Polacy zaczynają przekonywać się do obligacji skarbowych. Prawdę mówiąc, są zmuszeni do szukania innych możliwości lokowania pieniędzy, bo w bankach tracą coraz więcej z powodu rosnącej inflacji. Według szacunków na podstawie danych NBP, w styczniu realne oprocentowanie depozytów (po uwzględnieniu inflacji, ale bez podatku od zysków kapitałowych) sięgało minus 2,9 proc.
Nic zatem dziwnego, że ludzie sięgają po lepiej oprocentowane papiery rządowe. W pierwszym miesiącu 2020 r. Ministerstwo Finansów sprzedało obligacje o łącznej wartości prawie 2,5 mld zł. Był to rekord. Styczniowa sprzedaż była o ponad 50 proc. większa niż w grudniu ubiegłego roku (wtedy wyniosła 1,6 mld zł). Rekordowa okazała się też liczba kupujących – ponad 27 720 osób. Dla porównania, w styczniu 2019 r. inwestorzy wydali na papiery rządowe 1,1 mld zł.
Kalkulujemy coraz lepiej
Co istotne, decyzje o wyborze rodzaju obligacji stają się bardziej racjonalne. Do niedawna zdecydowanie najbardziej popularne były papiery o najkrótszym terminie do wykupu: trzymiesięczne i dwuletnie. W styczniu kupiono najwięcej czterolatek – za 1,1 mld zł (46-proc. udział w strukturze sprzedaży, najwyższy od kwietnia 2017 r.).
Na kolejnych miejscach znalazły się zawsze lubiane obligacje trzymiesięczne (26-proc. udział; sprzedano ich najwięcej w historii i ponad dwa razy więcej niż rok wcześniej) oraz dwuletnie (14 proc., ale w pierwszej połowie 2019 r. było to ponad 20 proc.). Udział dziesięciolatek wyniósł 13 proc. Najmniej chętnych było na trzylatki (1-proc. udział w sprzedaży).
Gdyby kierować się wyłącznie opłacalnością inwestycji, należałoby postawić na papiery dziesięcioletnie. W porównaniu z innymi rodzajami standardowych obligacji (czyli pomijając rodzinne) ich oprocentowanie w pierwszym roku jest najwyższe, dla obecnych emisji wynosi 2,7 proc. Co jeszcze ważniejsze, będzie najwyższe również w kolejnych latach oszczędzania, ponieważ do wskaźnika inflacji – branego pod uwagę przy ustalaniu oprocentowania także innych rodzajów papierów – będzie dodawana marża w wysokości 1,5 pkt proc.; w przypadku czterolatek marża ta wynosi 1,25 pkt proc.
Kolejna zaleta dziesięciolatek to coroczna kapitalizacja odsetek (są one dopisywane do kwoty oszczędności). Dzięki temu po upływie każdego roku odsetki są naliczane od wyższej sumy. A to podnosi efektywność inwestycji.
Wydaje się, że inwestorzy zaczynają to wszystko doceniać, bo w styczniu 2020 r. sprzedaż papierów dziesięcioletnich wyniosła 311 mln zł. Było to najwięcej w historii, dwa razy więcej niż w styczniu 2019 r. i więcej niż w całym 2016 r. W ujęciu miesięcznym Polacy wydali na nie niemal tyle ile na dwulatki, które z reguły cieszyły się dużo większym wzięciem ze względu na krótki termin do wykupu.
Wybór dobry, choć nie optymalny
Najczęściej wybierane w styczniu czterolatki są niżej oprocentowane niż dziesięciolatki (2,4 proc. w pierwszym roku, po odjęciu podatku Belki 1,94 proc.; w kolejnych latach inflacja plus marża 1,25 pkt proc.). Poza tym odsetki nie są kapitalizowane. Inwestor dostaje je po upływie każdego roku (z reguły wpływają na wskazane konto). W zasadzie należałoby je od razu zainwestować, bo w przeciwnym razie efekt pomnożenia pieniędzy zostanie po prostu szybko przejedzony.
