Teoretycznie taki ruch byłby do wytłumaczenia – grudniowa inflacja CPI najprawdopodobniej zeszła do 2,4 proc. r/r, a tzw. realne stopy procentowe są mocno dodatnie. Warto jednak pamiętać o tym, że to właśnie ten ostatni aspekt sprawia, że na złotym w ostatnich miesiącach mamy prawdziwą „sielankę”, jest nudno, ale stabilnie – EURPLN prawie nie reaguje na wydarzenia na rynkach światowych. Nawet niewielkie zaburzenie tego układu (czyli nazbyt szybkie cięcia stóp) mogłoby dać impuls do mocniejszej korekty na złotym. Podobnie rynki mogą zareagować na informacje na temat programu pokojowego dla Ukrainy, chociaż tutaj inwestorzy zakładają, że „ego” Donalda Trumpa nie pozwoli mu porzucić tego tematu, chociaż realne szanse na pokój, przy obecnej postawie Rosji, są niewielkie. Kluczowym elementem całej układanki pozostaje dolar, a tu od pewnego czasu widzimy próby jego umocnienia na szerokim rynku, co obrazuje zwyżka tzw. indeksu dolara. Szanse na wyraźniejsze cięcia stóp w tym roku spadły, a zdecydowana większość bankierów inwestycyjnych widzi termin kolejnego ruchu Fedu nie wcześniej niż w czerwcu. To coraz mocniej irytuje otoczenie Trumpa, czego wyrazem są sygnały o działaniach Departamentu Sprawiedliwości wymierzonych w Jerome Powella. Grudniowa inflacja CPI, która w ujęciu bazowym wyniosła zaledwie 2,6 proc. r/r, może nieco podważać dolarowy scenariusz na najbliższe tygodnie. Niemniej temat może podbijać geopolityka, a konkretnie obawy, co do wydarzeń w Iranie i ewentualnego zaangażowania się USA na Bliskim Wschodzie. Czy w takim środowisku złoty pozostanie silny?