Reklama

Bałtycki męczennik za strefę euro

Utrzymanie sztywnego powiązania łata z euro było dla Łotwy bardzo kosztowne, ale pozwoliło jej się starać o członkostwo w unii walutowej
W czasie kryzysu nieruchomości na Łotwie taniały w tempie 30 proc. rocznie. Na zdjęciu – stolica kra

W czasie kryzysu nieruchomości na Łotwie taniały w tempie 30 proc. rocznie. Na zdjęciu – stolica kraju, Ryga

Foto: Photononstop

Problemy Cypru sprawiły, że znów ruszyły zakłady o rozpad strefy euro. To jednak wciąż spekulacje. Faktem jest natomiast to, że do eurolandu wciąż są nowi chętni. Z początkiem 2014 r. jego 18. członkiem może zostać Łotwa, a rok później sąsiednia Litwa. Rząd w Rydze w tym miesiącu złożył już w Brukseli wniosek o przygotowanie tzw. raportu o konwergencji, potwierdzającego wypełnienie przez Łotwę wszystkich kryteriów z Maastricht. Na podstawie tego raportu ministrowie finansów eurolandu zadecydują o przyjęciu maleńkiego bałtyckiego kraju do swojego klubu. Choć nastąpi to dopiero w połowie roku, już dziś można się domyślać, że odpowiedź będzie twierdząca. Ale droga, podobnie zresztą jak sąsiedniej Estonii, która wspólną europejską walutą posługuje się od dwóch lat, była wyjątkowo wyboista. I zapewne dlatego euro nie cieszy się przychylnością Łotyszy. A na pytanie, czy najnowsza historia Łotwy to historia sukcesu, ekonomiści udzielają radykalnie rozbieżnych odpowiedzi.

Pozostało jeszcze 89% artykułu

Wiosenna promocja -50% na Parkiet.com z NYT!

Wiosenna promocja dotyczy rocznej subskrypcji Parkiet.com w pakiecie z The New York Times.

Kliknij i poznaj warunki

Reklama
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama