Kazimierz Grzechnik, nowy prezes skupiającego kopalnie Janina i Sobieski Południowego Koncernu Węglowego (z grupy Tauronu), przyznaje, że obecnie pokrywają one około 30 proc. zapotrzebowania Tauronu na węgiel, ale udział ten sukcesywnie będzie rosnąć.
Dodaje, że przejęcie kopalni Bolesław-Śmiały od Kompanii Węglowej nie wchodzi w grę (był taki plan w 2011 r., ale spółki się nie porozumiały).
– Planujemy zwiększyć wydobycie w naszych kopalniach. Chcemy rozwijać aktywa i będziemy obserwować to, co dzieje się na rynku. Oczywiście, że przejęcie jakiejś kopalni byłoby najprostszym sposobem na zwiększenie wydobycia, ale w obecnej sytuacji na rynku to po prostu nierealne. Dlatego będziemy realizować inwestycje w Janinie i Sobieskim tak, aby miały one możliwość zwiększenia produkcji. Efekty mają być widoczne już w tym roku – mówi Grzechnik.
– Przygotowujemy się do ogłoszenia przetargu na głębienie szybu Grzegorz w kopalni Sobieski i szybu VI w Janinie. W efekcie zrealizowania tych inwestycji żywotność każdej z tych kopalń będzie mogła być wydłużona nawet do 100 lat – dodaje.
W Sobieskim zatrudnienie zostanie utrzymane na obecnym poziomie nieco ponad 3 tys. osób. Natomiast w Janinie od przyszłego roku będzie wzrastać z 2780 do docelowo 3247 osób.
Grzechnik twierdzi, że pionową integrację energetyki z górnictwem ocenia bardzo dobrze. Czy Południowy Koncern Węglowy może myśleć o samodzielnym debiucie giełdowym? – Nie ma mowy! My jesteśmy w komfortowej sytuacji, bo jesteśmy w grupie energetycznej Tauronu. Jego elektrownie są dla Południowego Koncernu Węglowego strategicznym odbiorcą 70 proc. węgla. Tylko 30 proc. paliwa sprzedajemy poza grupę i to dobre rozwiązanie. Chodzi bowiem o gwarancję odbioru dla PKW, jak i gwarancje dostaw dla elektrowni – mówi Grzechnik.