Prezydent Trump i przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen ogłosili w niedzielę, że USA i UE uzgodniły ramy umowy handlowej, która obejmuje podstawową stawkę celną w wysokości 15 proc. na towary importowane z UE do USA.
Trump nazwał tę umowę „największą ze wszystkich”, a von der Leyen stwierdziła, że „15 proc. nie należy lekceważyć, ale to maksimum, jakie udało nam się uzyskać”. Reakcja UE na umowę była zdecydowanie mieszana, a Niemcy i Francja wyraziły prawdopodobnie najostrzejszą krytykę.
Asymetryczna umowa UE–USA odzwierciedla rzeczywisty układ sił
– Nie jestem zadowolony z tego wyniku w sensie: „To jest dobre”. Muszę jednak powiedzieć, że biorąc pod uwagę punkt wyjścia, jaki mieliśmy ze Stanami Zjednoczonymi, więcej po prostu nie było możliwe do osiągnięcia – powiedział kanclerz Niemiec Friedrich Merz. Premier Francji François Bayrou nazwał „uległość” UE „czarnym dniem” dla bloku.
Unia Europejska jest największym partnerem handlowym USA, z nadwyżką handlową wynoszącą około 250 mld dolarów. Krytycy twierdzą, że asymetryczna umowa odzwierciedla rzeczywisty układ sił – i że region, który jest zacofany gospodarczo i polega na bezpieczeństwie USA, nie powinien być zaskoczony, gdy zostanie zmuszony do ustępstw.
Większość europejskiego importu będzie objęta 15-proc. taryfami celnymi (co pozwoli uniknąć wcześniej grożących 30-proc. taryf). 15-proc. taryfa obejmie około 70 proc. towarów z UE przeznaczonych do USA, o wartości około 780 mld euro.
Podstawowa taryfa celna obejmuje produkty farmaceutyczne i półprzewodniki, które wcześniej nie podlegały taryfom, oraz samochody, które były objęte cłem w wysokości 27,5 proc. Import z USA do UE nie będzie w zamian objęty wyższymi taryfami. Zerowe taryfy celne będą miały zastosowanie do handlu o wartości około 70 mld euro.
UE zobowiązała się do zakupu amerykańskich produktów energetycznych o wartości 750 mld dolarów, w tym gazu, ropy naftowej i paliwa jądrowego.
Zadeklarowała również inwestycje w gospodarkę USA o wartości 600 miliardów dolarów oraz zakup broni o nieokreślonej wartości.
Trump: 15 proc. stanowi nowy standard w negocjacjach taryfowych
– Dla świata powiedziałbym, że będzie to gdzieś w przedziale 15-20 proc. – powiedział w Szkocji podczas spotkania z premierem Wielkiej Brytanii Keirem Starmerem.
Tymczasem w poniedziałek rozpoczęła się kolejna runda rozmów amerykańsko-chińskich, a rynki liczą na kolejne przedłużenie rozejmu handlowego między tymi krajami. „South China Morning Post”, anglojęzyczna gazeta z Hongkongu donosi, że jest to prawdopodobne.
W zeszłym tygodniu Trump zapowiedział, że listy dyktujące stawki celne dla ponad 200 krajów zostaną wkrótce wysłane, podczas gdy jego administracja pracuje nad zawarciem umów z większymi partnerami handlowymi. Trump stwierdził, że Stany Zjednoczone nie miały „dużo szczęścia” w stosunkach z Kanadą i zasugerował, że może nałożyć grożące cła w wysokości 35 proc. na towary nieobjęte umową handlową między USA, Kanadą i Meksykiem.
Zapowiedział również porozumienie z Japonią, które obejmowało inwestycję w USA o wartości 550 mld dolarów oraz 15-proc. cło na towary importowane do USA z Japonii. W sobotę japoński negocjator handlowy Ryosei Akazawa zasugerował, że pieniądze te mogłyby zostać wykorzystane na sfinansowanie budowy zakładów w USA przez tajwańskiego producenta chipów, którego nazwy nie podano.
– Na przykład, jeśli tajwański producent chipów zbuduje zakład w USA i użyje japońskich komponentów lub dostosuje swoje produkty do japońskich potrzeb, to również jest w porządku – powiedział.
W marcu tajwańska firma TSMC ogłosiła, że zainwestuje w USA kwotę 100 mld dolarów, co stanowi dodatek do planów budowy trzech zakładów w Arizonie, z których jeden już działa.