Reklama

Baryłka po 150 dol.? Katar ostrzega gazowych klientów, w tym Orlen

Katar przestrzega, że wojna zmusi kraje Zatoki Perskiej do wstrzymania eksportu i cena baryłki ropy może skoczyć do 150 dol. Jeden z największych na świecie producentów gazu twierdzi, że przywrócenie dostaw LNG zajmie „tygodnie, a nawet miesiące”.

Publikacja: 06.03.2026 15:30

Infrastruktura wydobywcza LNG firmy QatarEnergy w cieniu konfliktu USA i Izraela z Iranem

Infrastruktura wydobywcza LNG firmy QatarEnergy w cieniu konfliktu USA i Izraela z Iranem

Foto: REUTERS/Stringer

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie są scenariusze wpływu wojny na Bliskim Wschodzie na eksport energii znad Zatoki Perskiej?
  • Jakie są prognozy wzrostu cen ropy i gazu?
  • Jakie mogą być wstrzymania dostaw LNG z Kataru do Europy?
  • Jakie alternatywne źródła gazu może wykorzystać Polska?

Minister energii Kataru ostrzegł, że wojna na Bliskim Wschodzie może „doprowadzić do załamania gospodarki światowej”. Przewiduje, że wszyscy eksporterzy energii z krajów Zatoki Perskiej wstrzymają dostawy produktów energetycznych w ciągu kilku tygodni, co doprowadzi do wzrostu cen ropy do 150 dol. za baryłkę (w piątkowe popołudnie ropa WTI kosztowała już 87 dol.). Ceny ropy wciąż są powiązane z cenami gazu i wzajemnie na siebie wpływają. Koncern Qatar Energy wskazuje, że wstrzymanie produkcji LNG w poniedziałek 2 marca jest efektem tzw. siły wyższej, co oznacza, że wojna uniemożliwia mu wywiązanie się z kontraktów. Przesłał pismo w tej sprawie do swoich klientów, w tym do polskiego Orlenu.

Czytaj więcej

Dostawy gazu do Polski są bezpieczne. Ale ceny na rynku wzrosną po decyzji Kataru

Katar ostrzega przed rozlaniem się kryzysu 

Minister energii Kataru Saad al-Kaabi powiedział dziennikowi „Financial Times”, że nawet gdyby wojna zakończyła się natychmiast, jego kraj potrzebowałby „tygodni, a nawet miesięcy”, aby powrócić do normalnego cyklu dostaw po ataku irańskich dronów na jego największą fabrykę skroplonego gazu ziemnego.

Reklama
Reklama

Katar, drugi po USA producent LNG na świecie, został zmuszony do ogłoszenia w tym tygodniu stanu siły wyższej po ataku na swoją fabrykę w Ras Laffan. Chociaż eksportuje do Europy jedynie niewielką część swojego gazu, minister energii stwierdził, że kontynent odczuje znaczne straty, ponieważ azjatyccy nabywcy przebijają oferty Europejczyków na gaz dostępny na rynku, a inne kraje Zatoki Perskiej nie będą w stanie wywiązać się ze swoich zobowiązań umownych.

– Oczekujemy, że wszyscy, którzy nie zgłosili siły wyższej, zrobią to w ciągu najbliższych kilku dni, jeśli sytuacja się utrzyma. Wszyscy eksporterzy w regionie Zatoki Perskiej będą musieli ogłosić siłę wyższą, – powiedział Kaabi. Jego zdaniem, jeśli tego nie zrobią, w pewnym momencie będą musieli ponieść konsekwencje prawne i to będzie ich wybór.

– Jeśli ta wojna potrwa kilka tygodni, wzrost PKB na całym świecie ucierpi. Ceny energii wzrosną. Będą niedobory niektórych produktów i nastąpi reakcja łańcuchowa w fabrykach, które nie będą w stanie ich dostarczyć – wskazał w „FT” Kaabi. Dodał, że projekt Kataru o wartości 30 mld dol., mający na celu zwiększenie zdolności produkcyjnych na złożu gazu North Field z 77 mln do 126 mln ton rocznie do 2027 r. również zostanie opóźniony. Produkcja miała się rozpocząć w trzecim kwartale tego roku.

Czytaj więcej

Orlen chwali się rekordowymi dostawami LNG

Presja Azji na koniec wojny

Nic dziwnego więc, że pojawiają się naciski, m.in. ze strony krajów azjatyckich, w tym Chin, aby konflikt wyciszyć lub znacząco ograniczyć jego skalę i wpływ na handel surowcami. Skutki zablokowania Cieśniny Ormuz dotkną najmocniej Azję, która odbiera ponad 80 proc. LNG z Kataru.

– Import gazu skroplonego do części z państw azjatyckich jest zależny w dużym stopniu (Bangladesz i Indie w około dwóch trzecich) lub całkowicie (Pakistan) od dostaw LNG (z Kataru, ale też ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich) przez cieśninę Ormuz. Przez Ormuz płynie też ropa, a mocnych i trwałych wzrostów jej cen, a w efekcie kosztów tego kryzysu dla gospodarki światowej nie chcą m.in. USA. Te przesłanki pozwalają przypuszczać, że konflikt może nie potrwać więcej niż zapowiedziane kilka tygodni, aczkolwiek sytuacja jest dynamiczna – mówi „Rzeczpospolitej” Agata Łoskot-Strachota, analityczka Ośrodka Studiów Wschodnich.

