklerskie i autoryzowani doradcy, którzy nie byli w stanie konkurować z największymi brokerami i musieli skupić się na mniejszych emitentach. Tych jeszcze kilka lat temu nie brakowało. W 2012 r. na NewConnect zadebiutowało 89 firm, co oczywiście było wodą na młyn dla pośredników, którzy żyją z przeprowadzania ofert akcji. Wejść na rynek mogła praktycznie każda spółka. Liczby często nie szły jednak w parze z jakością. To sprawiło, że NewConnect przypięto łatkę rynku spekulacyjnego, z wątpliwej jakości spółkami i ich szemranymi zarządami. Dla mniejszych pośredników był to spory problem. Przy takim nastawieniu inwestorów przebicie się z ofertą, choćby i była ona sensowna, stało się trudniejsze, a dodatkowo trzeba było wziąć na siebie ryzyko reputacyjne związane z ewentualnymi niepowodzeniami emitentów.

To, w połączeniu z coraz większymi wymaganiami GPW, która postanowiła uporządkować rynek, sprawiło, że zamiast kilkudziesięciu debiutów rocznie mieliśmy ich maksymalnie kilkanaście. Jakby tego było mało, chętnych, by obsłużyć oferty akcji, też przybywało. Rynek maklerski przez lata nie rozpieszczał, więc brokerzy szukali każdej okazji do zarobku. Z jednej strony mieliśmy więc mniejszych pośredników, dla których NewConnect był naturalnym środowiskiem, a z drugiej też podmioty również z zapleczem bankowym, które co jakiś czas schylały się też po mniejsze projekty, by uzupełnić luki przychodów.

Ubiegły rok zmienił jednak całkowicie oblicze zarówno rynku maklerskiego, jak i NewConnect. Po latach posuchy brokerzy przeżywają w końcu hossę, być może największą od początku funkcjonowania rynku. Największe podmioty mogą więc skoncentrować się na podstawowych obszarach działalności, co daje z kolei więcej miejsca mniejszym brokerom. To, co jednak wydaje się kluczowe, to zmartwychwstanie rynku NewConnect. Przede wszystkim pojawił się na nim kapitał. W ubiegłym roku obroty na NewConnect wyniosły 14,7 mld zł. Wcześniej najlepszym okresem pod tym względem był 2011 r. Wtedy obroty wyniosły jednak... 2 mld zł. Nie można było przejść obok tego obojętnie.

Foto: GG Parkiet

– Ubiegły rok na rynku NewConnect był przełomowy. Obroty na nim były większe niż łącznie w ciągu ostatnich dziesięciu lat. Nagle inwestorzy zaczęli dostrzegać, że na rynku są ciekawe firmy, z interesujących branż. Do tego doszły również tematy spekulacyjne powiązane m.in. z covidowym zamieszaniem. To też sprawiło, że i sami emitenci znów zaczęli interesować się pozyskaniem kapitału na NewConnect. Ten rok, jeśli chodzi o liczbę debiutów, zapowiada się bardzo optymistycznie. Myślę, że jako DM INC do końca roku weźmiemy udział nawet w kilkunastu projektach – mówi Sebastian Huczek, wiceprezes DM INC. Inni brokerzy również „poczuli krew" i nie ukrywają, że NewConnect znowu stał się atrakcyjnym rynkiem dla inwestorów, emitentów oraz pośredników. Szansy w nim upatruje również DM Navigator. – Naszym zdaniem szczególnie ciekawe branże w tym momencie to med-tech i biotechnologia. Widzimy, że w tym obszarze rynek też się wyedukował. Wprowadzając kilka lat temu spółki na NC z tych branż, widzieliśmy wśród inwestorów spore niezrozumienie tematu i problemy z wyceną. Dzisiaj wygląda to już inaczej. Ta wiedza jest zdecydowanie większa, głębsza i inwestorzy wiedzą, w co inwestują. Spółki z tych działów gospodarki będą się więc pojawiały na rynku, szczególnie jeśli chodzi o med-tech. Widzimy, że w tym roku jest szansa na kilka ciekawych debiutów. Kolejny ciekawy obszar rynku to fotowoltaika i magazyny energii, czyli wszystko, co jest związane z tzw. zieloną energią – mówił ostatnio w Parkiet TV Dariusz Tenderenda, członek zarządu DM Navigator.

Ciekawym przypadkiem jest Prosper Capital DM. Firma nie dość, że widzi dla siebie miejsce jako oferującego akcje spółek chcących wejść na NewConnect, to jeszcze sama kusi swoimi papierami (planuje pozyskać z oferty do 4 mln zł) i chce się pojawić na „małej giełdzie".

Bez powtórki z przeszłości?

Znowu więc mamy boom na NewConnect. Bolesne doświadczenia z przeszłości budzą jednak obawy, czy aby rynek znów nie padnie ofiarą własnego sukcesu. Huczek wierzy, że tak się nie stanie.

– Rynek NewConnect się rozwinął i nie spodziewam się powtórki problemów z lat 2011–2012. Oczywiście NewConnect to nadal spółki na wcześniejszym etapie rozwoju, przez co ryzyko inwestycyjne też jest większe, ale czym innym jest ryzyko biznesowe, a czym innym niezrozumiałe i mające niewiele wspólnego z biznesem decyzje zarządów. Jakość spółek, która pojawia się teraz na rynku, też jest dużo lepsza. Dysponują one większym kapitałem, przeprowadzają większe emisje, również w formie oferty publicznych, i myślę, że możemy być optymistami, jeśli chodzi o przyszłość. Dodatkowo sporo robi sama GPW, która dość rygorystycznie podchodzi, jeśli chodzi o weryfikację spółek chcących wejść na NewConnect – mówi wiceprezes DM INC.

Pytania do... PIOTRA TELEONA prezesa Prosper Capital Dom Maklerski

Foto: materiały prasowe

PCDM jest w trakcie emisji akcji i szykuje się do debiutu na NC. Dlaczego zdecydowaliście się na ten ruch akurat teraz?

Uważamy, że obecnie jest bardzo dobry moment na pozyskanie kapitału w drodze emisji publicznej. Obserwujemy wyjątkowe zainteresowanie inwestowaniem na rynku kapitałowym, w szczególności przez klientów indywidualnych. Dotyczy to również spółek mniejszych, notowanych na NewConnect. Rok 2020 był okresem rekordowych obrotów na tym rynku. Wartość obrotów na NewConnect wzrosła w 2020 roku w stosunku do roku 2019 ponaddziesięciokrotnie i przekroczyła 14 mld zł. W związku z tym uważamy, że jest to dobry moment, by dom maklerski współpracujący z GPW w zakresie wprowadzania emitentów na NewConnect również pojawił się na tym rynku.

Na ile wpływ na decyzję o przeprowadzeniu oferty ma wasza sytuacja kapitałowa, a na ile plany rozwojowe i ogólny wzrost zainteresowania giełdą?

Oczywiście jesteśmy instytucją finansową zobowiązaną do utrzymywania wskaźników kapitałowych na satysfakcjonującym poziomie. W związku z czym część naszego kapitału musi być przeznaczona na utrzymanie odpowiednich norm ostrożnościowych. Na chwilę obecną wskaźniki mamy na odpowiednim poziomie, natomiast dzięki środkom z emisji chcemy wzmocnić działania rozwojowe nakreślone w naszej strategii, zatwierdzonej przez radę nadzorczą w styczniu. Główne cele, na które chcemy przeznaczyć środki pozyskane z emisji, to rozbudowa platformy transakcyjnej, umożliwiającej pełną obsługę dostępnej u nas oferty produktowej oraz rozwój infrastruktury związanej z naszą siecią sprzedaży.

Wspomniał pan o rozbudowie specjalnej platformy dla inwestorów. Co będzie ona oferować waszym klientom?

Można powiedzieć, że pierwszy etap w tym zakresie został już zrealizowany. W styczniu bieżącego roku uruchomiliśmy możliwość zawarcia z nami umowy świadczenia usług maklerskich online. Ograniczenia związane z pandemią w ostatnim okresie przyspieszyły na rynku zmiany w tym obszarze. Docelowo, oprócz możliwości złożenia zapisów w ofertach akcji czy obligacji na rynku pierwotnym, które były w ostatnim okresie naszą główną działalnością, chcemy na naszej platformie umożliwić klientom nabywanie jednostek uczestnictwa funduszy inwestycyjnych. Uważamy, że fundusze inwestycyjne otwarte mogą być świetnym uzupełnieniem naszej oferty w zakresie bardziej bezpiecznych produktów. Docelowo planujemy rozszerzyć również naszą działalność o doradztwo inwestycyjne dostępne na naszej platformie. W tym zakresie planujemy złożyć do KNF wniosek o rozszerzenie licencji. Oczywiście wszystko to chcielibyśmy zaoferować klientom w nowoczesnej formie wraz z odpowiednimi, dodatkowymi narzędziami, m.in. do obserwacji stóp zwrotu na swoim portfelu.

Nie tylko sami emitujecie akcje, ale prowadzicie też ofertę Red Carpet. Będą kolejni emitenci i w jakich branżach upatrujecie największy potencjał i szanse dla siebie?

Tak oczywiście, jednym z naszych głównych celów jest wspieranie przedsiębiorstw w pozyskiwaniu kapitału. Mamy licencję na doradztwo dla przedsiębiorstw, ale oprócz tego przede wszystkim jesteśmy aktywni w zakresie pozyskiwania kapitału w formie akcji nowej emisji lub obligacji. Staramy się wykorzystać zainteresowanie rynkiem kapitałowym i współpracujemy obecnie z kilkunastoma potencjalnymi emitentami, którzy w krótszym lub dłuższym okresie będą gotowi do debiutu na rynku. W pierwszej połowie 2021 roku planujemy przeprowadzić, oprócz naszej oferty, pięć innych ofert spółek, które zamierzają zadebiutować na NewConnect lub są już notowane, ale w planach mają podwyższenie kapitału i pozyskanie w ten sposób nowych środków na rozwój. Branże, które zdefiniowaliśmy jako najciekawsze w najbliższym okresie, to odnawialne źródła energii, medycyna i opieka zdrowotna, nowoczesne technologie oraz czas wolny/rozrywka.

A co z konkurencją? Wiele mniejszych domów maklerskich również mocno nastawia się na NC, a także na inne obszary zarezerwowane dla mniejszych podmiotów.

Patrząc na liczbę podmiotów maklerskich na rynku, która w zasadzie przez ostatnie lata topniała, oraz chociażby liczbę spółek na polskiej giełdzie obecnie na rynku nie jest aż tak bardzo ciasno. Poza tym, biorąc pod uwagę mnogość licencji i specjalizację, trudno znaleźć dwa identyczne biura maklerskie. Bardzo dobrze radzi sobie też kilka platform crowdfundingowych. W zakresie oferty funduszowej niezależni dystrybutorzy funduszy biją kolejne rekordy pozyskanych aktywów. Myślę, że to, co my możemy zaoferować, to przede wszystkim kompleksowość naszych usług. W stosunku do dużych podmiotów jesteśmy z pewnością bardziej elastyczni i otwarci na nowe wyzwania. Zdobywamy bardzo ciekawe doświadczenia, jak chociażby obsługa w ubiegłym roku prawa poboru Praire Mining Limited, które zostało przeprowadzone na czterech różnych rynkach, w tym w Australii.

Obroty na rynku głównym i NC rosną. Szykują się kolejne debiuty rynkowe. Nadeszły znowu złote czasy dla domów maklerskich, również tych mniejszych i niezależnych?

Chyba trudno zaprzeczyć, że rok 2020 był jednym z najlepszych okresów na polskim rynku kapitałowym. Zyskują na tym też oczywiście małe domy maklerskie. Po wielu latach stagnacji mamy bardzo ciekawy okres wywołany przede wszystkim niskimi stopami procentowymi. Dodatkowo wyjątkowa zmienność, jaką obserwowaliśmy w ubiegłym roku, na giełdach uruchomiła sporo kapitału spekulacyjnego. Mamy w Polsce coraz szersze grono zamożnych osób zainteresowanych lokowaniem swojego kapitału, jak również coraz szersze grono przedsiębiorstw zdających sobie sprawę z korzyści bycia spółką giełdową. Dom maklerski jest naturalnym miejscem łączącym te dwie grupy, umożliwiając jednocześnie klientom uzyskiwanie ciekawych stóp zwrotu z inwestycji, przy zachowaniu odpowiedniej dywersyfikacji produktów.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.