Czterolatki nie są więc optymalną propozycją, ale są lepsze od trzylatek (niższe oprocentowanie niepowiązane z inflacją, także brak kapitalizacji odsetek), nie mówiąc już o papierach trzymiesięcznych (stawka 1,5 proc. w skali roku; tyle można dostać w niektórych mniejszych bankach bez spełniania dodatkowych warunków, a w promocjach nawet powyżej 3 proc.). Jednak Polacy tradycyjnie najchętniej lokują pieniądze na krótkie terminy, więc i tak wybór czterolatek należy uznać za pozytywną zmianę w ich preferencjach.
Inflacja z poprzedniego roku
Najatrakcyjniejsze są obligacje rodzinne; sześcio- i 12-letnie. Mają najwyższe oprocentowanie w pierwszym roku i w kolejnych latach (inflacja plus 1,75 lub 2 pkt proc.) oraz miesięczną kapitalizację odsetek. Ale kupić je mogą tylko otrzymujący świadczenie z programu Rodzina 500+; mogą przeznaczyć na inwestycję maksymalnie tyle, ile im wypłacono z programu. Nie jest to więc oferta dla każdego.
Powiązanie oprocentowania obligacji (cztero-, dziesięcioletnich i rodzinnych) z inflacją zapewnia w dużym stopniu ochronę oszczędności. Oprocentowanie w każdym kolejnym roku jest ustalane na podstawie wskaźnika inflacji, ale z miesiąca poprzedzającego pierwszy miesiąc nowego okresu naliczania odsetek. Gdyby po upływie roku okazało się, że w tym okresie inflacja była jeszcze wyższa niż rok wcześniej, realny zysk będzie niższy niż stała marża. Dodatkowo pomniejszy go podatek pobierany od odsetek.
Liczy się długi okres
Załóżmy, że mamy obligacje 10-letnie kupione w styczniu 2019 r. Ich oprocentowanie w drugim roku (od stycznia 2020 r.) wynosi 4,1 proc. Tymczasem inflacja już teraz sięgnęła 4,4 proc. I może być jeszcze wyższa. Niewykluczone więc, że w tym roku na dziesięciolatkach ze stycznia 2019 r. realnie stracimy. A przecież będziemy musieli zapłacić podatek od naliczonych odsetek.
Pocieszające jest jednak to, że w następnym roku przy ustalaniu oprocentowania zostanie wzięta pod uwagę ta wyższa historyczna inflacja, a bieżąca może już spaść. W długim okresie jest mało prawdopodobne, żeby wskaźnik inflacji wciąż rósł.
Sprzedaż obligacji skarbowych zwiększa się w imponującym tempie, ale i tak stanowią one margines oszczędności Polaków. Depozyty bankowe gospodarstw domowych mają wartość ponad 800 mld zł, a w papierach oszczędnościowych ulokowane jest ok. 30 mld zł.
Obligacje znajdują się w portfelach tylko 143 tys. osób oraz na 25,5 tys. kont IKE-Obligacje. Przeciętny nabywca ulokował w rządowych papierach ponad 86 tys. zł (pomijając IKE). Większość kupujących ma powyżej 50 lat. ¶
Dla bardziej doświadczonych inwestorów
Obligacje skarbowe (ale też korporacyjne czy samorządowe) można kupować nie tylko na rynku pierwotnym (np. oszczędnościowe w PKO BP i przez internet), ale także na giełdzie Catalyst. Do tego potrzebny jest jednak rachunek maklerski. Kurs obligacji podaje się w procentach wartości nominalnej papieru, która w przypadku obligacji notowanych na giełdzie wynosi z reguły 1000 zł. Do tak ustalonej ceny trzeba dodać odsetki naliczone do dnia transakcji. Jeśli zatem z notowań giełdowych wynika, że jakiś papier handlowany jest po 98 proc., to możemy go kupić lub sprzedać za 980 zł plus odsetki. Do tego dochodzi jeszcze prowizja maklerska.
