Cena złota po raz pierwszy w historii przekroczyła poziom 5500 USD za uncję. W nocy ze środy na czwartek sięgnęła rekordowych 5595,47 USD. Zyskiwało też srebro, a jego cena również ustanowiła nowy rekord. Wyniosła 120,445 USD za uncję. Od początku roku złoto zyskało już 28 proc., srebro 65 proc., platyna 34 proc., a pallad 29 proc. W ciągu ostatnich 12 miesięcy srebro poszło natomiast w górę o 283 proc., platyna o 189 proc., pallad o 115 proc., a złoto o 101 proc. Zwyżki z ostatnich dni można śmiało nazwać „szalonymi”, jednakże trzeba pamiętać, że popyt na kruszce był już mocno rozgrzany w końcówce zeszłego roku, o czym świadczą choćby najnowsze statystyki Światowej Rady Złota (WGC). „Ogromne napływy do ETF-ów, wyjątkowy popyt na sztabki i monety oraz solidne zakupy banków centralnych połączyły się, tworząc najsilniejszy w historii czwarty kwartał pod względem popytu na złoto. (...) ETF-y zabezpieczone złotem dodały 801 ton – to drugi największy roczny wzrost w historii – podczas gdy zakupy sztabek i monet wzrosły do najwyższego poziomu od 12 lat, osiągając 1374 tony” – wskazują eksperci WGC.

Jak na razie złotu i srebru sprzyja napięta sytuacja geopolityczna. Inwestorzy zastanawiają się, czy USA zaatakują Iran i kiedy to może nastąpić. Oczekiwania z tym związane przyczyniły się do tego, że ropa gatunku Brent drożała w czwartek o ponad 3 proc., a jej cena przebiła 70 USD za baryłkę. Gdy jednak napięcie geopolityczne opadnie, ropa powinna tracić. Może być to też sygnał do spadku notowań kruszców.