Trudno pozostać obojętnym na doniesienia o hamującej gospodarce, kiedy są one popierane liczbami. Spada dynamika wzrostu PKB, rośnie bezrobocie, maleją realne płace. Zdaniem ekonomistów czynniki te mogą być największym hamulcem konsumpcji prywatnej w drugiej połowie roku.
Zwykle pierwszą „ofiarą" ograniczania wydatków jest branża motoryzacyjna, ale w pewnym stopniu dotyka to także producentów dóbr konsumpcyjnych, takich jak odzież. Widać to już teraz. Według GUS w sierpniu sprzedaż detaliczna w segmencie odzieży, obuwia i włókna spadła w stosunku do lipca o 5 proc. W statystycznym gospodarstwie domowym miesięczny budżet na tego typu wydatki to zaledwie ok. 50 zł na osobę.