Reklama
Reklama

Analityczka zauważa, że w  przypadku gazu ziemnego Europa jest w gorszej sytuacji niż w przypadku ropy. – Europa kończy długi i wymagający okres grzewczy. Magazyny gazu są na wyczerpaniu. Średnia w UE zapełnienia magazynów to ok. 30 proc. – mówi Agata Łoskot-Strachota. W Polsce te magazyny są wypełnione w 50 proc.

Przedłużający się brak katarskiego LNG wiązałby się z kolejnym światowym kryzysem gazowym i nasileniem konkurencji cenowej. Wpłynęłoby to na wzrost cen na rynkach: produktów pochodnych (elektryczności, nawozów, aluminium itp.) oraz substytutów gazu, m.in. węgla. Zgodnie z prognozami Goldman Sachs, gdyby wstrzymanie produkcji gazu w Katarze trwało ponad miesiąc, ceny surowca w Europie skoczyłyby o 130 proc. Utrata 20 proc. światowego LNG tylko częściowo mogłaby zostać zrekompensowana przez dostawy gazu skroplonego z innych źródeł, przede wszystkim z USA.

– Co więcej, nawet jeśli konflikt zakończy się w miarę szybko, to i tak wznowienie produkcji LNG i załadunek produktów będzie wymagało czasu. Nawet jeśli konflikt potrwa prognozowane 4-5 tygodni, to trzeba jeszcze doliczyć kilka tygodni na ponowny rozruch instalacji LNG i osiągnięcie wcześniejszej produkcji, – mówi ekspertka.

Czytaj więcej

Globalna recesja z powodu blokady Cieśniny Ormuz? Ekonomiści studzą obawy

Alternatywy dla katarskiego gazu dla Polski

Decyzja Kataru będzie miała wpływ także na dostawy gazu do Polski, choć w ograniczonym stopniu. Orlen, podobnie jak inni klienci Qatar Energy, otrzymał informację o wystąpieniu siły wyższej i czasowym wstrzymaniu części produkcji LNG. „Zawiadomienie to ma charakter formalny i dotyczy wybranych wolumenów kontraktowych. Na obecnym etapie informacja o sile wyższej nie wpływa na realizację dostaw LNG do Orlenu. Wszystkie zaplanowane dostawy z Kataru, w tym marcowe są realizowane zgodnie z harmonogramem” – zapewnia nas Orlen. Marcowe dostawy z Kataru są bezpieczne i płyną do Polski. Dwa ładunki zaplanowane na kwiecień i maj mogą nie zostać dostarczone. 

Wstrzymanie części produkcji LNG przez QatarEnergy nie powinno stanowić zagrożenia dla bezpieczeństwa dostaw gazu do Polski. Import LNG z Kataru odpowiadał w 2025 r. za niecałe 10 proc. zapotrzebowania Orlenu i jego odbiorców.

Reklama
Reklama

– Gaz w kraju dostarczany jest z wielu kierunków. Połowa to wydobycie lokalne z naszych złóż w Polsce i w Norwegii. To oznacza, że połowa zapotrzebowania na gaz pochodzi z kontrolowanej w pełni przez Grupę Orlen produkcji zlokalizowanej w bezpiecznych regionach, – mówi nam Karol Wolff, dyrektor strategii w Orlenie. – Część gazu transportowana jest gazowcami, ale większość transportów pochodzi z USA. Ponad 60 z 81 dostaw zrealizowanych w 2025 r. pochodziło z tego kraju. Jedynie kilkanaście gazowców przypłynęło z Kataru i jest to udział, który można zastąpić gazem z innych kierunków, gdyby doszło do problemów z fizycznymi dostawami – dodaje Karol Wolff.

To właśnie Stany Zjednoczone mogłyby zasypać braki w dostawach LNG do Europy. W ub.r. USA oddały do użytku nowe terminale eksportowe i zwiększyły możliwości produkcji i eksportu. 

Surowce i paliwa
Sprzedaż dwóch spółek z JSW to za mało. JSW Koks będzie następne?
Materiał Promocyjny
Dane zamiast deklaracji. ESG oparte na faktach
Materiał Promocyjny
Bezpieczeństwo to nie dodatek. To fundament systemu płatności
Surowce i paliwa
Stopniowo rośnie wydobycie KGHM-u z kluczowego obszaru górniczego
Surowce i paliwa
Unimot chce sprzedawać więcej gazu
Materiał Promocyjny
Partnerstwo na rzecz życzliwości – wspólne działanie ponad branżami
Surowce i paliwa
Prezes ARP: Negocjujemy z JSW odkupienie niektórych aktywów
Materiał Promocyjny
Jak osiągnąć sukces w sprzedaży online? Rozwijaj logistykę z Abonamentem dla firm na paczki
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama