Wykres cen srebra trochę zaczął przypominać w ostatnich dniach notowania amerykańskich spółek memicznych z początku 2021 r. W poniedziałek późnym wieczorem cena srebra sięgnęła rekordowych 117,7 USD za uncję, by później w ciągu kilku godzin zejść do 103 USD. We wtorek po południu za 1 uncję tego kruszcu płacono nieco ponad 108 USD. Cena więc lekko się odbiła, a kurs się ustabilizował. Za wcześnie jest jednak, by mówić o końcu gorączki spekulacyjnej, zwłaszcza że ta gorączka ma podstawy w postaci autentycznych niedoborów srebra na światowych rynkach i silnego popytu technologicznego na ten metal. Za 1 uncję złota płacono natomiast we wtorek po południu 5067 USD. Cena była więc niższa niż w poniedziałek (doszła wówczas do rekordowych 5111 USD), ale i tak o 18 proc. wyższa niż na koniec roku. Analitycy Deutsche Banku i Societe Generale opublikowali nowe prognozy mówiące, że złoto może do końca roku zdrożeć do poziomu 6000 USD za uncję. Można się spodziewać, że „byczych” projekcji pojawi się w nadchodzących tygodniach więcej, bo znaczna część dotychczasowych prognoz sprawia wrażenie zbyt konserwatywnych.
Ropa naftowa gatunku Brent zyskiwała we wtorek ponad 1 proc., a za jej baryłkę płacono po południu 61,3 USD. Zwyżki z ostatnich dni początkowo tłumaczone były wzrostem ryzyka przeprowadzenia przez USA ataku na Iran, ale były one nawet w większym stopniu skutkiem fali mrozów w Ameryce Północnej, która może doprowadzić do chwilowego spadku tamtejszej produkcji ropy. W weekend zmniejszyła się ona w USA o 15 proc.