Za uncję złota płacono podczas poniedziałkowej sesji rekordowe 4690,51 USD. Po południu cena zeszła jednak w okolice 4666 USD. Srebro również ustanowiło nowy rekord cenowy. Płacono za nie nawet 94,12 USD, ale później cena lekko spadła do 93,25 USD. Złoto zyskało od początku roku już o 8 proc., a przez ostatnie 12 miesięcy jego cena wzrosła o 72 proc.

Cena srebra skoczyła natomiast od początku stycznia o 30 proc., a w ciągu 12 miesięcy wzrosła o 205 proc. W poniedziałek impulsem do wzrostu cen tych metali szlachetnych był przede wszystkim niepokój inwestorów związany z amerykańsko-europejskim sporem o Grenlandię oraz groźbą transatlantyckiej wojny handlowej. Inwestorzy wyraźnie obawiają się takiego scenariusza, więc kupują aktywa z „bezpiecznej przystani”.

Są oni jednak dosyć niekonsekwentni w swoich lękach i oczekiwaniach geopolitycznych. Wygląda bowiem na to, że boją się bardziej zaognienia sporu o Grenlandię, niż o wiele bardziej realnego, potencjalnego uderzenia USA w irański reżim.

Ropa naftowa gatunku WTI taniała w poniedziałek po południu o 0,7 proc., chwilowo spadając poniżej poziomu 59 USD za baryłkę (od początku roku zyskała natomiast 2,8 proc.). To że jej cena jest wciąż stosunkowo niska i znalazła się w poniedziałek pod presją, można tłumaczyć tym, że rynek uznał, że spadło prawdopodobieństwo nowej wojny amerykańsko-irańskiej, choć prezydent USA Donald Trump zadeklarował, że czas na zmianę władz Iranu. Górę mogły też wciąć obawy inwestorów przed mniejszym popytem na surowiec.