W piątkowe południe za kontrakty na uncję złota na giełdzie COMEX trzeba było zapłacić ok. 1361 dolarów, co oznacza wzrost o ponad 3 proc. w porównaniu z końcem ubiegłego tygodnia. Jeśli pozytywny trend się utrzyma, są duże szanse, że w przyszłym tygodniu notowania przekroczą maksima ze stycznia.
Największym wsparciem dla cen żółtego metalu jest słaby dolar. Deprecjacja amerykańskiej waluty jest ostatnio na tyle wyraźna, że w piątek rano indeks dolara osiągnął najniższą wartość od końca 2014 roku. Spadek od początku tego roku wyniósł już blisko 4 proc.
Pośrednio na zwyżki ceny złota wpłynęły ostatnie odczyty dotyczące inflacji w USA. Wszystkie wskazywały bowiem na rosnącą presję inflacyjną, ponieważ zarówno inflacja konsumencka, jak i producencka zaskoczyły ekonomistów i były na wyższym od ich oczekiwań poziomie.
W tym tygodniu po raz kolejny widzimy schemat zupełnie odwrotny do tego, do którego przez lata była przyzwyczajona większość inwestorów na świecie. Z reguły bowiem, gdy główne indeksy na Wall Street zyskują – notowania złota tracą. Najczęściej tak samo działało to w odwrotnym kierunku. Tymczasem miniony tydzień, który bez wątpienia był byczym okresem na amerykańskim rynku akcji, przyniósł również istotny wzrost cen żółtego metalu.