Obligacje oszczędnościowe: podstawowe informacje
–1 Oznaczenie: każda obligacja ma swój symbol, np. DOS0322 oznacza dwulatkę (DOS) z terminem wykupu w marcu (...03...) 2022 r. (...22).
–2 Zakup: w placówkach PKO BP, w punktach obsługi klientów biura maklerskiego PKO BP, przez internet lub telefon; także tutaj składa się dyspozycje zamiany lub przedterminowego wykupu.
–3 Cena zakupu: stała, każdego dnia sprzedaży wynosi 100 zł (rabat przysługuje przy zamianie starych papierów na te z nowej emisji).
–4 Oferta: każdy może kupić papiery trzymiesięczne, dwu-, trzy-, cztero- oraz dziesięcioletnie; tylko dla korzystających z programu Rodzina 500+ są obligacje rodzinne: 6- i 12-letnie.
–5 Oprocentowanie: w ofercie są obligacje o stałej stawce (trzymiesięczne i dwuletnie), o oprocentowaniu zmiennym uzależnionym od sytuacji na rynku pieniężnym (trzyletnie) oraz o zmiennym powiązanym z inflacją (czteroletnie, dziesięcioletnie i rodzinne).
–6 Jak oprocentowanie jest ustalane: stała stawka dla papierów trzymiesięcznych i dwuletnich jest podawana w momencie zakupu obligacji, pozwala od razu wyliczyć odsetki za cały okres; w przypadku trzylatek przy zakupie poznajemy stawkę obowiązującą przez sześć pierwszych miesięcy, potem jest wyliczana co pół roku na podstawie WIBOR6M (stopa procentowa na rynku międzybankowym); oprocentowanie pozostałych rodzajów papierów znane w chwili ich zakupu dotyczy pierwszych 12 miesięcy, potem – na kolejne roczne okresy – jest wyliczane na podstawie wskaźnika inflacji i marży wynoszącej 1,25 proc. (dla czterolatek), 1,5 proc. (dla dziesięciolatek) oraz 1,75 i 2 proc. dla rodzinnych 6- i 12-latek – taki mechanizm zapewnia ochronę oszczędności przed skutkami inflacji.
–7 Co z odsetkami: w przypadku papierów trzymiesięcznych są naliczane i wypłacane przy wykupie papierów, od trzylatek – co sześć miesięcy, a od czterolatek – po każdym roku oszczędzania; inaczej jest przy dwulatkach, dziesięciolatkach i papierach rodzinnych – odsetki są co roku kapitalizowane (dopisywane do kapitału), co zwiększa kwotę podlegającą oprocentowaniu – mechanizm ten jest najkorzystniejszy z punktu widzenia efektywności inwestycji.
–8 Wcześniejsze zakończenie oszczędzania: można zwrócić dowolną liczbę obligacji, korzystając z przedterminowego wykupu; odsetki zostaną wtedy pomniejszone o opłatę 70 gr za każdą sztukę (lub 2 zł w przypadku obligacji 10-letniej i rodzinnej 12-letniej); opłaty nie ma przy papierach trzymiesięcznych, ale odsetki nie zostaną naliczone.
–9 Zamiana: za pieniądze z wykupywanych (starych) obligacji lub za ich część można kupić obligacje dostępne w nowej ofercie; w tym celu składa się dyspozycję zamiany; korzystając z tej opcji, płacimy za każdy papier 99,90 zł (zamiast 100 zł).
–10 Wykup: w formie wypłaty gotówki w placówce PKO BP prowadzącej obsługę obligacji, w formie przelewu na rachunek właściciela obligacji lub w formie zamiany starych papierów na nowe.