W czerwcu ZWZA gdańskiego koncernu ma podjąć decyzję o wypuszczeniu nowych akcji. Obejmie je Skarb Państwa, w zamian za 30,32 proc. walorów Petrobaltiku. Od jego wyceny zależeć będzie to, ile papierów wyemituje Lotos.
Taka wycena, przygotowana przez konsorcjum z BZ WBK na czele, kilka dni temu trafiła do MSP i jest właśnie analizowana. Wyliczona w niej wartość Petrobaltiku to na razie tajemnica. Jeżeli resort ją zaakceptuje, jej wysokość poznamy najpóźniej w połowie czerwca, kiedy Lotos opublikuje projekty uchwał na ZWZA.
Jak powstała wycena Petrobaltiku? Jak dowiedział się „Parkiet”, zgodnie z wymogami zleceniodawcy, czyli MSP, wartość spółki określono trzema metodami: dochodową, majątkową oraz porównawczą. Ostateczny wynik to średnia ważona, uwzględniająca wszystkie trzy wyniki.
W trakcie analiz określono m.in. koszty pozyskania baryłki ropy naftowej dla każdego z bałtyckich złóż, na które koncesje ma Petrobaltic, oraz wartość jego udziałów w innych złożach i spółkach (20 proc. w norweskim złożu Yme i 42,7-proc. udział w litewskiej spółce Naftos Gavyba, która ma koncesje lądowe).
Do sporządzenia wyceny Petrobaltiku konieczne było również przyjęcie pewnych założeń dotyczących cen ropy naftowej. Za podstawę wzięto tu lutowe kontrakty terminowe na ropę gatunku WTI (przeliczone później dla ropy gatunku Brent).
Przyjęcie powyższych założeń analitycy ocenili pozytywnie. Sami zresztą też próbowali określić aktualną wartość Petrobaltiku. Brali pod uwagę wycenę tej spółki z czasu, gdy Grupa Lotos przejmowała 69-proc. pakiet jej akcji. Było to około 350 mln zł. Później do spółki wniesiono majątek (m. in. koncesje), którego wartość to kolejne 350–380 mln zł.
Cały Petrobaltic – ostrożnie licząc – można zatem dzisiaj wycenić na 600–700 mln zł, a 30,32 proc. jego akcji na 180–210 mln zł. Jeśli wziąć pod uwagę obecną wartość akcji Grupy Lotos, odpowiadałoby to pakietowi 10–12 mln papierów. Taka też może być wielkość nowej emisji.