Analizy

CSR na giełdzie. Respect? Tak – ale wobec kogo?

Idea indeksu grupującego spółki odpowiedzialne społecznie na GPW jest ze wszech miar słuszna i godna poparcia. Aby znaleźć się w indeksie Respect, emitent musi spełnić wymagania Społecznej Odpowiedzialności Biznesu (CSR) i poddać się audytowi.

Artur Rzepka, wiceprezes SII

Foto: Archiwum

Giełdowa specyfika indeksu pozwalałaby oczekiwać, że przy poszanowaniu wszystkich innych grup interesariuszy (odbiorcy, dostawcy, pracownicy, społeczność lokalna) czy środowiska naturalnego na czoło wysunie się poszanowanie praw i słusznych oczekiwań akcjonariuszy, w szczególności najmniej uprzywilejowanej grupy – inwestorów detalicznych.

Kryteria selekcji do indeksu pokazują jednak, że pomimo wymienienia na pierwszym miejscu, akcjonariusze zostali potraktowani raczej po macoszemu. Dlaczego? Ocena odpowiedzialności opiera się na braku kar nałożonych przez KNF czy GPW, poprawnym raportowaniu w zakresie Corporate Governance (CG), oraz wymaganej prawem czy kodeksem CG zawartość strony www. Czyli wszystko, co i tak obowiązuje już emitentów. Czy można sobie wyobrazić, że założeniem odpowiedzialnej polityki wobec pracowników w poważnej firmie będzie wyłącznie prawidłowe stosowanie kodeksu pracy? Albo brak kar za zanieczyszczanie środowiska będzie wyrazem prawidłowej polityki ekologicznej? Chyba nie.

Emitenci, szczególnie ci duzi, często tłumaczą się, że inwestorzy mniejszościowi posiadają jedynie niewielki procent akcji spółki, a więc poświęcanie im dużej uwagi byłoby nieuzasadnione. Jednocześnie te same spółki – i słusznie – posiadają w strukturach dział komunikacji wewnętrznej, wydają czasopisma skierowane do pracowników czy mają przeznaczone dla nich rozbudowane serwisy intranetowe. Akcjonariusze nierzadko mogą stanowić większą liczebnie grupę osób niż pracownicy emitenta – jednak determinacji w aktywnej komunikacji czy dbaniu o ich prawa często nie widać. Aby osiągnąć efekty komunikacyjne, nie można tylko siedzieć i narzekać na małe zainteresowanie ze strony inwestorów, ale trzeba wyjść z odpowiednimi działaniami naprzeciw ich oczekiwaniom. Czyż nie tak robi się np. z klientami? Chyba że właściciele (inwestorzy) są mniej ważni dla firmy niż pracownicy czy klienci.

Spytaliśmy spółki z indeksu Respect (wysyłając e-maile na adresy dostępne na stronie GPW) o ich działania dedykowane inwestorom indywidualnym w 2012 r. W ciągu 24 godzin odpowiedziało tylko siedem z dwudziestu spółek, przy czym istotnie poza standardowe działania (strona www i bierne oczekiwanie na kontakt ze strony inwestora) wyszły tylko trzy z nich: PZU, JSW i Azoty Tarnów. Pozostałe cztery deklarowały co prawda pewne działania, jednak nawet na ich stronach trudno było odnaleźć informacje, że inwestorzy indywidualni byli na nie zaproszeni. Reszta nie znalazła czasu, aby na nasze krótkie pytanie odpowiedzieć, chyba że prowadzą tyle działań, że nie można ich opisać w ciągu jednego dnia.

Nazwa indeksu oznacza szacunek (ang. respect). Tylko wobec kogo? Bo chyba nie inwestorów indywidualnych.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.